Recenzja filmu

Kapuśniaczek (1981)
Jean Girault
Louis de Funès
Jean Carmet

Historia pewnej starości

Film, który jeszcze jakiś czas temu uparcie powtarzany był przez telewizję publiczną w niedzielne przedpołudnia. Właściwie trudno sobie wyobrazić, by polski widz mógł przynajmniej raz na niego ...
Film, który jeszcze jakiś czas temu uparcie powtarzany był przez telewizję publiczną w niedzielne przedpołudnia. Właściwie trudno sobie wyobrazić, by polski widz mógł przynajmniej raz na niego nie natrafić. Na pierwszy rzut oka "Kapuśniaczek" może zniechęcać przestarzałą już estetyką wykonania i raczej absurdalną fabułą. Ale może jednak warto poświęcić mu trochę czasu?

Film przedstawia niesamowitą historię, która spotkała dwóch zaprzyjaźnionych staruszków. Glaude (Louis de Funès) oraz Krzywus (Jean Carmet) wiodą proste, spokojne życie na odległej od cywilizacji wiosce. Spędzają dni pijąc wina domowej roboty i wspominając dawne czasy. Rutyna ta zostaje jednak zaburzona przez spotkanie... z kosmitą (Jacques Villeret), który wylądował nocą na polu Glaude'a. Gościnny Glaude ciepło przyjmuje przybysza i od razu się z nim zaprzyjaźnia. Przy domowym kapuśniaku dwaj panowie dzielą się opowieściami o życiu na swoich planetach. Przejęty wspomnieniami Glaude'a o jego zmarłej przed laty ukochanej żonie Francine (Christine Dejoux), kosmita decyduje się przywrócić kobietę do świata żywych.

"Kapuśniaczek" to lekka komedia, której jednak nie warto rozważać wyłącznie na najbardziej podstawowej, powierzchownej płaszczyźnie. Można potraktować ten film jako podstarzałą komedię o dwóch pijakach i głupawym kosmicie w gumowym kombinezonie. Ale można też pomyśleć o nim inaczej, odczytać go bardziej metaforycznie. Wtedy możemy znaleźć w nim wiele pięknych, drobnych historii, które nienachalnie przewijają się dookoła głównego wątku fabuły. Jest tu opowieść o pięknej przyjaźni, która mimo wszelkich przeszkód i kłótni trwa przez całe życie. Przesłanie o tym, że przeszłość nigdy nie wróci - bo kiedy powróciła pod postacią ukochanej żony Glaude'a, wywołała tylko konflikt i ból, a piękne wspomnienia nie odżyły i dalej pozostały jedynie wspomnieniami.

Przede wszystkim jednak film to opowieść o starości, która przesycona jest sentymentalnym wspominaniem dawnych czasów, ale nadal jeszcze pełna nadziei. Która toczy się skromnie, cicho, z dala od zainteresowania i zrozumienia ze strony nowoczesnego i rozwijającego się świata. To refleksja nad gorzką stroną starości, która zaczyna doskwierać bohaterom tak silnie, że jedyną ich ucieczką od smutku zostają marzenia o spędzeniu reszty życia na innej planecie.

Film ma w sobie sporo ciepła. Dostrzec można w nim obraz zwyczajów, które w obecnych czasach mocno straciły na znaczeniu. Przede wszystkim jest to przywiązanie bohaterów do prostego życia, przywiązanie do ziemi i niezwykła gościnność, z jaką odnoszą się do każdego przybysza, nawet jeśli to przybysz z kosmosu. Mamy tu wiele humoru, choć nie takiego, który wywołuje salwy śmiechu widzów. Jest to humor charakterystyczny dla innych francuskich komedii tamtego okresu i w przeważającej części oparty na absurdzie przedstawionej sytuacji oraz kreacjach aktorskich głównych bohaterów – zwłaszcza Louisa de Funèsa, który tutaj także nie odstępuje od swojego charakterystycznego komediowego stylu.

Uważam, że uwzględniając czas powstania filmu, można docenić jego dobrą realizację. Efekty specjalne są wykonane poprawnie i nie wyglądają tandetnie. Aktorzy zostali dobrani doskonale, dzięki czemu postacie są przekonujące, wyróżniają się i potrafią rozśmieszać. Znakiem rozpoznawczym filmu jest też charakterystyczna muzyka, a zwłaszcza mocno zapadający w pamięć motyw przewodni.

Reasumując, to bardzo ciepły, pogodny film z nutą gorzkiej refleksji nad starością i przemijaniem. Jak dla mnie to piękny film na podsumowanie kariery de Funèsa – jeden z ostatnich w jakich wystąpił i zarazem jeden z najlepszych.
1 10
Moja ocena:
8
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
93% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (73 głosy).
Udostępnij:
Glaude i Krzywus mieszkają tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Durnopałki to miejsce zapomniane, zacofane, zniszczone, spokojne i niewykorzystane w sposób, jaki by niektórzy ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 48%