Relacja

Tofifest 2013: Młodzi w cieniu wojny

autor: /
https://www.filmweb.pl/article/Tofifest+2013%3A+M%C5%82odzi+w+cieniu+wojny-99972
Sobota była w Toruniu ostatnim dniem prezentacji filmów konkursowych sekcji On Air festiwalu Tofifest. Widzowie mieli okazję obejrzeć izraelski "Rock the Casbah" i gruziński "In Bloom". Recenzję tego pierwszego znajdziecie TUTAJ. "In Bloom" to gruziński kandydat do Oscara. Czy ma szansę na nagrodę? Naszą opinię znajdziecie poniżej.


Krzyk

Aby być Gruzinem, trzeba mieć potężne płuca. W ich kraju bowiem normalnym sposobem komunikacji jest krzyk. Wrzeszczy się na męża, matkę, teściową, nauczycielkę, koleżankę, ludzi w kolejce. W tym nieustannym krzyku nikt nawet nie zauważa, że trwa wojna. A raczej nie zauważałby, gdyby nie braki na półkach sklepowych.

Akcja "In Bloom" rozgrywa się w Tiblisi w 1992 roku. Ledwie co odrodzona Gruzja rozrywana jest od środka kolejnymi konfliktami zbrojnymi. Dopiero co wygasła wojna w Osetii, a już ludzie zabijają się w Abchazji. Ale gdyby nie napis na początku, który podaje rok, widz mógłby się nawet nie zorientować, że trwa wojna. Życie dwóch młodych bohaterek toczy się bowiem zupełnie zwyczajnymi torami. Eka i Natia chodzą jeszcze do szkoły. Sen z powiek spędzają im nie ruchy wojsk, a domowe konflikty. Ojciec Eki siedzi w więzieniu, a dziewczyna nie wie, czy chce się z nim spotkać, choć za nim tęskni. Natia z kolei z trudem wytrzymuje w domu, w którym rodzice ciągle skaczą sobie do gardeł. Ma też dwóch kandydatów do swojej ręki. Woli Lado, ale chłopaka prawie w ogóle nie ma w domu. Za to Kote jak najbardziej jest na miejscu i co więcej, ma na tyle ikry, by sięgnąć po wielowiekową tradycję zdobywania żony.


Nana Ekvtimishvili i Simon Groß kreślą barwny portret gruzińskiego narodu. Choć bohaterkami uczynili dwie nastolatki, ich losy, związki rodzinne, sposób zachowania doskonale wyjaśniają naturę Gruzji i odpowiadają na pytanie, dlaczego jest to zakątek świata tak łatwo ulegający wojennym zawieruchom. Wszystkie postaci "In Bloom" cechuje niezwykle ognisty temperament, będący przedziwną mieszanką dumy, niezależności i uległości wobec nakazów tradycji. Tworzy to błędne koło powtarzalności tych samych destrukcyjnych w swej istocie zachowań. W skali mikro są to ciągłe kłótnie, które wynosi się z jednej rodziny i przenosi na drugą. W skali makro oznacza to nieustającą potrzebę konfrontacji z innymi. Przemoc jest czymś równie naturalnym co oddychanie. Rozczarowanie życiem jest codziennością, od której nie ma ucieczki. Życie toczy się niezmienną drogą od konfliktu do konfliktu.

Resztę recenzji Marcina Pietrzyka znajdziecie TUTAJ.