Recenzja filmu Tajni i fajni (2019)
Nick Bruno
Troy Quane

Zło brokatem zwyciężaj

"Tajnych i fajnych" ogląda się jak sprawnie zrealizowany akcyjniak. Twórcy dbają jednak, aby zasiadające na widowni dzieciaki wyniosły z filmu coś więcej niż kilka ciętych ripost i ...
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
Jeśli nie przepadacie za gołębiami i zdarza się wam nazywać je czule "latającymi szczurami", możecie przybić piątkę z Lance'em Sterlingiem. Najfajniejszy agent amerykańskiego wywiadu skuteczność Jamesa Bonda łączy z brawurą i urokiem osobistym Willa Smitha. Misje niemożliwe traktuje jak poranną gimnastykę, a uwielbienie ze strony kolegów po fachu uznaje za coś naturalnego. Przychodzi jednak dzień, w którym nadmierna pewność siebie sprowadza na niego kłopoty. Kiedy zamiast z bronią nowej generacji wraca z akcji z pustą walizką, a wydział wewnętrzny oskarża go o zdradę, Lance zostaje zmuszony do ucieczki i działania na granicy prawa. Jedyną osobą skłonną udzielić mu wsparcia jest Walter Beckett — młody wynalazca, marzyciel dążący do uczynienia świata bezpieczniejszym miejscem, miłośnik gołębi.

photo.title

Choć Walter w wieku 15 lat ukończył studia na prestiżowej uczelni, współpracownicy traktują go raczej jako nieszkodliwego dziwaka niż wybitnego naukowca, którego patenty przyniosą chlubę agencji. Zamiast materiałów wybuchowych bohater woli używać stymulującego produkcję serotoniny (czyli wywołującego uczucie błogości i szczęścia) brokatu oraz hologramów słodkich kotków. Młody idealista nie uważa bowiem, aby przestępcy pozbawieni byli ludzkich odruchów, zaś koncepcja rozlewu krwi jako jedynej skutecznej metody walki ze złem budzi jego wewnętrzny sprzeciw. Lepiej rozwiązywać konflikty pokojowo, na przykład sprawiając, aby rozanielony widokiem puchatych mruczków przeciwnik stracił chęć do robienia komukolwiek krzywdy. Gdy za sprawą opracowanego przez chłopaka eliksiru agent Sterling przypadkowo zmienia się w gołębia, Walter, do tej pory pędzący żywot szczura laboratoryjnego, zostaje wciągnięty w sam środek niebezpiecznej misji.

photo.title

Z racji skomplikowanej fabuły i scen przemocy "Tajni i fajni" nie sprawdzą się jako rozrywka dla maluchów. Nastoletnim widzom, którym nieobce są filmy o wyczynach agenta 007 i superbohaterskie widowiska, oraz ich wyczulonym na dwuznaczności opiekunom produkcja Blue Sky Studios powinna przypaść jednak do gustu. Widać, że twórcy świetnie się bawią, mieszając konwencje filmu szpiegowskiego i buddy movie z fantastycznymi czy wręcz baśniowymi elementami. Sprawnie grają też wizerunkiem aktorów użyczających bohaterom głosu w oryginalnej wersji językowej. Nie ograniczają się przy tym do odwzorowania w animowanych postaciach wyglądu Willa Smitha i Toma Hollanda, ale chętnie nawiązują do hitów z ich udziałem, choćby "Bliźniaka" czy nowych odsłon przygód Spider-Mana.

"Tajnych i fajnych" ogląda się jak sprawnie zrealizowany akcyjniak. Twórcy dbają jednak, aby zasiadające na widowni dzieciaki wyniosły z filmu coś więcej niż kilka ciętych ripost i nieprzyzwoitych żartów. Pod powierzchnią szpiegowskiej intrygi kryje się historia budowania przyjaźni i rewidowania poglądów. Uwięziony w ciele gołębia bohater, do tej pory samowystarczalny, musi nauczyć się prosić o pomoc (na szczęście może liczyć na Waltera, a poza tym szybko udaje mu się przygruchać sobie ekipę miejskich ptaków, dzięki którym rozwija skrzydła). Odkrywa też, że do tej pory pogardzane przez niego zwierzęta mają wiele zalet czyniących z nich idealnych szpiegów, a pomysły ekscentrycznego chłopaka z laboratorium wcale nie są takie głupie, jak mu się początkowo wydawało.

photo.title

Kto wie, czy dzięki "Tajnym i fajnym" nie spojrzycie na gołębie (i dziwnych znajomych) łagodniejszym okiem. A jeśli jesteście odporni na baśniowe metafory, być może przemówi do was fakt, że Nikola Tesla, jeden z największych wizjonerów w historii nauki, także był przyjacielem tych ptaków — musi być w nich więc coś wyjątkowego.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
Ewelina Leszczyńska
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry