GAMESCOM 2014: Graliśmy w "Mortal Kombat X"

Filmweb autor: /
https://www.filmweb.pl/news/GAMESCOM+2014%3A+Grali%C5%9Bmy+w+%22Mortal+Kombat+X%22-106796
Pierwsze fakty na temat "Mortal Kombat X" były nieco niepokojące, mimo tego że grę robi Netherrealm. Ujawnione niedawno nowe postacie przypominały dziwadła z odsłon w stylu "Armageddon", czyli dość smutnego epizodu w historii serii. W porównaniu z klasycznym do bólu zestawem wojowników w "Mortal Kombat" z roku 2011 było się o co bać. Na szczęście obawy te okazały się bezpodstawne. Rzeź, flaki i plasterki z płatu czołowego - tak w skrócie można opisać"Mortal Kombat X".


Podczas Gamescom mogliśmy zagrać zarówno postaciami już ujawnionymi (Cassie Cage, Ferra/Torr, Blood Kahn, D'Vorah, Scorpion, Sub-Zero), jak i dwoma nowymi-starymi, czyli Raidenem i Kano.

System walki, mimo tego że ma wyraźny szlif a la "Injustice", pozostał bez zmian. W zasadzie z poprzedniej produkcji Netherrealm wzięta została tylko interakcja z areną. Pojawiła się za to inna, bardzo miła rzecz, czyli style walki. Każda postać ma trzy wariacje. Wybranie jednej z nich oznacza nie tylko nieco inny zestaw ciosów, ale przede wszystkim określenie naszych bitewnych preferencji. Niektórzy wolą trzymać przeciwników na dystans, inni preferują sporo rzutów - zmiana wariacji to ukłon w stronę graczy lubiących konkretne taktyki. I tak na przykład Raiden może wydatnie korzystać z ulepszonych form teleportacji bądź bawić się w mistrza elektryki. Kano z kolei bądź to otacza się różnymi zabawkami, bądź stanie się specjalistą od rzutów. Scorpion? Albo będzie często i gęsto robił z przeciwnika kebab za pomocą swoich ostrzy albo zyska możliwość przyzywania piekielnego demona.


Brzmi to chaotycznie, ale w ogniu walki sprawdza się doskonale. Wariacje mają też niewielki wpływ na wygląd postaci, co jest szczególnie zabawne w przypadku Kano, którego mechanika na sercu zaczyna przypominać światła na przejściu dla pieszych...

Ale żarty skończą się, kiedy przyjdzie do użycia X-Raya bądź wykonania Fatality. Wyobraźnia twórców nie ma granic u kreowaniu obrzydliwych i nierzadko absurdalnych form wykończenia przeciwnika. Jeśli fatality Strykera czy słynna "migrena" Sindel z poprzedniej części wzbudzały mdłości, to co dopiero porażenie prądem, po którym wypadają gałki oczne? Albo odkrojenie części twarzy? Gdy wróg pada na ziemię, z czaszki spływa parujący jeszcze mózg. 


Ale nie tylko fatalities są wyjęte jak z podręcznika do medycyny sądowej. To samo dotyczy ciosów X-Ray. Łamane kręgi, rozcinana klatka żebrowa, perforacja czaszki, słowem - to, co było w "Mortal Kombat" w 2011, tyle że więcej, bardziej obrzydliwie i ze wszystkimi smakowitymi detalami.

"Mortal Kombat X" ukaże się zarówno na platformy starej generacji (X360, PS3), jak i nowej. Twórcy nie wchodzili zbytnio w detale na temat różnic, ale wiadomo, że osobna część ekipy odpowiada za wersje na stare konsole. Wniosek z tego płynie jeden - jeśli chcemy oglądać tzw. torture porn, lepiej robić to w lepszej oprawie graficznej i na nowej konsoli. Premiera "Mortal Kombat X" przewidziana jest na rok 2015.
Udostępnij: