Relacja

BERLINALE 2019: Hamburger torture porn

autor: /
https://www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2019%3A+Hamburger+torture+porn-131789
Walka o Złotego Niedźwiedzia trwa, na scenę wkroczył kolejny pretendent: Fatih Akin. "Der Goldene Handschuh", nowy film autora "Głową w mur" czy "W ułamku sekundy", recenzuje Adam Kruk. 

***


Fetor z Hamburga ("Der Goldene Handschuh", reż. Fatih Akin)

Kiedy już wydawało się, że po "Domu, który zbudował Jack" nie da się stworzyć bardziej odpychającego filmu z pogranicza arthouseu i torture porn, rękawice von Trierowi rzucił Fatih Akin. I podbił stawkę: liszaje na rękach, wyżarte potem plamy na koszuli, wydzieliny wszelakiej maści, lepy na muchy i robaki, porno zdjęcia na ścianach. Jeśli kogoś nie zachęcają tego rodzaju obrazy, niech omija "Der Goldene Handschuh" szerokim łukiem, bo to tylko najłagodniejsze wycinki scenerii – wymieniać można dalej: smarowanie narządów płciowych musztardą, penetracja różnego rodzaju przedmiotami domowego użytku, wypadająca po uderzeniu w twarz sztuczna szczęka, sikanie na plecy, odkrajanie głowy. Wystarczy? Stężenie okropieństwa jest tu tak olbrzymie, że doprawdy trudno je znieść. 


Po świetnym "W ułamku sekundy" Akin wziął na warsztat prawdziwą historię Fritza Honki, który w latach 70. mordował i rozczłonkowywał starsze kobiety z St. Pauli – hamburskiej dzielnicy czerwonych latarni. Morderca z Hamburga ofiary poznawał głównie w tytułowym pubie Złota Rękawica – taki tytuł miała też stanowiąca inspirację dla filmu książka Heinza Strunka, opisująca libacje, zbrodnie i zwichrowany umysł Honki. U Akina gra go Jonas Dassler, którego oszpecono do granic możliwości i kazano poruszać się na wzór dzwonnika z Notre-Dame. Chciano chyba odhumanizować zło, ale wypadło to groteskowo, a koniec końców i nudno. Bo od pierwszej sceny, w której rzeźnik z Hamburga masakruje ciało pierwszej znanej nam ofiary, zmuszeni jesteśmy oglądać kolejne warianty tej samej zbrodni. 

W jego nędznym życiu, zalanym schnapsami i wódą ze Złotej Rękawicy, pojawiają się wprawdzie próby zmian: stworzenia czegoś na kształt związku z panią Voss czy odstawienia alkoholu i podjęcia nowej pracy. Jednak to, na czym film skupia się najbardziej, to kolejne napady szału Honki, pozwalające reżyserowi na ekranowe eksplozje gwałtów i tortur. Podobnie jak "Dom, który zbudował Jack", "Der Goldene Handschuh" pozbawiony jest właściwie intrygi kryminalnej, ważniejsze jest, by pokazać to, co tak trudno jest oglądać. Metodą Akina na zmierzenie się z gatunkiem filmu o seryjnym mordercy nie jest jednak, jak u von Triera, filozofowanie o naturze sztuki, lecz posunięty do ekstremum fizjologizm. Ma on chyba przerysować konwencję i tworzyć efekt komiczny lub kampowy. Ta jednak nie zadziałała – podniesiona do potęgi okropność wcale nie staje się tu bardziej strawna. Ani śmieszna.


Całą recenzję Adama Kruka przeczytacie TUTAJ.