Recenzja filmu

Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa (2005)
Andrew Adamson
Waldemar Modestowicz
William Moseley
Anna Popplewell

A Tolkien się śmieje...

Od ostatnich kilku lat kino zaczęło w większym niż dotychczas stopniu stawiać na fantastykę. Produkcje były coraz śmielsze. Mieliśmy "Lochy i smoki", (które notabene nigdy nie trafiły na ekrany ...
Od ostatnich kilku lat kino zaczęło w większym niż dotychczas stopniu stawiać na fantastykę. Produkcje były coraz śmielsze. Mieliśmy "Lochy i smoki", (które notabene nigdy nie trafiły na ekrany polskich kin), przyszedł czas na Harry'ego Pottera jak również i na megaprodukcję Petera "Władcy Oskarów" Jacksona. Z wymienionych tytułów tylko, "Dungeons & Dragons" nie został uznany za obraz godny uwagi (po pierwsze, dlatego że nie ukazał się w Polsce, po drugie - rzeczywiście nie był zbyt rewelacyjny). Teraz, gdy Harry Potter jest już nieco poza "ekranizacyjnym półmetkiem", a "Władca Pierścieni" dobiegł końca, czas sięgnąć po coś nowego. "Szukajcie, a znajdziecie...". I znaleźli dzieło C.S. Lewisa – powieść dla dzieci o ciekawych stworzeniach, urzekającej krainie, fantastycznych przygodach i walce dobra ze złem – "Opowieści z Narnii".

Od kiedy tylko czytałem, a raczej czytana mi była powieść Lewisa bardzo się nią zachwycałem. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ na tę książkę większość dzieci reaguje w taki właśnie sposób. Toteż zawsze byłem ciekaw wyglądu tego całego świata na dużym ekranie. Częściowo moje wyobrażenia zostały zaspokojone w roku 1988, kiedy to w telewizji został puszczony film pt. "Lew, czarownica i stara szafa". Oczy można było wypatrzyć. Bardzo mi się spodobał i czekałem na dalsze odcinki. Do 1990 roku miałem okazje zobaczyć jeszcze dwie kolejne części. Mamy rok 2006 i na ekrany kin wchodzi film "Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa". Nadszedł czas spojrzeć na to raz jeszcze. Tym razem w zupełnie innej oprawie.

Pierwszym recenzentem książki C.S. Lewisa był nie kto inny jak sam J.R.R. Tolkien (byli przyjaciółmi). Niestety autorowi "Hobbita" i "Władcy Pierścieni" nie spodobał się świat, który wykreował jego młodszy kolega. Uznał go za śmieszny i przeciętny, (na co zdaniem Tolkiena wpłynęło stosowanie powszechnie znanych motywy literackich). Czy miał rację? To możecie ocenić sami, ale skoro pisał tak o książce, to co by powiedział o filmie? Strach pomyśleć...

Będąc na premierowym pokazie, widziałem całe rodziny zasiadające w kinowych fotelach. Oczywiście, jeśli chodzi o dochody, dubbing zrobił swoje (był zresztą dość kiepski). Mimo wszystko cały czas chciałem zobaczyć, jak czwórka bohaterów wyzwala Narnię od wiecznych mrozów i panowania Białej Czarownicy. I co zobaczyłem? Niestety niewiele. Film, który trwa prawie dwie i pół godziny i kosztuje 180 milionów dolarów (gdzie przykładowo pierwsza część trylogii Petera Jacksona kosztowała "tylko" 93 miliony) nie zachwyca. Prasa pisała po seansie, że jest to "Władca Pierścieni IV". W żaden sposób ten film nie może być porównywany do przygód o pierścieniu. Adaptacja pierwszych dwóch tomów "Opowieści z Narnii" jest dobrym filmem jednak ci, którzy idą na seans z nastawieniem, że porwie ich wir akcji i mocnych wrażeń rozczarują się (dokładnie tak jak ja). Niestety przez większość filmu nie dzieje się zbyt wiele. Co prawda kilka scen jest naprawdę niesamowitych (mowa tutaj głównie o bitwie o Narnię), ale pojedyncze sceny to zbyt mało. Wprawny widz dostrzeże w tym obrazie masę powiązań. Jak na dłoni widać analogię Aslana do Chrystusa. Lew ofiarował samego siebie na mękę i śmierć by potem zmartwychwstać. Cały świat stworzony przez C.S. Lewisa opiera się na celtyckich i staroangielskich mitach. Mamy tutaj motyw dojrzewania całej czwórki rodzeństwa i pojednania między braćmi – Piotrem i Edmundem. Profesor, który jest właścicielem ogromnej rezydencji, do której trafiają dzieci jest oczywiście sam Lewis. To tylko niektóre analogie znajdujące się w tej produkcji. Mimo tak wielu pomysłów i nawiązań nie ma niestety drugiego dna. To ma być prosta historia dla dzieci (przecież nikt nie oczekuje, że znajdą motywy, które są powiązane kompletnie, z czym innym) i taka właśnie jest. Można by zastanawiać się, czy film jest dobry, czy zły i pod jakimi względami, ale to chyba nie jest konieczne. Tak czy inaczej dzieciom się podobało, a to jest najważniejsze.
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
39% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (18 głosów).
Jako dziecko chciałem szybko dorosnąć. Teraz, kiedy już jestem dorosły, zdarza mi się zatęsknić za minionym dzieciństwem... Na szczęście niektóre bajki pozwalają ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 71%
Książka "Opowieści z Narnii" opowiada historię czworga rodzeństwa, które przez starą, ukrytą na pierwszym piętrze zamku szafę dostają się do baśniowej krainy Narnii. ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 50%