Recenzja filmu Wściekłe psy (1992)
Quentin Tarantino

Wściekła kompania

Film z kanonu arcydzieł filmowych Quentina Tarantino, po latach nadal aktualny i popularny. Pomysł zaczerpnięty ze znanych filmów gangsterskich połączony z komizmem właściwym reżyserowi. ...
Filmweb sp. z o.o.
Film z kanonu arcydzieł filmowych Quentina Tarantino, po latach nadal aktualny i popularny. Pomysł zaczerpnięty ze znanych filmów gangsterskich połączony z komizmem właściwym reżyserowi. Tarantino stworzył perfekcyjny obraz relacji pomiędzy mafiosami, a także ukazał mechanizmy ich działania. Jednakże film ten odbiega od stereotypowych dzieł typu "Chłopcy z ferajny" Martina Scorsese czy "Dawno temu w Ameryce" Sergio Leone. To uwspółcześniona wersja kina gangsterskiego, oparta na dialogach i bardziej słownych niż typowych, efektownych zwrotach akcji, nawiązująca do tradycji mafijnego światka.

Szef-zleceniodawca, Joe Cabot (Lawrence Tierney) i jego syn Eddie (Chris Penn) wraz z piątką gangsterów napadają na sklep jubilerski. Jednak idealny plan zawodzi, a cała akcja zamienia się w rzeźnię. Ginie dwoje gangsterów, a reszta spotyka się w opuszczonym magazynie. Teraz pozostaje jedno pytanie: kto "sypnął"?

Joe to twardziel. Sprytny i przebiegły, człowiek dobrych kontaktów i wielkich inwestycji. Od lat jest szefem, u którego boku wyrósł Eddie. W ciągu kilku lat pod czujnym okiem ojca stał się naśladowcą jego interesów. Pewnego razu planują zorganizować wielki skok. Stawka jest bardzo wysoka - drogocenne kamienie to towar przetargowy. Ekipę tworzy szóstka zawodowców, z których każdy ma swoją "kolorową ksywkę".

Pan Blond (Michael Madsen), czyli Vincent Vega to bliski przyjaciel Joego Cabota. Odsiedział za niego 4 lata, a teraz wyszedł na wolność, by upomnieć się o swoje "udziały w firmie". Jest człowiekiem bezwzględnym, wyrafinowanym, ale również skutecznym i wiernym. Rola zdrajcy raczej do niego nie pasuje.

Pan White, Larry (Harvey Keitel) to najbliższy obok Eddiego współpracownik Joego, niezastąpiony w sprawach zawodowych.

Pozostali to: Pan Brown (Quentin Tarantino), Pan Pink (Steve Buscemi), Pan Blue (Edward Bunker) oraz Pan Orange (Tim Roth). Jeden z nich jest gliną (tajnym agentem), który przeniknął do szajki, aby rozpracować jej członków. To on jest "kablem", zdrajcą i oszustem, którego próbują zdemaskować...

"Wściekłe psy" to coś więcej niż tylko czyste kino gangsterskie. To film inteligentny i przemyślany, ukazujący gangsterów w całkiem nowym świetle. Nie przez pryzmat pościgów, bijatyk i strzelanin, ale od strony mentalnej. Reżyser idealnie wczuł się w tok myślenia gangsterów. Udowodnił, że są oni normalnymi ludźmi i wyznaczył faktyczną granicę pomiędzy zawodowcem, a psychopatą. Psychopata nie nadaje się na wspólnika, bo trudno przewidzieć co może w danej chwili zrobić. Joe, choć ostrożny, pomylił się w doborze swoich ludzi. Nie podejrzewał, że jeden z nich to zdrajca.

Mafia jest jak rodzina, a jej boss jak ojciec, gangsterzy to jego dzieci, które posłusznie wykonują polecenia ojca. Jednak niektórzy próbują działać na własną rękę, wyjść spod opieki ojca. Tymczasem szef jednakowo nagradza, jak i karze. Jeśli ktoś występuje przeciwko niemu, jest również wrogiem całej rodziny. Tarantino uzmysławia nam, jak silne relacje łączą grupę mężczyzn, że interes jako taki się nie liczy, nie jest wart śmierci członka rodziny. Natomiast wiadomość o zdradzie powoduje chęć zemsty, a wiadomo, że zemsta nie zna litości nawet jeśli trzeba zabić kogoś bliskiego.

Chłopaki Joego to zgrana paczka. Po nieudanym skoku dostrzegamy wyraźne różnice w poziomie profesjonalizmu poszczególnych gangsterów. Kto był słaby - zginął, kto sprytny - uciekł zabierając ze sobą łup. Tymczasem inni wykazali się troską o drugiego przyjaciela. Tak więc Pan White pomógł ciężko rannemu Panu Orange, Pan Pink zgarnął diamenty i bezpiecznie uciekł, a Pan Blond nie dosyć, że uciekł to jeszcze zabrał ze sobą zakładnika. Natomiast panowie Blue i Brown nie przeszli tej próby.

Przyczyna porażki nie leżała po stronie żadnego z gangsterów - z góry byli na nią skazani za sprawą gliniarza, który zaszył się wśród nich. Nie podejrzewając, że jeden z nich może okazać się zdrajcą zawierzyli sobie nawzajem. Z tej strony banda "wściekłych psów" nie jawi się nam jako bezwzględni i okrutni mordercy, a raczej jako grupa oszukanych, zdradzonych i zaskoczonych ludzi, którzy stają się nieporadni mimo swego profesjonalizmu. Każdy z grupy "wściekłych psów" jest postacią w pewnym sensie wybitną. Razem stanowią zgraną paczkę nieprzystosowaną jednak do nowoczesnych realiów. Sentymentalizm Pana Blond świadczy o tym, że jest on człowiekiem innej epoki.

Dla fanów Quentina Tarantino zauważalne jest wzajemne powiązanie kilku obrazów filmowych. Tak również film "Wściekłe psy" nawiązuje do jego kolejnych filmów, zwłaszcza do "Pulp Fiction". Łącząca je osoba Vincenta Vegi, czy pojawiająca się postać Marsellusa, tworzy zarys całości. Poza tym koncepcja i struktura filmu jest identyczna. Początek i koniec tworzą zamkniętą całość, a poszczególne epizody - barwną opowieść.

"Wściekłe psy" to majstersztyk pod względem kreacji obrazu filmowego. Idealnie pasuje do koncepcji filmu wg zasady: minimum akcji - maksimum treści. Z pozornie prostej historii, ubogiej w efekty specjalne, reżyser stworzył klimatyczny i zaskakujący film. Fabuła filmu oparta raczej na dialogach idealnie trafia w gusta fanów Tarantino. Wraz z rozwojem akcji widz odczuwa istną grę bohaterów, czując się obserwatorem bardziej teatralnego spektaklu, niż typowego dzieła filmowego. Tarantino tworzy sztukę oderwaną od ogólnie przyjętych norm i schematów. Tworząc filmy według własnych zasad wspina się na wyżyny własnego masochizmu emocjonalnego. Film "Wściekłe psy" jest tego najlepszym przykładem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (33 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię