Adèle Haenel porzuca kino. Powody: rasizm i patriarchat

indieWIRE / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Ad%C3%A8le+Haenel+porzuca+kino.+Powody%3A+rasizm+i+patriarchat-146474
Adèle Haenel porzuca kino. Powody: rasizm i patriarchat
źródło: Getty Images
autor: Vittorio Zunino Celotto
Francuska aktorka Adèle Haenel znana z takich filmów jak m.in. "Portret kobiety w ogniu" i "120 uderzeń serca" porzuca karierę filmową. Haenel nie grała od 2019 roku. Teraz ujawniła, że to świadoma decyzja. Aktorka krytykuje przemysł filmowy za reakcjonizm, rasizm i patriarchalizm.

Adèle Haenel krytykuje przemysł filmowy



Ostatnie filmy z udziałem Adèle Haenel miały premierę w 2019 roku: to "Portret kobiety w ogniu", "Deerskin" oraz "Bohaterowie nie umierają". Aktorka miała zagrać w nadchodzącym filmie Brunona Dumonta, ale zrezygnowała z projektu i postanowiła zerwać z przemysłem filmowym. Teraz wytłumaczyła, dlaczego, w wywiadzie z niemieckim magazynem FAQ.

GettyImages-1150451834.jpg Getty Images © Matt Winkelmeyer


Nie robię już filmów. Z powodów politycznych. Przemysł filmowy jest całkowicie reakcyjny, rasistowski i patriarchalny. Mylimy się, myśląc, że ludzie u władzy mają dobrą wolę, że świat posuwa się we właściwym kierunku pod ich dobrym, choć czasem niekompetentnym kierownictwem. Wręcz przeciwnie. Jedyna rzecz, jaka zmienia społeczeństwo strukturalnie, to konflikt. W moim przypadku odejście jest aktem walki. Porzucając ten przemysł na dobre, chcę mieć udział w innym świecie, innym kinie, wyjaśnia Haenel.

Weźmy na przykład temat kobiet w filmie. Próbowałam zmienić coś w tej kwestii od środka. W temacie ruchu MeToo, praw kobiet i rasizmu przemysł filmowy jest skrajnie problematyczny. Nie chcę być już tego częścią, dodaje aktorka, która w 2019 ujawniła, że molestował ją reżyser Christophe Ruggia, a w 2020 sprzeciwiła się wyróżnieniu Romana Polańskiego Cezarem za film "Oficer i szpieg".

Dlaczego Haenel nie zagra u Dumonta?



Haenel wyjaśniła też powody swojego porzucenia filmu Dumonta, "L'Empire", który ma być widowiskiem science-fiction: Początkowo myślałam, że to będzie niezła zabawa, coś w stylu Luke'a Skywalkera w kosmosie. Problemem jest to, że za zabawną fasadą kryje się obrona mrocznego, seksistowskiego i rasistowskiego świata. Scenariusz był pełen żartów o cancel culture i przemocy seksualnej. Próbowała omówić to z Dumontem, bo uważałam, że dialog jest możliwy. Po raz nie wiem który chciałam wierzyć, że to nie było zamierzone. Ale było. Ta pogarda jest celowa. Mamy tu żarty z ofiar, z osób w niekorzystnym położeniu. Chodziło o to, by nakręcić film science-fiction tylko i wyłącznie z białą obsadą. Czyli film rasistowski. Nie chciałam tego wspierać.


Haenel nie chce usprawiedliwiać środowiska filmowego



Haenel skupia się teraz na pracy w teatrze. Nie wyklucza jednak, że wystąpi jeszcze w filmach innych aktywistek, takich jak Gisèle Vienne czy Céline Sciamma. Chcę być częścią innego świata. Gdybym została dziś w przemyśle filmowym, byłabym feministycznym listkiem figowym dla patriarchalnego środowiska. Marzę, by to stało się jasne: ten przemysł wspiera kapitalistyczny, patriarchalny, rasistowski, seksistowski świat strukturalnych nierówności. Działa ręka w rękę z globalnym ekonomicznym ładem, w którym nie wszystkie życia są sobie równe.

Aktorka piętnuje przykłady środowiskowej hipokryzji: Dyrektor CNC, francuskiej organizacji zajmującej się promocją kina, Dominique Boutonnat, pozostaje na swoim stołku, gdy jest skarżony o napaść seksualną. Ale Thierry Frémaux, dyrektor festiwalu w Cannes, umieszcza trzy kobiety w tegorocznym programie, i mam uznać, że to dobry kierunek? Chyba w sensie bycia nabitą w butelkę.