Czas Apokalipsy

Apocalypse Now

1979 2 godz. 33 min.
8,2 170 184
oceny
8,2 10 1 170184
70 235
chce zobaczyć
8,7 18
ocen krytyków
{"rate":8.722222,"count":18}
powrót do forum filmu Czas Apokalipsy
  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    Rzadko piszę posty na filmweb, gdyż do krytyka filmowego jest mi daleko a w większości przypadków szkoda mi czasu klikać w litery, dla tego filmu jednak zrobię wyjątek.

    Nie trafił do mnie, oglądalem go pierwszy raz w wieku 17-18 lat po czym wyłączyłem w połowie. Minęło 6 lat, nie jestem obojętny na moralne rozterki psychologiczno-wojenne, 90% amerykańskich misji to zwykłe "Fubar" i mimo upływu czasu wraz z większą dojrzałością psychiczną - nadal wydaje mi się nudny (obejrzałem do końca bardziej zmuszając się po to, by móc wystawić ocenę uczciwie, zwłaszcza że nie wszystkie nudne filmy oglądam do końca).

    Nie mniej jednak film, mimo fenomenalnych ujęć i wspaniałej muzyki jest dla mnie przekombinowany. Stara się trafić do naszego sumienia i zapewne wiele osób ulega psychicznie wydźwiękom walki psychologicznej i otoczce szamańskich obrzędów wioski Kurtza. Nie jest kompletnie trudny w odbiorze, to zwykły psychologiczny miszmasz zwracający uwagę na rozdarcie wewnętrzne i uległość psychiki ludzkiej na bodźce inne niż odgłos pocisków. Zaserwowany jednak w tak długiej i przeplecionej nudnymi przejściami ujęć kamery - otoczce - przez swoją monotonność (przynajmniej dla mnie) gubi sens.

    Biorąc pod uwagę szczegóły tego filmu, bawią mnie jego niedopracowania. Kapitan będąc w kontenerze kilka dni - wychodzi słaniając się na nogach przed dzikimi dziećmi, będąć jednak ogolony jakby szedł na wesele. Tych szczegółów jest więcej, ale nie będę bawić się w krytyka jak wyżej ująłem.

    Gdybym go obejrzał w 79' pewnie byłbym zachwycony, w obecnych czasach niestety - nie trafia do mnie zupełnie i jest zwyczajnie nudny a mgielne obrazy przy kakofonicznych dźwiękach zwyczajnie usypiają zamiast budować napięcie.

    Jeśli ktoś trzeźwo spogląda na świat, jest dość inteligentny by zagłębić się samodzielnie w dylemat moralno-psychiczny przemocy i wojny - ten film w obecnych czasach nie wniesie rewelacji, stąd oceniając rewelację (32 miejsce w światowym rankingu) jestem zwyczajnie rozczarowany.

  • hobb3s ocenił(a) ten film na: 7

    Jaguar Mam identyczne spostrzeżenia.

  • klaudiusz991 ocenił(a) ten film na: 6

    hobb3s po części zgadzam się, film jest przekombinowany, nieco nudny i stara się zmusić do refleksji nt. wojny czy moralności (książka Kurtza the golden bough). mnie nie porwał

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 6

    Jaguar Taki odbiór filmu nie jest niczym dziwnym, zważywszy jak go kręcono - bez gotowego scenariusza, Coppola nie wiedział jakie zrobić zakończenie, dla lepszego efektu kazał aktorom improwizować, ekipa się narkotyzowała różnymi używkami, Brando miał jak zwykle wyje****, Hopper zresztą też i w sumie dobrze zrobili, za to Coppola przejmował się aż za bardzo, bo film przekroczył budżet i zdjęcia się przeciągały, a on sam zastawił swój majątek by go dokończyć. Mimo niemocy twórczej musiał go dokończyć.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    jakie smaczki informacyjne, dzięki ! :D

  • Lucas207 ocenił(a) ten film na: 10

    Dziękujemy za informacje!

  • Lucas207 ocenił(a) ten film na: 10

    Jaguar Ja zaś się nie zgodzę z ta oceną. Jak dla mnie film zachowuje swój ponadczasowy walor. Jego montaż i sposób narracji - zespół zmieniających się obrazów o dużym ciężarze gatunkowym przypomina jakąś kronikę filmową lub zapis wspomnień osoby idącej przez nomen omen apokalipsę i zszokowanej na każdym kroku. Monotonność pełni tu doniosłą rolę - wielogodzinna nudna podróż kontrastuje z nagłymi scenami w których śmierć czyha wszędzie potęgując wrażenie przypadkowości i bezsensu. Nastrój zagubienia i totalnego chaosu udziela się widzowi co niejako przybliża go do unikalnych w swojej ekspresji bohaterów. Banda ludzi z przypadku, może nie do końca normalnych, postawionych w jeszcze bardziej nienormalnych okolicznościach. Większość środków jakimi nas raczono może i jest prosta i łopatologiczna, za to niebywale skuteczna. To pstrokaty kolaż ujęć płonących wiosek, brudnych zimnych leniwie płynących rzek Azji, majestatycznie unoszących się "Huey'ów" i horda rozpalonego do czerwoności przez panie spod znaku króliczka pospolitego żołdactwa. Wśród tego kilka filozoficznych odniesień.
    Jeśli połączymy to wszystko do kupy to naprawdę nie rozumiem jak można ten film nazwać nudnym.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    Lucas207 Ciekawe spostrzezenie, widac ze zaglebiles sie w to dzielo dosc mocno :)

    Ja jestem chyba mniej doszukujacym sie sensu widzem lub po prostu nie trawie tejze monotonii, stad jest dla mnie zwyczajnie nudny.

    Gdyby wszystko podobalo sie wszystkim - monotonni (ktorej notabene nie znosze) byloby duzo wiecej, a tak takie konstruktywne dyskusje sa najlepszym dowodem na to, ze roznorodnosc gustow jest czyms wspanialym :)

    Pozdrawiam !

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten film na: 8

    Jaguar To w tym filmie jest monotonia? Cóż, dla mnie to pierwsze 20 minut, a potem (w wersji redux) akcja cały czas nabiera wraz z rzeką i pogłębiającym się szaleństwem, surrealizmem scen naładowanych różnymi emocjami i symboliką tempa. Nawet burzliwa dyskusja Francuzów przy stole przykuła mą uwagę.

  • Lucas207 podpisuję sie pod tym rękami i nogami. nie chcę zabrzmieć snobistycznie, ale to troche nie jest kino dla zwykłego bywalca cinemacity. juz nie mowię o ludziach karmionych avengersami bo to w ogóle inna kategoria kina. czas apokalipsy to film niezwykły, ponadczasowy i wydaje mi sie że jednocześnie wyprzedzający swoją epokę, troche jak odyseja kosmiczna 2001. kino psychologiczne, a w dodatku w bardzo specyficznej niejako monumentalnej formie. ujęcia, narracja i dokładnie jak pisałeś - moze spokoju i nudy przeplecione tymi wszystkimi nagłymi zdarzeniami. dodatkowo mnóstwo „smaczków”, scena z tą blondynką u francozów, szczeniak, kobieta z granatem, kradzież deski, jak i same refleksje głównego bohatera, sposób w jaki odkrywa i poznaje swojego wroga. jak narasta w nim przerażenie i ekscytacja z nadchodzącej konfrontacji. to że główny bohater w filmie praktycznie nic nie mówi. na oglądanie takiego filmu trzeba sie nastawić. odrzucić to so czego człowiek przyzwyczaił sie oglądając współczesne kino i dzisiejsze blockbustery. niezwykły film, chociaż zakończenie nie do konca mnie satysfakcjonuje. w zasadzie to w ogole mi sie nie podoba, choć zdaje sie być konsekwentnym zwieńczeniem całej historii wynikającym w sposób naturalny i organiczny z rozwoju wydarzeń. długo by pisać. film troszeczkę do celebracji kina i „delektowania sie” sztuką kinematografii anieżeli to piątkowej posiadówy ze znajomymi.

  • marcin_kutnik Całkowicie zgadzam się z Tobą i Lucasem. Dodam tylko, że to nie wstyd powiedzieć że się nie zrozumiało filmu, że jest zbyt dziwny i trudny w odbiorze. Czas Apokalipsy jest filmem psychologicznym i nie każdy powinien go oglądać i próbować później oceniać. Jak można w ogóle ocenić ten film na konkretną ocenę? Jak można mu wystawić ocenę 5? Są filmy, a raczej dzieła, które nie powinny podlegać takiej trywialnej ocenie.

    @Jaguar "Biorąc pod uwagę szczegóły tego filmu, bawią mnie jego niedopracowania. Kapitan będąc w kontenerze kilka dni - wychodzi słaniając się na nogach przed dzikimi dziećmi, będąć jednak ogolony jakby szedł na wesele. Tych szczegółów jest więcej, ale nie będę bawić się w krytyka jak wyżej ująłem." - Jeżeli z tej sceny wyłapałeś tylko to, że bohater był ogolony, to oznacza że kompletnie nie zrozumiałeś filmu. Chyba w ogóle nie chciałeś go zrozumieć skoro czepiasz się takich pierdół. Naprawdę widząc tą scenę, patrząc na bohaterów, tłum dzieci i słuchając tego co mówi pułkownik, skupiłeś swoją uwagę na zaroście kapitana?

  • beata94m " Jeżeli z tej sceny wyłapałeś tylko to, że bohater był ogolony, to oznacza że kompletnie nie zrozumiałeś filmu. Chyba w ogóle nie chciałeś go zrozumieć skoro czepiasz się takich pierdół. Naprawdę widząc tą scenę, patrząc na bohaterów, tłum dzieci i słuchając tego co mówi pułkownik, skupiłeś swoją uwagę na zaroście kapitana?"

    Jak na podstawie jednego spostrzeżenia możesz w ogóle wysnuwać wnioski, że nie zrozumiał filmu? Czemu zawsze gdy ktoś krytykuje wydumane filmy tego typu, to znajduje się jakiś mędrzec, który zarzuca mu niezrozumienie? Film jest wybinie łopatologiczny i trzeba być skończonym idiotą, aby go nie zrozumieć, a zwracanie uwagi na takie szczegóły, to nie jest wyraz niezrozumienia go, a zwykła krytyka niedoróbek. Takie szczegóły składają się na odbiór i wiarygodność danej sceny oraz całego filmu, więc wprawny widz naturalnie będzie oczekiwał pewnych konsekwencji typu właśnie zarost w takiej sytuacji, brudu w innej czy braku zegarka elektronicznego w filmie o starożytnym Rzymie. To nie są pierdoły, a babole potrafiące zupełnie zepsuć odbiór sceny wielu, bardziej wymagającym lub spostrzegawczym, osobom.

  • fioletowa_822 ocenił(a) ten film na: 9

    marcin_kutnik Jakkolwiek ja jestem filmem zachwycona doceniam argumentację @jaguar. Twojej jakoś docenić nie umiem.

  • Jaguar Chciałbym szanować twoją opinię, jednak skoro twierdzisz, że Czas Apokalipsy jest przereklamowany, jednocześnie oceniając ładną, ckliwą wydmuszkę (Szeregowiec Ryan) na 10, to coś tu jednak nie gra.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    acocieto_ok I to właśnie poróżnia miłośników dobrego tempa akcji i prostego, wrażliwego przekazu od ludzi doszukujących się pięciuset den na siłę przeintelektualizowanego obrazu filmowego. Dla mnie to Ryan jest wybitny a Czas Apokalipsy mdły, rozciągliwy i przesadnie trudny w odbiorze zwłaszcza po pierwszej połowie filmu, gdzie zwalnia po stokroć. Ja tymczasem szanuję to iż ktoś może mieć odwrotnie i woli ślimacze tempo ujaranego kadzią Marlona Brando, który zdziczał w buszu :)

    Tym nie mniej ciężko mi podejmować dyskusję z kimś, kto ocenia moją opinię na podstawie oceny zupełnie innego filmu zamiast podjąć temat tej produkcji :)

  • acocieto_ok Co jest ładnego w scenach walk w Szeregowcu... ? Te sceny są zrealizowane na poziomie arcydzieła. Inna sprawa, że historia w Szeregowcu... jest naiwna na swój sposób, ale to nie zmienia faktu , że ten film wcale nie jest taką wydmuszką i coś jednak widzowi przekazuje. Może widziałeś Szeregowca... na kompie lub w TV bo ja byłem na premierze w kinie i takiego wrażenia nie zrobił na mnie żaden film wojenny jeśli chodzi o sceny batalistyczne.
    Poza tym nie lubię tej tendencji by podczas dyskusji jak mi nie pasuje czyjaś ocena włazić na czyjś profil i wyciągać inne oceny innych filmów w innej zupełnie konwencji. Co ma Szeregowiec Ryan do Czasu Apokalipsy poza tym , że i tu i tu strzelają z karabinów? To zupełnie inny rodzaj kina jest, z inną stylistyką i innym przekazem. Szeregowiec... to taka romantyczna historia, a czas Apokalipsy to zgłębianie mroku ludzkich zachowań w ekstremalnym środowisku.

  • armarange "Poza tym nie lubię tej tendencji by podczas dyskusji jak mi nie pasuje czyjaś ocena włazić na czyjś profil i wyciągać inne oceny innych filmów w innej zupełnie konwencji."

    To jest już norma na Filmwebie - napisz coś krytycznego, a zawsze znajdzie się jakiś goguś, który przekopie Twój profil i wyciagnie jakieś absurdalne argumenty na podstawie ocen innych filmów, najczęściej w ogóle z innych gatunków i o czym innym. Dlatego ja właśnie wszystkie swoje oceny zrobiłem prywatne, bo miałem już dość tego typu przepychanek. Ale to tylko świadczy o braku prawdziwych argumentów, a nawet chęci dyskusji - chodzi o zdyskredytowanie, aby opinia była mniej miarodajna w oczach innych.

  • Jaguar Overrated, nie overpriced jak już koniecznie musisz po angielsku.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    martinos1985 Słuszna uwaga ! Dziękuję, gubię słownictwo niekiedy :)

  • xxadrianxx ocenił(a) ten film na: 9

    Jaguar No to zmien to. Chyba, ze sie nie da. Nauczka, by na przyszlosc pisac ' przereklamowany' czy 'przeceniony';) u nas to praktycznie synonimy, po angielsku niekoniecznie :)

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    xxadrianxx ok :)

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    xxadrianxx Gdzie to się edytuje :D?

  • xxadrianxx ocenił(a) ten film na: 9

    Jaguar EE, ja tam nie wiem, olej to ;)

  • xxadrianxx ocenił(a) ten film na: 9

    Jaguar To juz kwestie gustu, wrazliwosci... podejrzewam, ze filmy takie jak Shining czy Blade Runner tez uznalbys za nudne i przeciagniete. Ale to tylko przypuszcznie. Ja mam w sobie sporo wrazliwosci na kino i czesto, oprocz przezywania, smakowania walorow filmu, staram sie wczuc w to co tworcy mieli na mysli tworzac dzielo w taki czy inny sposob. Powolna forma , epicki sposob opowiadania, niespieszne tempo postepujacych wydarzen... To nie wszedzie pasuje i czasem ma prawo znuzyc, ale tutaj jest to na miejscu, zaufaj mi. Ale szanuje zdanie innych zazwyczaj, jakos tam uargumentowales swoja opinie, wiec ok. Trzeba sie zgodzic, ze sie nie zgadzamy ;) pozdrowienia

  • Jaguar Po obejrzeniu wersji rozszerzonej mogę powiedzieć, że ta przeciągłość mogła być dla wielu nudna, szczególnie dla tych, którzy wiercą się na filmach. Ja jednak kocham klimat wojny wietnamskiej i myślę, że ta przeciągłość miała na celu oddanie tej głuszy w dramacie wojny. Do mnie to trafia i składnia do refleksji, bo wojna to nie tylko bezustanne strzelanie. Nawiązując do wszystkich powyższych wypowiedzi : na zakończenie faktycznie musiał nie mieć pomysłu, dla mnie było przerysowane i trochę zaburzyło mój całkowity zachwyt nad filmem. Co do burzliwej dyskusji Francuzów, to był jedyny moment, który mnie w filmie nie zainteresował kompletnie, nawet mnie kusiło, żeby to przeklikać do przodu, Szeregowiec Ryan to faktycznie ckliwa wydmuszka i też nie rozumiem fenomenu tej produkcji, ale Blade Runnera to już nie zrozumiem nigdy, dla mnie to wmawianie ludziom, że ten film jest wybitny, a nawet efekty specjalne to w większej mierze była gra światłem niż faktyczne efekty (teraz nadstawiam się pewnie na rzeź). Tak czy inaczej Czas Apokalipsy to ponadczasowy film i myślę, że rok w którym się go obejrzało nie ma większego znaczenia. Ale trzeba pozostawić wszystkim prawo do niezadowolenia nawet z filmów zasypanych oscarami - każdy odbiera różne dzieła w oparciu o swój subiektywny gust i nie ma możliwości, żeby wszystko podobało się wszystkim.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    seamus I to jest cała istota gustu, opisana bardzo rzeczowo i dokładnymi słowami :) Podpisuję się pod tym dwiema rękoma kolego!

  • seamus Blade Runner jeśli osiągnął to co osiągnął grą świateł to już jest zacne samo w sobie - to też sztuka. Tak czy inaczej oceniam go wysoko, ale nie jako arcydzieło. Szeregowiec... swoją wybitność moim zdaniem zawdzięcza scenom batalistycznym zaś fabuła jest emocjonalną historią pod publiczkę jednak ma to coś w sobie czego nie ma żaden inny film wojenny - bo gdzie , w którym takim filmie zdejmowano by żołnierza z linii frontu z powodu tego, że zginęli jego bracia? Ale z drugiej strony ta naiwna historia może też dać do myślenia.

  • pcsik ocenił(a) ten film na: 10

    Jaguar Wróć do filmu w 40ste urodziny, wtedy wyda Ci się arcydziełem. Jesteś zwyczajnie niedojrzałym młokosem i tyle :)

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    pcsik Liczę jednak na to, że mając 40 lat nadal nie będę lubić takich smętów, inaczej przegram życie :D Bo jak do tej pory, to po tym jak samotnie podróżowałem, otworzyłem firmę i czekam na dziecko to jedyna dojrzałość jakiej mi brakuje, to ta kiedy pije trzecie piwo a już mi go wcale nie potrzeba :)

  • Jaguar Heheh, jaakby włożenie siusiaka i spłodzenie kaszojadka było per se oznaką dojrzałości (mogę się mylić, "czekanie na dziecko" może mieć wielorakie znaczenie). No ale fajnie, samodzielnie korzystasz też z komunikacji i własnych nóg - za to należy się faktycznie dożywotni szacuneczek, bo mało kto podejmuje się takiego karkołomnego zadania. Szczałeczka!

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    _Kuze Kurde miałem się nie wdawać w takie dyskusje, bo każdy ma własne wytyczne i nawet dla 70cio letniego pierda będę młokosem jak skończę tę 40stkę, a dla benefita potrójnego 500+ będę szczeniakiem po włożeniu siusiaka właśnie :)

    Tym niemnije jak zgubisz szlak w drodze na Roraimę albo kiedyś będziesz spać 50km od Uluru w krzakach na poboczu a w promieniu kilkudziesięciu km nie będzie wody to zadzwoń, powiem Ci co robić :)

  • Nameless0ne ocenił(a) ten film na: 10

    _Kuze Cóż, wchodząc w temat kaszojadków… Jeżeli byłaby to wpadka, to tak, doprowadzenie do tego nie do końca jest oznaką dojrzałości.

    Decydowanie się o spłodzeniu dziecka? Nie ukrywajmy, etap ciąży i po narodzeniu dziecka to jest jednak piekło. Jeżeli para się decyduje na taki krok, wiedząc, że może sobie na to pozwolić a nie prosić potem ludzi o pomoc to jest cholernie dojrzałe i dla mnie - godne podziwu.

  • pcsik Dobrze chociaż, że Ty jeden jesteś tutaj dojrzały i rzucasz takimi dojrzałymi komentarzami.

  • Jaguar pewnie się czepiam... overpriced, czy overrated? ;)

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    sowanna Overrated oczywiście, jest już wyżej w komentarzach jedna odpowiedź na to :)
    4 lata minęły od posta ale dzięki temu przez 4 lata już nigdy nie popełniłem tego samego błędu :D

  • Jaguar A widzisz... przeczytałam tylko twoją wypowiedz ;)

  • Hrust ocenił(a) ten film na: 10

    Jaguar ale mnie boli to co napisałeś. Najpierw, po chamsku, chciałem zwórcić uwagę żebyś nauczył się oglądania filmów (ale się powstrzymałem :*), a teraz chciałbym Ci uświadomić, że filmy to nie tylko popcornowa rozrywka. Rozumiem; o gustach się nie dyskutuje, ale to nie jest film o którym się dyskutuje w kategorii czy jest zły, czy jest dobry; czy czegoś on uczy, czy coś wytyka. To jest literackie dzieło sztuki wyniesione na ekran. To jest podróż; wyprawa w nieznane. Wiadomo nie od dziś, że wojna nie jest etyczna, a Czas Apokalipsy nie miał na celu prawienia morałów. Ten film to majtersztyk reżyserski, to wizualna uczta dla oczu i uszu (chociaż momentami mnie samego śmieszyła muzyka). Ten film to przeżycie szaleństwa. To jak Mona Lisa Da Vinnci'iego. A analogicznie do Mony Lisy, jakby iść za tokiem rozumowania twoich "przynudnych ujęć", to tylko namalowana typiarka. Nie wiem, nie dla każdego jest kino po prostu. W sensie; -kino jak wszystko, dzieli się. Jest sztuka i jest rozrywka; jest książka, jest magazyn; są seriale i sitcomy. Trzeba rozróżniać pewne aspekty. Doceń Czas Apokalipsy, jak dajesz tę piątkę, to najlepiej jakbyś nie dał nic, zaznaczył, że po prostu obejrzałeś, bo ten film jest jak lektura - jest obowiązkiem każdego szanującego się filmoznawcy. Jak oglądasz filmy dla samej rozrywki, albo krytyki, albo dla wieczora z dziewczyną; proszę Cię jako człowiek kino kochający; usuń tę ocenę bo to po prostu boli xD
    Dziękuję, pozdrawiam.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    Hrust Bardzo podoba mi się Twoja odpowiedź, niemniej jednak ucztą dla mnie film ten nie był mimo iż nie traktowałem go jak popcornową rozrywkę (świetna fraza!) a do szaleństwa mnie nie doprowadził. Stąd skutkiem tego właśnie dzieła, które nie dostarczyło mi ulotnych emocji, zanudził mnie do tego stopnia, że napisałem jedną z niewielu recenzji i - ku memu zdziwieniu - część osób ten pogląd podziela a ocena jest średnia a nie niska przecież :) Jako człowiek kino kochający - serdecznie Cię pozdrawiam !

  • Hrust ocenił(a) ten film na: 10

    Jaguar no dobra

  • Jaguar Do mnie ten film też nie za bardzo trafił. Może dlatego, że jestem za młody i nie pamiętam kontekstu tamtych lat. Co prawda twórcy filmu powołują się na pokrewieństwo z dziełem Conrada - Jądro ciemności - tym niemniej, po filmie można było spodziewać się więcej. Film jest SZTUKĄ - a każda sztuka wymaga oprócz twórczego geniuszu, także solidnego, warsztatowego rzemiosła. I nie tylko w sensie kompozycji scen i kadrów, ale także już na poziomie scenariusza. Innymi słowy - powinien opowiadać historię, która ma jakiś początek i koniec - spięte jakąś nicią logiki. Owszem, dla urozmaicenia dodaje się rozmaite wątki drugoplanowe, których związek z główną akcją może być luźny i niedokończony (jako nieistotny z punktu widzenia głównej intrygi) - no, ale w Czasie Apokalipsy mamy już istną rozpustę totalnej improwizacji. Ten film bardziej przypomina Ulisses Joyc'a. Po przeczytaniu prostej recenzji zawartej na odwrocie pudełka z płytą/kasetą, widz ma prawo czuć się oszukany - jakby został podstępnie zaciągnięty do konkursu na oczekiwanie w stanie anielskiej cierpliwości na przejaw jakiegokolwiek sygnału, że reżyser i scenarzysta panuje nad tym, co robi i w tym szaleństwie jest jakaś metoda. Niestety, ja nie widzę żadnej. Niezależnie od aluzji do pewnych dzieł światowej literatury, scenarzysta powinien mieć jednak szacunek do widza i nie wystawiać go na tak ciężkie próby, których rezultat jest z góry skazany na klęskę. Naprawdę, nie jest sztuką napisać scenariusz składający się z dziesiątków luźno powiązanych epizodów, nie budujący jednej spójnej akcji (niezależnie od ilości wątków pobocznych, podnoszących walory całości), którego bieg jest równie przypadkowy, jak rzut monetą lub obrót butelką. Naprawdę nie trzeba marnować tylu kilometrów taśmy, by w tak niepotrzebnie przekombinowany sposób zawrzeć prostą i banalną w gruncie rzeczy myśl, że człowiek jest z natury nieprzewidywalny w warunkach skrajnych, i że w tychże warunkach (związanych z walką o własne przeżycie), Lucyfer walczy w ludzkiej duszy ze św. Franciszkiem lub Tomaszem z Akwinu. Prawdziwy geniusz zawarły te wszystkie moralne dylematy w jednozdaniowym wildowskim (Oskar Wilde) paradoksie - bez naciągania widza na kilkugodzinne oczekiwanie na coś, co i tak nie nastąpi, bo scenarzysta z reżyserem postanowili pójść na łatwiznę, czyli de facto na żywioł. To tak, jakbyśmy porównywali subtelną symfonię dźwięków, skomponowaną z matematyczną precyzją, do chaotycznego szarpania za druty i przypadkowego chlastania po klawiszach fortepianu.
    Powyżej padały porównania z "Szeregowcem Ryanem" - moim zdaniem, kompletnie od czapy. Jeżeli już mielibyśmy jako punkt odniesienia traktować filmy o przesłaniu antywojennym, których twórcy nie bawili się z widzami "w chowanego", to wskazałbym na "Pluton" Stone'a. Ten film o wiele bardziej przemawia do mnie i realizmem postaci i wynikającymi z tegoż realizmu moralnymi dylematami i problemami, z którymi muszą zmagać się ludzie rzuceni jak pionki na szachownicy, w grach ludzi, którzy traktują ich kompletnie instrumentalnie. Wszystkie typy ludzkie pokazane w "Plutonie" są do bólu wiarygodne - spotykamy je wszystkie w naszym dzisiejszym życiu codziennym, w ich całej bogatej gamie dobra, zła, cwaniactwa, pozerstwa, bezwzględności, wahania. Ich zachowania są dość przewidywalne (i w tym wiarygodne), zaś wszelkie przełomy i wyjścia poza przewidywalną skalę dokonują się w nich jedynie pod wpływem jakichś konkretnych wielkich wstrząsów, którym zostaną poddani. Tymczasem galeria ludzkich typów w Czasie Apokalipsy, jest tak kompletnie niewiarygodna i absurdalna, że postacie te w większości przypominają nam jakichś kosmitów, których zachowanie jest tak wyabstrahowane z sytuacji, w których się znajdują, że wydają się już nie tylko pozbawieni mózgów (na poziome elementarnym - nie ma w nich ani konkretnego dobra, ani zła, ani chciwości, ani strachu, ani cwaniactwa, ani altruizmu, czyli typowych ludzkich cech - jest tylko chaos nieprzewidywalnego szympansa), ale i nawet pozbawieni instynktu samozachowawczego. Gdybym miał przypisać charaktery większości bohaterów Czasu Apokalipsy, jakimś konkretnym ludziom znanym mi z realnego życia,to miałbym spory problem. Tacy ludzie naturze nie istnieją - a już na pewno nie warunkach ekstremalnych, które wyostrzają tylko cechy ukryte głęboko w danym człowieku - gdzie walka o przetrwania (w warunkach stresu, strachu, ograniczonego zaufania do otoczenia) musi kumulować i ogniskować w sposób bardzo jaskrawy wszystkie matryce odciśnięte na danej jednostce w toku jej kształtowania i wychowania, czyli owo słynne "czym skorupka za młodu nasiąknie".
    Tak - "Pluton" to dla mnie film wybitny, okazujący w pełni bezsens wojny, bezmyślne okrucieństwo do którego ona prowadzi, kompletny rozpad moralności (z nielicznymi przypadkami ludzi, którzy ostatkiem sił starają się pozostać ludźmi i nie ulec kompletnemu zezwierzęceniu), beznadzieję i cierpienie. I wszystko to w oparciu o przekonujące wzorce psychologiczne ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień - niezależnie do tego, czy na wojnie, czy w pracy, czy w innym kręgu towarzyskim. Czas Apokalipsy to kompletnie abstrakcyjny chaos, usprawiedliwiany dość banalnym przesłaniem, że wojna wyzwala najgorsze instynkty. Ani reżyser, ani scenarzysta nie zadali sobie jednak ani minuty trudu, by pokazać nam mechanizm tworzenia się/funkcjonowania owych ludzkich typów. Mechanizm, który posiada swoją logikę i do pewnego stopnia przewidywalną dynamikę - będącą wcale nie uproszczeniem i spłyceniem danej postaci - ale przekonującą konsekwencją reagowania na nasilające się bodźce. Czyli tak, jak działa świat realny - niezależnie od tego, jak okrutnymi i głupimi zasadami rządzony. W Czasie Apokalipsy mamy jedynie istną paradę czubków, którzy zachowują się tak, jakby nawet nie wiedzieli, gdzie byli lub co im grozi. Takie duże, autystyczne dzieci z karabinami i oficerskimi nawet epoletami. I niestety, według mnie, scenarzysta i reżyser niepotrzebnie przeciągnęli tę orgię chaotycznego szaleństwa.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    Liberwig Dużo tutaj racji, choć rozciągnąłeś tę recenzję jak właśnie kilometrowa taśma Czasu Apokalipsy :D
    Niemniej jednak uśmiech na twarzy przy paradzie czubków mi się pojawił, dzięki za tak obszerną odpowiedź :)

  • Jaguar Mam nadzieję, że ktoś przeczyta :>
    1. Film przereklamowany, noszący piętno "ponadczasowego, monumentalnego, klasycznego arcydzieła", chociaż ch_ja wiadomo co to dokładnie znaczy.
    2. Ludzie, dla których inteligencja jest chyba jedyną wartością, w przeintelektualizowany sposób interpretują ten film, choć opiera się na prostym, uniwersalnym i w kinie dość sztampowym motywie konfliktu wewnętrznego (dobro albo zło, niejasna moralność, metafora miejsca jako stanu ludzkiego umysłu i duszy). Czyli ogólnie snoby, zamiast myśleć samodzielnie, brandzlują do tego, co zostało uznane ze odkrywcze i zrozumiałe tylko dla wybranych xD
    3. Film posiada świetne sceny - oba naloty kawalerii powietrznej i związana z tym świetna kreacja podpłk. Billa Kilgore'a; rozmowa/sprzeczka z kwatermistrzem w pierwszej bazie na rzece; wysłuchiwanie zwierzeń króliczków w drugiej bazie; scena z łódką i pieskiem (jako jedyna w ciekawy sposób przedstawia motyw obowiązku i głupotę amerykańskich konwenansów w Wietnamie); walka trzech czarnoskórych na "ostatnim moście" z Wietnamczykiem; no i dyskusja z Francuzami przy stole. Poza tym porządną postacią wydał mi się generał na początku filmu - w prosty, bezpośredni sposób określił cel misji, gdy pozostali rzucali półsłówkami i patrzyli się przerażeni (kij wie dlaczego).
    4. Poza tym, film jest monotonny. Rozumiem, ma oddawać realia wojny/podróży, ale pojawiają się wtedy pytania:
    Czy warto kosztem przyjemności oglądania?
    Czy film ma dążyć do pełnego realizmu?
    5. Główna postać, poza nielicznymi ciekawymi momentami jest nudna i płytka. Po pierwsze, jest małomówny, co funkcjonuje dobrze tylko w pewnych warunkach (a o nich dalej). Po drugie, jest zdystansowany - rzadko działa, socjalizuje się, bywa sarkastyczny. No i fajnie, buduje atmosferę tajemniczości wokół postaci, ale nie doprowadza do niczego konkretnego. Nie poznajemy jego przeszłości i motywów. Co jednak najważniejsze, w protagoniście nie następuje rzekoma przemiana. On od początku filmu do końca jest taki sam. Ten sam mentalny dziwak rozwala lustro w pokoju i ten sam zabija Kurtza na końcu. Poczucie, że pragnie on spotkać Kurtza/nie może się doczekać konfrontacji jest serwowane w postaci narracyjnej ekspozycji - postać mówi nam o tym, bo z akcji i jego zachowań byśmy się nie domyślili.
    6. Zakończenie, ogółem konfrontacja z Kurtzem jest nudna, wydumana, a przy tym nie wnosi żadnych ciekawych przemyśleń. Kompletnie nielogiczna, zaprzeczająca samemu sensowi filmu. Ponadto Kurtz nie stanowi żadnego zagrożenia - siedzi w dżungli, duma, rozmawia z ludźmi i zabija krowy. Wielkie mi zagrożenie xD
    7. Film jest w wielu miejscach nie spójny. Jak ktoś wspomniał - broda podczas okresu niewoli. Brak szerszego obrazu wojny, kompletnie nie wiemy, co się dzieje - poza tym, że hehe wOjNa ZuA, a ludzie świrują. Bardzo realistyczne. Właśnie tu jest problem - z jednej strony jest to film psychologiczny, udramatyzowany, a z drugiej, ludzie wyżej piszą o realizmie, wręcz reportażu xD No k_rwa, błagam.
    8. Łamie obie zasady Strzelby Chekhova.
    Jeśli jakaś scena jest niepotrzebna, wyrzuć ją - scena ze zbieraniem mango i tygrysem, scena więzienia przez Kurtza, scena łóżkowa z Francuzką (dwie osoby - jedna zabija, druga kocha khh XD), bycie więzionym przez Kurtza (nic nie wniosło, potem i tak wychodzi, że chciał umrzeć, więc na kij to wszystko było).
    9. Zabili ulubionego "Chefa" poza ekranem :<
    10. Ogólnie film ma swoje niezapomniane momenty, ale jako całokształt, to mocny średniak.

  • Kotosz_68 Poprawione, bo edycja wpisów na Filmwebie to AAAAAAAAAA
    Mam nadzieję, że ktoś przeczyta :>
    1. Film przereklamowany, noszący piętno "ponadczasowego, monumentalnego, klasycznego arcydzieła", chociaż ch_ja wiadomo co to dokładnie znaczy.
    2. Ludzie, dla których inteligencja jest chyba jedyną wartością, w przeintelektualizowany sposób interpretują ten film, choć opiera się na prostym, uniwersalnym, i w kinie, dość sztampowym motywie konfliktu wewnętrznego (dobro albo zło, niejasna moralność, metafora miejsca jako stanu ludzkiego umysłu i duszy). Czyli ogólnie snoby, zamiast myśleć samodzielnie, brandzlują się do tego, co zostało uznane za odkrywcze oraz zrozumiałe tylko dla wybranych xD
    3. Film posiada świetne sceny - oba naloty kawalerii powietrznej i związana z tym świetna kreacja podpłk. Billa Kilgore'a; rozmowa/sprzeczka z kwatermistrzem w pierwszej bazie na rzece; wysłuchiwanie zwierzeń króliczków w drugiej bazie; scena z łódką i pieskiem (jako jedyna w ciekawy sposób przedstawia motyw obowiązku i głupotę amerykańskich konwenansów w Wietnamie); walka trzech czarnoskórych na "ostatnim moście" z Wietnamczykiem; no i dyskusja z Francuzami przy stole. Poza tym porządną postacią wydał mi się generał na początku filmu - w prosty, bezpośredni sposób określił cel misji, gdy pozostali rzucali półsłówkami i patrzyli się przerażeni (kij wie dlaczego).
    4. Poza tym, film jest monotonny. Rozumiem, ma oddawać realia wojny/podróży, ale pojawiają się wtedy pytania:
    Czy warto kosztem przyjemności oglądania?
    Czy film ma dążyć do pełnego realizmu?
    5. Główna postać, poza nielicznymi ciekawymi momentami jest nudna i płytka. Po pierwsze, jest małomówny, co funkcjonuje dobrze tylko w pewnych warunkach (a o nich dalej). Po drugie, jest zdystansowany - rzadko działa, rzadko socjalizuje się, bywa sarkastyczny. No i fajnie, buduje atmosferę tajemniczości wokół postaci, ale nie doprowadza do niczego konkretnego. Nie poznajemy jego przeszłości i motywów. Co jednak najważniejsze, w protagoniście nie następuje rzekoma przemiana. On od początku filmu do końca jest taki sam. Ten sam mentalny dziwak rozwala lustro w pokoju i ten sam zabija Kurtza na końcu. Poczucie, że pragnie on spotkać Kurtza/nie może się doczekać konfrontacji jest serwowane w postaci narracyjnej ekspozycji - postać mówi nam o tym wprost, bo z akcji i jego zachowań byśmy się nie domyślili.
    6. Zakończenie/ ogólnie konfrontacja z Kurtzem jest nudna, wydumana, a przy tym nie wnosi żadnych ciekawych przemyśleń. Kompletnie nielogiczna, zaprzeczająca samemu sensowi filmu. Ponadto Kurtz nie stanowi żadnego zagrożenia - siedzi w dżungli, duma, rozmawia z ludźmi i zabija krowy. Czasem kogoś zabije, co robi każdy na wojnie. (tak, wiem - główny bohater dochodzi do tego w trakcie filmu, ale co to zmienia - jaki niby ma to wpływ na jego późniejsze decyzje?)
    7. Film jest w wielu miejscach nie spójny. Jak ktoś wspomniał - broda podczas okresu niewoli. Brak szerszego obrazu wojny, kompletnie nie wiemy, co się dzieje - poza tym, że hehe wOjNa ZuA, a ludzie świrują. Bardzo realistyczne. Właśnie tu jest problem - z jednej strony jest to film psychologiczny, udramatyzowany, a z drugiej, ludzie wyżej piszą o realizmie, wręcz klimacie reportażu xD No k_rwa, błagam.
    8. Łamie obie zasady Strzelby Chekhova.
    Jeśli jakaś scena jest niepotrzebna, wyrzuć ją - scena ze zbieraniem mango i tygrysem, scena łóżkowa z Francuzką (dwie osoby w ciele - jedna zabija, druga kocha khh XD), sceny bycia więzionym przez Kurtza (nic nie wniosło, potem i tak wychodzi, że chciał umrzeć, więc na kij to wszystko było).
    Jeśli pokazujesz broń, musi dojść do wystrzału - budowane przez cały film napięcie spotkanie się kapitana i pułkownika zostało zmasakrowane. Powtarzam, w protagoniście nie zachodzi rozwój. Antagonista jest jednocześnie niecharyzmatyczny i niegroźny.
    Chyba że, głównym antagonistą była cały czas dżungla jako miejsce prymitywne i deprawujące. W takim razie, problem przedstawiony w filmie ma proste rozwiązanie... nie zapuszczać się do dżungli. Z drugiej strony mamy Francuzów, którzy żyją w dżungli i nie zachowują się jak barbarzyńcy. Tak więc, nawet jeśli przyjmiemy metaforyczny punkt widzenia, ten film dalej posiada luki.
    9. Zabili ulubionego "Chef'a" poza ekranem :<
    10. Ogólnie film ma swoje niezapomniane momenty, ale jako całokształt, to mocny średniak.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    Kotosz_68 Przeczytałem (ale tylko jedną wypowiedź, chyba się powieliły :D
    Podzielam sporo punktów :)

  • Jaguar Zgadzam się z Jaguarem i to w całej rozciągłości. Również wynudziłem się do tego stopnia, że ... musiałem zabrać głos.
    Jak film podejmuje temat tego kalibru, to nie sposób, żeby nie oddziaływał. Ale dla mnie to przede wszystkim przerost formy nad treścią. Fabuła się snuje i zmierza donikąd. Znamienne, że dużo osób polemizuje z Jaguarem, mówią o swoich odczuciach i odbiorze dzieła. Ale ja chciałbym, żeby mi ktoś napisał jaki sens uzasadnia taka forma?
    W dobrym filmie jak wytniesz jedną scenę to film się sypie, bo każda scena ma znaczenie - wpływa na resztę filmu i jego odbiór jako całości. Tutaj, mam wrażenie, że filmowi nie zaszkodziłoby wyjęcie połowy scen (wręcz przeciwnie - nie wykluczam, że mogłoby mu to pomóc).
    Jak na kino psychologiczne, to brakuje mi tu wyczucia i proporcji. Postawy, zachowania i sytuacje zdają się być zbytnio przerysowane. Podejrzewam, że nawet młodzi chłopcy lubiący się bawić, gdy trafiają do piekła, to jednak trochę poważnieją. Obraz człowieka, który rozpacza nad śmiercią swojego kompana, a bezrefleksyjnie podchodzi do zabijania obcych, chyba nie jest domeną kina psychologicznego.

  • Jaguar ocenił(a) ten film na: 5

    polloq94 Dziękuję kolego, bardzo mnie w ogóle raduje że post z 2014 jest sporadycznie odkopywany przez ludzi mających te same odczucia. Trafne spostrzeżenie z wycinaniem scen, połowa nie zmieniłaby w filmie totalnie nic. Wszystkiego dobrego w nowym roku!

  • ZSGifMan ocenił(a) ten film na: 7

    Jaguar Piękna i niezwykle barwna wizja apokalipsy, a jak dla mnie to kolorowa wydmuszka.

    Plejada dźwięków, cała paleta barw, powolne kadry od niechcenia przechodzące w kolejne i następne, hipnotyzujące postaci i bohaterowie niczym w transie — takie rzeczy ujmują widza od pierwszych chwil, aż po sam koniec, lecz czy to wszystko? Czy pod fasadą kolorów i ekspresji kryje się coś więcej? Gdy wydaje się, że nastąpiła przysłowiowa "zmiana warty" i jeden wojownik zasiadł na miejscu wcześniejszego, to właśnie wtedy na widza spada jak grom, że chyba jednak nie i główny bohater nie stał się godnym podziwu żołnierzem, cały czas był raczej marionetką swojego systemu, pionkiem w grze, którym posługiwali się wielcy nad szachownicą! Wielka szkoda i olbrzymie rozczarowanie towarzyszy końcówce, a w tle dobrzmiewa "The End" Doorsów…