Relacja

WFF 2010, dzień ostatni

Filmweb / autor: , , /
https://www.filmweb.pl/article/WFF+2010%2C+dzie%C5%84+ostatni-66128
Prędzej czy później to musiało nastąpić. Dziesięć dni 26. WFF przeszło już do historii. Wczoraj w warszawskiej Kinotece i Multikinie można było obejrzeć ostatnie filmy z repertuaru festiwalu. Poniżej prezentujemy Wam fragmenty ich recenzji. 

Newsy, wideo i więcej relacji z WFF znajdziecie na naszej filmwebowej stronie festiwalu.





"Miasto ruin"

Pięciominutowy film 3D autorstwa Damiana Nenowa pokazuje nam ni mniej ni więcej, tylko tyle, że po Powstaniu Warszawa była stertą gruzu. I ta znana prawda, przedstawiona przez dziesiątki dokumentów, wyliczona procentowo i utrwalona w podręcznikach do historii, tutaj na nowo wywołuje potężne wrażenie. W filmie precyzyjnie, przy konsultacji z historykami, odtworzono panoramę stolicy z wiosny 1945 roku. Z lotu ptaka obserwujemy kolejne dzielnice zrównanego z ziemią miasta. Najpierw "przelatujemy" nad Wisłą i jej zburzonymi mostami, potem przenosimy się nad Starówkę, gdzie możemy rozpoznać kilka pojedynczych budowli stojących do dziś. DALEJ



Edwards miał świetny pomysł, ale nie udało mu się go przekuć w trzymające za gardło kino. Główną przyczyną porażki był najprawdopodobniej mały budżet produkcji. Praktycznie przez pierwszą godzinę w filmie nie dzieje się nic. Bohaterowie rozmawiają ze sobą, poznają się, idą na jakąś imprezę. Spodziewamy się, że reżyser chce uśpić naszą czujność, by w pewnym momencie zaatakować ze zdwojoną siłą. Tak się jednak nie dzieje. Andrew i Samantha podążają przez ojczyznę tequili i ciągle gadają. DALEJ



Filmowa "Freakonomia" jest nie tyle pełnokrwistym kinem, co serią ruchomych obrazków mających potwierdzić tezy stawiane w literackim pierwowzorze. Pomysły Levitta i Dubnera, o dziwo!, sprawdzają się w stu procentach. No, ale skoro obaj panowie są w filmie komentatorami, to nie mogą się przecież mylić. Reżyserzy zbyt gładko przechodzą od jednego zagadnienia do drugiego, nie pozwalając sobie na odrobinę zdrowej wątpliwości. Część ich wniosków wydaje się jednak całkiem słuszna i warta przemyślenia. DALEJ



Przez półtorej godziny oglądamy byłych porwanych, którzy wracają do miejsca ich tragedii. Widzimy ich reakcje, kiedy przed oczami stają im wydarzenia sprzed lat. Z ich opowieści i fragmentów dzienników dowiadujemy się, jak się czuli, będąc przetrzymywanymi wbrew własnej woli przez ludzi, o których nic nie wiedzieli. Poznajemy kulisy całej sytuacji: podziały w grupie porwanych, różne taktyki, nerwowe załamania i desperackie plany ucieczki. Dzięki włączeniu wypowiedzi jednego z porywaczy, otrzymujemy też możliwość spojrzenia na wszystko z drugiej strony. DALEJ



Stojący za kamerą debiutant Bogdan George Apetri przykłada olbrzymią wagę do wiarygodnych rysunków psychologicznych postaci. Lubi kameralne sceny, zbliżenia na twarze i emocje, które można dostrzec w drobnych gestach i spojrzeniach. W tym świecie doskonale odnajduje się grająca główną rolę Ana Ularu (zasłużona nagroda na warszawskim festiwalu). Jej Matilda to postać skomplikowana – marzy o raju na ziemi, ale swoimi kolejnymi fatalnymi decyzjami szykuje miejsce w piekle dla siebie i bliskich. DALEJ

Udostępnij: