Recenzja filmu

Między światami (2010)
John Cameron Mitchell
Nicole Kidman
Aaron Eckhart

Wkraczając w pustkę

Film Johna Camerona Mitchella ma tyle samo wspólnego z "Uwierz w ducha" i "Innymi" "Lśnienie" z komediami familijnymi.
Na początek dobra rada: nie dajcie się zwieść sprytnie zmontowanemu polskiemu zwiastunowi "Między światami". Film Johna Camerona Mitchella ma tyle samo wspólnego z "Uwierz w ducha" i "Innymi" co "Lśnienie" z komediami familijnymi. Na ekranie nie uświadczycie żadnych upiorów, nawiedzeń i kontaktów z zaświatami. Jedyny horror, jaki czeka na Was w kinie, to horror emocjonalny małżeństwa próbującego poradzić sobie ze śmiercią dziecka.

Mitchell wszedł na salony dzięki dowcipnemu pornosowi "Shortbus", który zdobył na świecie parę prestiżowych nagród. W "Między światami" nikt się nawet nie rozbiera. Co prawda, w jednej scenie mąż podejmuje heroiczną próbę namówienia żony na seks, ale kończy się ona siarczystą kłótnią. Od czasu tragicznego wypadku, w którym zginął ich synek, Becca (Kidman) stała się pół-zombie, pół-terminatorem. Postanowiła dosłownie przepracować traumę, dlatego gotuje, sprząta i oporządza ogródek ze zdwojonym wigorem. Howie (Eckhart) nie jest taki twardy: chodzi na spotkania grup  wsparcia, a nocami, pochlipując, ogląda nagrania nieżyjącego brzdąca. Wydaje się, że świat, który małżonkowie do tej pory wspólnie zamieszkiwali, pękł na dwie części. Między nimi rozciąga się pustka. Można bowiem dzielić ze sobą różne rzeczy, ale nie żałobę.

Nigdy nie byłem fanem talentu Nicole Kidman. Do dziś uważam, że Oscara za "Godziny" dostała głównie dzięki doklejonemu nosowi. W "Między światami" Australijka jest jednak znakomita. Bez makijażu i krztyny hollywoodzkiego glamouru daje przed kamerą popis zniuansowanego aktorstwa, którego nie powstydziłyby się Meryl Streep i Kate Winslet. Wystarczy obejrzeć scenę, w której z samochodu podgląda nastolatka odpowiedzialnego za śmierć jej syna. Żegnany przez matkę chłopak wybiera się wraz z przyjaciółmi na bal maturalny. Kidman wybucha płaczem. Przez krótką chwilę wyobraża sobie pewnie, jak sama odprowadza synka do limuzyny. Myśli o wszystkich radościach i smutkach, których nie dane jej już będzie przeżyć.  No chyba, że istnieje alternatywna rzeczywistość, a w niej rodzina Becki i Howiego nadal mieszka w komplecie na sielskich przedmieściach.

Największą zaletą dzieła Mitchella jest jego nieoczywistość. Zastanówcie się przez moment,  jakie wątki powinny znaleźć się w filmie o losach pary po śmierci ich potomka. Zdrada? Popadnięcie w alkoholizm bądź narkomanię? Choroba psychiczna? Rozstanie? Potem obejrzyjcie "Między światami" i przekonajcie się, jak sprytnie reżyser obchodzi te fabularne samograje. W dodatku potrafi rozrzedzić panującą na ekranie cmentarną atmosferę przy pomocy delikatnego humoru. Kawał dobrego kina.
1 10
Moja ocena:
9
Łukasz Muszyński
Sekretarz redakcji Filmwebu. Stały współpracownik radiowej Czwórki. O kinie opowiada regularnie także w TVN, TVN24, Polsacie i Polsacie News. Autor oraz współgospodarz cyklu "Movie się", twórca... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
90% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (183 głosy).
Udostępnij:
Kiedy Alicja wpadła do króliczej nory, nic nie było dla niej już takie samo. Ani przestrzeń, ani poczucie czasu, ani kolejne osoby, które w osobliwej Krainie Czarów ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 88%
W "Między światami", najnowszej produkcji Johna Camerona Mitchella, autora dobrze przyjętego filmu "Cal do szczęścia" z 2001 roku, poznajemy historię Becki i Howie'ego ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 62%