"Książę Persji": klipy z filmu + wywiad z producentem

Informacja nadesłana przez dystrybutora, Cinema Blend / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/%22Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99+Persji%22%3A+klipy+z+filmu+%2B+wywiad+z+producentem-60475
Zapraszamy Was do obejrzenia pięciu nowych klipów pochodzących z ekranizacji gry komputerowej "Książę Persji". Jako bonus mamy dla Was wywiad z producentem filmu, Jerrym Bruckheimerem.

















Jerry Bruckheimer jest producentem, który odnosi największe sukcesy we współczesnym Hollywood. Ma na koncie szereg hitów, m.in. trzy filmy z serii "Piraci z Karaibów" oraz dwie części "Skarbu Narodów". Jego ostatnie przedsięwzięcie to "Książę Persji: Piaski czasu" i, jak zwykle, możemy spodziewać się przygód, humoru oraz najnowocześniejszych efektów specjalnych w dużych dawkach. Nowy film jest inspirowany popularną grą komputerową o tym samym tytule. W roli głównej występuje Jake Gyllenhaal – jako Dastan, zbuntowany młody książę, uwikłany w walkę na śmierć i życie, która ma zapobiec, by przebiegłe czarne charaktery skradły Sztylet Czasu, starożytny i święty artefakt, mogący odwrócić bieg historii. Przy różnych okazjach pomagają lub przeszkadzają Dastanowi w jego wysiłkach: Sir Ben Kingsley, Alfred Molina oraz nowa twarz – Gemma Arterton, która wciela się w postać charakternej i pięknej księżniczki Taminy.


Mawiał pan, że tworzy takie filmy, jakie sam chciałby oglądać. Co było dla pana interesującego w „Księciu Persji”?

To wspaniała, pasjonująca opowieść z dużą dozą intrygi, dramatyzmu, przygody i romansu. Nawiązuje do takich epopei, jak Lawrence z Arabii – filmu, który uwielbiam.

Pierwotną inspiracją dla filmu była gra “Książę Persji”. Czy kiedykolwiek pan w nią grał?

Tak, grałem. Nie jestem zapalonym graczem, ale potrafię zrozumieć, dlaczego akurat ta jest wyjątkowo popularna. Jej akcja rozgrywa się w egzotycznym, niezwykłym świecie, w innej epoce, co czyni ją niezmiernie fascynującą. Osiąganie różnych etapów w grze wciąga tak bardzo, że ma się ochotę przechodzić ciągle do kolejnych poziomów.

Jake Gyllenhaal pierwszy raz występuje w dużym filmie akcji. Czy trudno było panu znaleźć właściwego aktora do roli księcia? Co sprawiło, że to Jake okazał się słusznym wyborem?

Obsada aktorska jest niezmiernie ważna. Może przynieść filmowi powodzenie lub go zgubić. Dlatego też poświęcamy jej tak wiele uwagi. Ale prawdą jest też, że zawsze chciałem pracować z Jakiem. Jest niesamowitym aktorem, bardzo przystojnym i wysportowanym, a dodatkowym jego atutem było to, że przekazał granej przez siebie postaci swoje poczucie humoru. Jake jest również bardzo pracowity. Poświęcił wiele miesięcy na ćwiczenia fizyczne, aby osiągnąć formę, jakiej wymagała od niego rola. Musiał długo przygotowywać się do walk szablą i do konnej jazdy. Był to dla niego gigantyczny wysiłek.

A Gemma Arterton, młoda aktorka grająca u boku Jake’a? Keira Knightley stała się wielką gwiazdą po filmie „Piraci z Karaibów”. Czy Gemma ma podobny potencjał?

Zdecydowanie tak, a jest bardzo trudno obsadzić kogoś w filmie z epoki. Niektórzy aktorzy wyglądają po prostu zbyt współcześnie i nie mogą wpasować się w historię rozgrywaną wieki temu. Ale osoby odpowiedzialne za obsadę znalazły Gemmę. Przeprowadziliśmy z nią próby z tekstem oraz przed kamerą i okazała się być dosłownie magiczna na ekranie. Jest wyjątkowa.

Jak pracuje się z takim reżyserem jak Mike Newell?

Mike jest po prostu wspaniały. Potrzeba specyficznego reżysera do filmu tej miary, a on miał już do czynienia z podobnym ogromem przedsięwzięcia przy filmie „Harry Potter i czara ognia”; ponadto jest bardzo wytrzymały. Trzeba mieć w głowie konkretną wizję, by zrealizować z sukcesem taki film jak ten. To nie to samo, co dwóch aktorów w małym pokoju, z jedną kamerą. Jest wiele ruchomych elementów.

Książę Persji” jest filmem realizowanym na wielką skalę. Dziesiątki różnych plenerów, olbrzymich planów filmów, tysiące statystów. Jak to się ma w stosunku do „Piratów z Karaibów”?

Trudno jest dokonywać bezpośredniego porównania z “Piratami”, ponieważ wówczas pracowaliśmy na wodzie – co jest zawsze bardzo trudne – oraz na kilku różnych wyspach, podczas gdy na potrzeby “Księcia Persji” byliśmy zaledwie w dwóch krajach, Maroku i Anglii. Zatem nie było to równie uciążliwe, choć zmierzenie się z upałem w Maroku, gdzie niekiedy temperatura dochodziła do 50°C, było prawdziwym fizycznym wyzwaniem.

Nie myślał pan o kręceniu w jakimś chłodniejszym miejscu?

Chcieliśmy uchwycić tamtą rzeczywistość, autentyczność plenerów, a Maroko ma naprawdę piękne krajobrazy. Ponadto mogliśmy liczyć na wielu wspaniałych marokańskich statystów, których nie znaleźlibyśmy w Londynie czy Los Angeles. Poza tym, ponieważ kręcono tam tak wiele filmów, jest tam też bardzo wielu utalentowanych techników.

Zastanawiam się, czy tworzy pan filmy z myślą o konkretnej publiczności? Jak pan sądzi, dla kogo przeznaczony jest „Książę Persji”?

Mam nadzieję, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Tak jak mówiłem, ten film ma wiele różnych elementów: przygodę, komedię, romans, akcję i wspaniałą obsadę. Wydaje mi się, że ludzie szukają rozrywek, by choć na kilka godzin oderwać się od codziennego życia. Książę Persji będzie właśnie taką ucieczką do krainy marzeń.

Rozmawiała Jo Allen