FilmTitle(title=Życie Carlita, country=PL, lang=pl, attributes=0)
FilmTitle(title=Cena strachu, country=PL, lang=pl, attributes=0)
FilmTitle(title=Brazil, country=PL, lang=pl, attributes=0)

Bohater w kontrze nieuchronności losu

Lista klasyczna

78 tytułów
Inaczej rzecz ujmując zbiór filmów z cechą Nurtu Fatalistycznego, a jeszcze inaczej Pesymizmu Egzystencjalnego. Bohaterowie umyślnie bądź nie sprowadzają na siebie fatum, które wiąże się z nieuchronnością zdarzeń rodem z greckiej mitologii.
Coś
1982
Mucha
1986
Kult
1973
Kret
1970
Wij
1967
„Żyć własnym życiem” to dla mnie kolejny eksperyment z francuską nową falą. Porównując do innych filmów tego nurtu, jak „Szalony Piotruś”, gdzie doświadczaliśmy scen z improwizacją bohaterów przez brak sztywnego scenariusza, tutaj kluczowa jest praca kamery. Dodaje ona naturalizmu przypominającego teatr André Antoine’a, gdzie aktorzy bywają odwróceni plecami do widza. Mam na myśli m.in. pierwszą scenę, w której przez ponad 6 minut bohaterowie rozmawiają, a my obserwujemy tył ich głowy, tak jakbyśmy siedzieli w tym samym barze, przysłuchując się rozmowie nieznajomych. Eksperymentalizmu dodaje podział fabuły na 12 aktów, wyczytałem iż są tu inspirację teatrem Brechtowskiego. Film staje się emocjonalny za sprawą tematyki prostytucji, gdyż z czasem wchodzimy do coraz głębszych kręgów półświatka tej profesji. Cechą wspólną z gatunkiem pozostają niezmienne luźne rozmowy postaci, dzięki którym możemy poznać ich marzenia jak i przyziemną codzienność oraz plenerowe sceny z francuskich ulic. więcej
Oglądając film, w głównej mierze zwróciłem uwagę na kadry, które unikając słów, w wydźwięku mocno podkreślają problematykę. Przykładem jest scena, gdzie Terry Malloy (Marlon Brando) rozmawia z Edie Doyle (Eva Marie Saint), a ich rozmowa jest zagłuszana przez stukot portowej maszyny. Jej jednostajny rytm przypomina bicie serca, co na ekranie łączy się z dramatycznymi emocjami na twarzach bohaterów. Ciekawa jest też progresja postaci. Terry przechodzi przemianę, a gdy stopniowo dowiadujemy się o jego przeszłości, powoli zarysowuje się też jego tragizm. Inną ciekawą kreacją jest ksiądz (Karl Malden) chce pomóc pracownikom i wie, że musi się „ubrudzić” do tej roboty, co łączy się z jego bezkompromisowością. Zapamiętałem scenę, gdy po ostatnim namaszczeniu wyjeżdża windą ładowniczą ze stanowczą miną i papierosem w ustach. To wszystko umieszczone jest w portowej brzydocie świata, miejscu na tyle ciasnym, iż nie wygląda, jakby mogło zmieścić się tam jakiekolwiek przeciwieństwo. więcej