Recenzja filmu Ja teraz kłamię (2019)
Paweł Borowski

Prawdziwe kłamstwa

Reżyser spędził blisko trzy lata, dopracowując w postprodukcji wizję świata, w którym pod rękę kroczą ze sobą futuryzm i retro, a David Lynch spotyka się z Piotrem Szulkinem i "Krainą grzybów". W ...
Filmweb sp. z o.o.
- Tkwimy w rzeczywistości przepuszczonej niejako przez filtr photoshopa. Tak jak z twarzą człowieka, której rysy często są już tak zmienione, że tylko dzięki drobnym fragmentom jesteśmy go w stanie rozpoznać. Te fragmenty to właśnie prawda, ale obudowana totalną fikcją - przekonuje  w niedawnym wywiadzie dla "Rzeczypospolitej" Paweł Borowski. Po dekadzie milczenia twórca głośnego "Zera" powrócił na ekrany filmem będącym ilustracją powyższej smutnej refleksji. "Ilustracja" to słowo-klucz. O ile bowiem diagnoza, którą stawia artysta, rewolucyjna raczej nie jest, to już forma, w jakiej ją przedstawia, robi duże wrażenie. Borowski - absolwent ASP, malarz, rysownik, autor animacji - rozumie, że kino to przede wszystkim ruchome obrazy, a jeden kadr potrafi przekazać nieraz więcej niż tysiąc słów. "Ja teraz kłamię" ogląda się na zimno, z nutą lekkiego zniecierpliwienia, a zarazem z podziwem dla nieuczesanej, unikatowej wyobraźni twórcy.

photo.title

Pod powiekami zostaje już pierwsza scena. Oto w rozświetlonym neonami, przywodzącym na myśl awangardowe filmy science fiction z lat 60. studiu odbywa się nagranie talk show "Konfesjonał gwiazd". Grana przez Agatę Buzek demoniczna gospodyni - w wielgachnym turbanie, świdrująca spojrzeniem zarówno rozmówców jak i obiektyw kamery - przypomina szykującą się do ataku kobrę. Idea audycji jest prosta: goście-celebryci dzielą się swoimi smutnymi historiami, a widzowie decydują, która z nich jest prawdziwa. Ten, kto wypadnie najbardziej wiarygodnie, zgarnia nagrodę pieniężną. Przebrzmiała aktorka Celia (Maja Ostaszewska) oraz jej partner, reżyser Mat (Rafał Maćkowiak), zamierzają przeznaczyć wygraną na sfinansowanie wymarzonego filmu. Ich konkurentka piosenkarka Yvonne (Paulina Walendziak) liczy z kolei na to, że udział w programie pozwoli jej powrócić do pierwszej ligi show-biznesu. Cóż, jak mawiał klasyk: jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach.

Wizyta w studiu uruchamia domino zdarzeń, które reżyser pokazuje nam kolejno z punktu widzenia Celii, Mata i Yvonne. Wraz z upływem czasu niepokojące sytuacje oraz niezrozumiałe zachowania postaci nabierają sensu, a pozornie niedopasowane elementy fabularnej układanki łączą się w całość. Borowski rozgrywa tę szaradę z chłodną, matematyczną precyzją. Bohaterów traktuje z kolei niczym naukowiec podglądający owady w terrarium - bez większych emocji i cienia współczucia. Wszystko to jednak sprawia, że w ekranową historię trudno jest się zaangażować. Nie do końca również wiadomo, po co twórca "Zera" zaprosił przed kamerę znakomitych aktorów pokroju Roberta Więckiewicza, Joanny Kulig, Adama Woronowicza czy Mariana Dziędziela, skoro nie miał dla nich ról godnych ich talentów.


Borowski portretuje świat, w którym granica między tym co rzeczywiste a zmyślone rozmyła się, a ludzie niczym aktorzy w greckim teatrze co chwila zakładają i zdejmują kolejne maski. W "Ja teraz kłamię" obrywa się goniącym za skandalem, grającym na emocjach mediom, skisłej śmietance towarzyskiej oraz widzom pozwalającym karmić się gumą do żucia dla oczu. Ów moralny niepokój, choć całkowicie uzasadniony, wydaje się jednak spóźniony o ładnych parę lat. Podobne zagadnienia na warsztat brali przecież wcześniej m.in. Sidney Lumet ("Sieć"), Woody Allen ("Celebrity"), a ostatnio chociażby David Cronenberg ("Mapy gwiazd").

Żaden z wymienionych filmów nie może jednak pochwalić się równie oryginalną i przemyślaną w każdym detalu warstwą wizualną jak "Ja teraz kłamię". Reżyser spędził blisko trzy lata, dopracowując w postprodukcji wizję świata, w którym pod rękę kroczą ze sobą futuryzm i retro, a David Lynch spotyka się z Piotrem Szulkinem i "Krainą grzybów". W polskim kinie, które tak bardzo ukochało sobie mały realizm, efektowna fantasmagoria autora "Kocham cię" zasługuje na tym większe wyróżnienie. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnym filmie Borowski-narrator dorówna Borowskiemu-styliście.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię