Jezusicku, istne ejtisowe szaleństwo. Czego tu nie ma. Komedia, akcja, chińskie demony, kung fu, świetna muza Carpentera, Kurt Russell w najlepszej formie i młoda Kim Cattrall. Jeden z moich ulubionych filmów. Jeszcze w PRL, zdążyłem być na nim trzy razy w kinie. P.S. Jeżeli ktoś ufa mojemu skromnemu doświadczeniu, które może tu być jakąś wskazówką, to nie oglądajcie tego filmu z nowymi przekładami, albo ripem ze starego VHS. Najlepsze kozackie teksty i dobry lektor są na wersji TVP z 1996 roku (czyta Szydłowski, tłumaczył Lesisz). Reszta przekładów strasznie spaskudziła film.