Trudno utrzymywać, jakoby film Winterbottoma był filmem pornograficznym. W żadnym razie nie jest obliczony (przynajmniej w moim odbiorze) na stymulację erotyczną. Owszem, sceny z życia łóżkowego przedstawione są realistycznie, jednak w sposób wyjątkowo estetyczny i piękny (ach, to rozświetlenie ciał w migotliwej plamie...
więcej... spodziewałam się - no naprawdę! - dobrych recenzji...! A tu wiekszość, że "o co chodzi" i ze porno...hm... faktycznie -(szokująco) sporo seksu, naturalnego, takiego ludzkiego i zmysłowego, miejscami moze nieco głupio to ogladać w kinie (ale to mój problem ;), miejscami nieco nużace - bo powtarzalne, ale - wg mnie -...
więcejTen film mnie przeraził. Nie chodzi o to, że zszokował odważną erotyką, bo nie zszokował - nawet chętnie obejrzałam na zasadzie (oględnie mówiąc) czy techniki własne są różne od technik pozkazywanych na ekranie. Nie chodzi też o to, że zmęczył brakiem treści, dialogów, chemii między bohaterami - owszem, zmęczył....
Kiepskie porno. Wole obejrzec cos na czerwonym tubie czy innym xpornox. Pseudodialogi,
wplecione w sceny seksu (notabene nieco odstreczajacego, glownie przez wzgląd na
"piękną" częśc tej niezwykłej pary, ktora wyglada jak mix Golluma, dziecka z Auschwitz i
wydzieliny z nosa). Jedyna rzecz warta uwagi (?) to...
Na samym wstępie dziwi mnie aż tak niska ocena. Czy ludzie widząc te sceny namiętności, widzą tylko pocieracza przeplatanego urywkami koncertów? Błagam powiedzcie mi że nie. Po tych wszystkich "dziwnych" komentarzach podszedłem do filmu sceptycznie, ale z upływem minut widziałem już to co było nieuniknione. Miłość...
Od jakiegoś czasu męczyłem się nad projektem, który bazował na materiałach z sieci. Mogę
zdradzić, że chodziło mi o przedstawienie jak bardzo nasza internetowo/medialna
rzeczywistość została "spornografizowana". W skrócie: projekt zakończył się podobną reakcją
do 9 songs.
O co mi chodzi? Tak - twierdzę, że...
Mam wrażenie, że wszystko tu jest nietrwałe, tymczasowe, niepewne, pozbawione realnych perspektyw życiowych. Relacja tych dwojga i to, jak spędzają czas, przypomina mi beztroskie początki relacji romantycznej, którą zweryfikuje z czasem prawdziwe życie; konfrontacja z istotą jego sensu - wspólnych celów, dążeń,...
Co za gniot. Ani to porno, ani film z większą fabułą. Dialogi spłycone do granic mułu, monotonne a jakiś mały fragment to jakieś pseudointelektualne bzdury. Niestety, ten film nie zasługuje na najmniejszą uwagę, jedyne plusy jaki tu dostrzegam, to muzyka, przyjemne dla oka kolory i ciekawe stylistycznie wstawki z...
Zgodnie z wytyczną portalu nazywam ten film dramatem erotycznym, bo erotyka była a szczęśliwego zakończenia zabrakło. Ciekawe jest to co widzę w wątkach powyżej i innych dotyczących tego filmu; przeciwnicy piszą że ich obrzydza a zwolennicy nazywają ich miedzy innymi katolami, potem ci odpowiadają że nie kierują się...
więcej