Recenzja filmu

Geneza planety małp (2011)
Rupert Wyatt
James Franco
Freida Pinto

Ludzka strona małpy

Mając w pamięci niezbyt udany remake "Planety małp" w reżyserii Tima Burtona, byłem pełen obaw, gdy po raz pierwszy usłyszałem o planach nakręcenia kolejnej odsłony jednego z największych ...
Mając w pamięci niezbyt udany remake "Planety małp" w reżyserii Tima Burtona, byłem pełen obaw, gdy po raz pierwszy usłyszałem o planach nakręcenia kolejnej odsłony jednego z największych klasyków kina science-fiction. W dobie wielkich technicznych możliwości bałem się, że twórcy pójdą w efekciarstwo i to właśnie efekty komputerowe będą najważniejszym elementem owej produkcji. Tak się jednak nie stało i z ręką na sercu mogę napisać, że efekty specjalne nie przysłoniły treści. Zacznijmy jednak od początku.

Akcja "Genezy…" dzieje się we współczesnym San Francisco, w którym grupa naukowców, na czele z Willem Rodmanem przeprowadza badania na szympansach. Ich celem jest wynalezienie lekarstwa na Alzheimera. Żeby nie było tak kolorowo, z czasem dowiadujemy się, że ojciec głównego bohatera boryka się z tą straszną chorobą. Gdy dochodzi do wypadku z udziałem małpy, na której przeprowadzano badania, zarząd firmy postanawia zamknąć laboratorium i zaprzestań eksperymentów. Wszystkie małpy zostają uśpione poza małym szympansiątkiem urodzonym w trakcie badań. Will adoptuje młodą małpę - Ceasara - która w skutek zmian genetycznych, jakie w niej zachodzą, staje się znacznie bardziej inteligentna od pozostałych przedstawicieli swojej rasy.

Na wstępie wspomniałem, że efekty specjalne nie przysłoniły treści płynących z tej historii. Jest to oczywiście prawda, jednak nie mogę umniejszać zasług ludzi odpowiedzialnych za grafikę i efekty, którzy komputerowo stworzyli głównych bohaterów tej produkcji, czyli małpy. Ich wygląd, zachowanie i ruchy wyglądają bardzo realistycznie. Momentami wydaje się, że są to żywe stworzenia, które zostały odpowiednio wytresowane na potrzeby filmu. Tak jednak nie jest. Wszystkie szympansy, orangutany oraz goryl zostały wygenerowane komputerowo. Pisząc o efektach specjalnych, które nie przysłoniły treści, miałem bardziej na myśli brak wielkiej ilości wybuchów, strzelanin czy pościgów. Nie one tutaj są najważniejsze.

Twórcy skupili się na pokazaniu portretu psychologicznego zniewolonej małpy, która z każdym kolejnym dniem zaczyna nienawidzić człowieka, jego zachowania i sposobu, w jaki traktowane są człekokształtne. Nie jest to przemiana, która następuje z dnia na dzień. Zmiany w osobowości Ceasara następują stopniowo. Z bojaźliwej w nowym otoczeniu małpy, tęskniącej za swoim ludzkim przyjacielem, z czasem zmienia się w lidera, który zaczyna pojmować rzeczywistość i sytuację, w jakiej znalazł się nie tylko on, ale także reszta przedstawicieli jego gatunku - są niewolnikami człowieka. Postanawia z tym walczyć i tchnąć ducha walki w inne małpy. Z każdą kolejną sekundą napięcie rośnie i coraz bardziej wyczekiwane są pierwsze słowa, które zostaną wypowiedziane przez super inteligentną małpę.

Nie mogę nie wspomnieć także o Andym Serkisie, znanym głównie z roli Golluma w trylogii "Władca Pierścieni". Po raz kolejny zmierzył się on z technologią motion capture, wcielając się tym razem w postać Ceasara. Jego komputerowo wygenerowany bohater potrafi pokazać, a co najważniejsze przekazać uczucia i empatię płynące z jego oczów i mimiki. Poza tym na ekranie, jako dodatek mający upiększyć widowisko, widzowie dostają Jamesa Franco i Freidę Pinto.

Rupert Wyatt, który jest reżyserem młodym i jeszcze niezbyt doświadczonym, został rzucony na bardzo głębokie wody. Zmierzył się z legendą i klasyką kina science fiction. Jego obraz oczywiście nie posiada tego klimatu i magii, jaka płynie z oryginalnej "Planety Małp" Franklina J. Schaffnera. Jest to jednak solidna rozrywka, rzetelnie i płynnie nakręcona, która mnie jako wielkiego fana tej serii potrafiła usatysfakcjonować. Zdecydowanie jest to lepsza próba niż film Burtona sprzed dziesięciu lat. Przed obejrzeniem "Genezy…" zalecałbym jednak zapoznanie się ze wcześniejszymi produkcjami o małpach, dzięki czemu satysfakcja po obejrzeniu filmu Wyatta będzie jeszcze większa. 
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
58% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (52 głosy).
Udostępnij:
"Planeta Małp" z 1968 roku po dziś dzień uważana jest za klasykę kina sci-fi. Adaptacja powieści Pierre'a Boulle'a wyreżyserowana przez znanego dotychczas raczej z ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 90%