Od dziecka nie przepadałem za rzewnymi bajkami o kotkach, pieskach czy niedźwiadkach. Zawsze wolałem te jajcarskie, przesadzone, groteskowe, a z biegiem czasu te dziwne, nieco psychodeliczne, klimatyczne, czasem przaśne i frywolne. Stroniłem od ckliwych i familijnych. Do jednych lubię wracać po latach, do innych już nie.