Artykuł

"Mafia: Definitive Edition" - już graliśmy

autor: /
https://www.filmweb.pl/article/%22Mafia%3A+Definitve+Edition%22+-+ju%C5%BC+grali%C5%9Bmy-139141
"Mafia: Definitive Edition" - już graliśmy
Czeska "Mafia" to w Polsce prawdziwa legenda. Sam w podstawówce zagrywałem się w przygody taksówkarza Tommy'ego Angelo, więc kiedy Hangar 13 ogłosiło prace nad remakiem, nie kryłem ekscytacji. Pierwsze obrazki z gry wyglądały nieprawdopodobnie dobrze, jeszcze bardziej nakręcając zajawkę na odświeżenie kultowego tytułu. Ile tej pierwotnej ekscytacji mam w sobie po ograniu kilkugodzinnej wersji preview?

Pierwsza "Mafia" jest już dzisiaj opowieścią archaiczną, bardzo sztywną i zwyczajnie przestarzałą, nic więc dziwnego, że twórcy zdecydowali się na liczne modyfikacje scenariusza. Niektóre postacie wypadły w demie przekonująco. Na uwagę zasługuje zwłaszcza don Salieri, który z sennego dziadka zmienił się w żwawego ojca włoskiej rodziny. Znakomicie wypada też Sarah – jej rola która w oryginale ograniczona była do pozbawionej charakteru damy w opresji, tutaj ma do powiedzenia zdecydowanie więcej. Dzięki temu cały wątek romantyczny nie wydaje się tylko scenariuszową wydmuszką.


Niestety, nie wszystkie postacie przeszły równie pomyślną transformację. Wątpliwości budzi przede wszystkim towarzysz głównego bohatera – Paulie, który z narwanego kolesia w typie gangsterskich kreacji Joe Pesciego, stał się głupkowatym comedy reliefem. I o ile samo założenie nie jest z gruntu złe (czuć momentami pewien tragizm postaci), to już poziom aktorstwa popycha tę postać w kierunku farsy. Apogeum żenady Paulie osiąga w momentach odgrywania pijackiego rozochocenia – aktor zwyczajnie przesadza z ekspresją i bardziej niż do hollywoodzkiego blockbustera pasowałby mi do odcinka "Family Guya". Mam więc spore obawy, czy twórcy oraz sam aktor udźwigną ten niezwykle istotny wątek opowieści. Z kolei Tommy Angelo to dla mnie natomiast wciąż wielka niewiadoma. Z jednej strony – fajnie, że twórcom zależy na tym, żeby doprawić temu aniołkowi różki (wizerunek kryształowego chłopca nie zniósł moim zdaniem próby czasu) i bohater potrafi się odszczeknąć. Z drugiej jednak – miejscami ta zadziorność nowego Toma wydaje się po prostu wymuszona. 


Opisywana wersja kodu zawierała w sobie 5 początkowych misji oraz oddzielny rozdział 10 (czyli pokazywaną w ostatnim zwiastunie "Wycieczkę na wieś"). Rozgrywce w trakcie scen akcji zdecydowanie bliżej do tego, co znamy z "dwójki" i "trójki" (cover-system, częściowa regeneracja zdrowia), jednak w trakcie powolniejszych fragmentów czuć na szczęście ducha oryginału, dodatkowo wzbogaconego o nowe aspekty. I tylko szkoda, że w testowanej przeze mnie wersji gry przebudowa niektórych elementów kulała. Najlepszym przykładem jest tu pierwszy epizod, podczas którego Tommy wraz z Pauliem i Samem uciekają przed gangsterami. Aby nieco ułatwić i zdynamizować tę sekwencję, twórcy porozsiewali po mieście całą masę punktów umożliwiających natychmiastowe pozbycie się ogona. Wystarczy, że wjedziemy w taką strefę (przeważnie są to remontowane fragmenty drogi), a gra wyświetli krótką scenkę z kraksą przeciwników. Niestety zabija to lwią część napięcia epizodu, a w dodatku założenia tej mechaniki są niedopracowane (skrypt działa niezależnie od naszej prędkości). Kolejne misje "rozbiegowe" prezentują już na szczęście mniej inwazyjne podejście. Wbrew moim obawom twórcy nie odeszli od bardzo niedzisiejszych etapów taksówkarskich. Rozbudowali je przy tym we wzorowy sposób, wplatając w nie całą masę informacji o bieżącym tle politycznym. "Mafia" rozgrywa się w końcu w dobie Wielkiego Kryzysu i prohibicji i "Definitive Edition" przypomina nam o tym znacznie częściej niż oryginał. 


Sprawa absolutnie kluczowa z punktu widzenia tożsamości gry, czyli realizm, została na szczęście przez Hangar 13 potraktowana poważnie. Gra umożliwia wybranie klasycznego poziomu trudności, który stanowi wierne odwzorowanie realiów zabawy z roku 2002, w co wlicza się oczywiście obecność symulacyjnego modelu jazdy. Jeżeli z łezką w oku wspominacie własny zgrzyt zębów rozlegający się podczas niesławnego wyścigu, możecie spać spokojnie – na oryginalnym poziomie trudności wyzwanie jest tu równie frustrujące. Jeżeli chodzi o standardowe auta, to "Definitive Edition" zdecydowanie podniosło odczuwalną prędkość prowadzenia. Ma to o tyle duże znaczenie, że stróże prawa z Lost Heaven też są tu jeszcze bardziej aktywni niż w oryginale. Nie dość bowiem, że pierwszy raz w historii serii mandat można zarobić za samą jazdę po chodniku, to jeszcze przestępstwa raportują tym razem także cywile. Słowem – trzeba mieć się na baczności.


Od strony oprawy graficznej nowa-stara "Mafia" prezentuje się nieźle (chociaż oczywiście bezpośrednie zestawienie z pierwowzorem oszałamia). "Definitive Edition" działa na usprawnionym silniku z "Mafii III". Chociaż w modelach postaci czuć charakterystyczną syntetyczność, to trzeba też przyznać, że Hangar 13 nie zmarnowało kilku lat, które upłynęły od premiery tamtej gry. Demo działało stabilnie i było dobrze zoptymalizowane. Jedynym dużym problemem były znikające obiekty oraz pojedyncze elementy odstające poziomem od reszty (animacja miotania mołotowami wygląda jak żart programisty), jednak mam nadzieję że w ostatecznym kodzie te kwestie zostaną załatane. Tym bardziej, że silnik naprawdę zgrabnie bawi się oświetleniem, a odświeżone Lost Heaven miejscami wygląda wspaniale. 


W grze na każdym kroku czuć miłość i szacunek względem oryginału, więc pewne niedoskonałości nie doskwierają zanadto. Czekając na ostateczną wersję "Definitive Edition", nie nastawiam się jednak na perfekcyjnie oszlifowany diament (co sugerowały pierwsze screenshoty). Na dzień dzisiejszy gra wygląda na solidny kawałek kodu z pewnymi problemami. Jednak o tym, jak dobrą grą ostatecznie okaże się nowy tytuł Hangar 13, w największym stopniu zadecyduje odświeżony scenariusz.
Udostępnij: