44. FPFF w Gdyni: "Ukryta gra", czyli gambit królewski

Filmweb autor: /
https://www.filmweb.pl/news/44.+FPFF+w+Gdyni%3A+%22Ukryta+gra%22%2C+czyli+gambit+kr%C3%B3lewski-134728
Jako pierwsi w Polsce prezentujemy Wam recenzję szpiegowskiego dreszczowca "Ukryta gra". To zrealizowane z rozmachem nowe dzieło producentów kasowych hitów "Bogowie" oraz "Sztuka kochania". Film z Billem Pullmanem i Robertem Więckiewiczem w rolach głównych walczy w tym roku o Złote Lwy.


Czysta matematyka i czysta wódka - tłumaczy profesor Joshua Mansky (Bill Pullman), gdy w jednej ze scen filmu udaje mu się bezbłędnie przewidzieć wynik karcianej gry. Zasiadając do pokera lub partii szachów, naukowiec niczym Doktor Strange w "Avengers" wizualizuje sobie tysiące wariantów dalszego przebiegu potyczki. Aby uspokoić gonitwę myśli i wybrać najskuteczniejszą strategię walki, bohater wlewa w siebie cysterny trunków. Triumfując nad rywalami, przegrywa z chorobą alkoholową. Kiedy więc amerykański rząd zmusza go do wzięcia udziału w pojedynku z szachowym arcymistrzem z ZSRR - i to w stolicy kraju, w którym konsumpcja napojów wyskokowych jest sportem narodowym - domyślamy się, że uczony nie wyrwie się szybko ze szponów nałogu. Jednak nawet nieustanny rausz nie przeszkodzi Mansky'emu w odkryciu, że został uwikłany w śmiertelnie niebezpieczną szpiegowską intrygę. Jej rozstrzygnięcie będzie miało wpływ na dalsze losy świata.

Rozgrywająca się w najgorętszym okresie zimnej wojny "Ukryta gra" dowodzi, że można u nas nakręcić film gatunkowy, który nie potrzebuje taryfy ulgowej. Reżyserski debiut Łukasza Kośmickiego nie jest "dobry jak na polskie warunki". To po prostu świetny dreszczowiec, który zgrabnie osadza hitchcockowską z ducha historię w scenerii Warszawy lat 60. Z jednej strony mamy tu więc podwójnych agentów, skrytobójców, hipnotyzera i femme fatale, której starannego makijażu nie zepsułby nawet radioaktywny deszcz. Z drugiej - absurdy socjalizmu, lokale gastronomiczne wyjęte żywcem ze "Złego" Tyrmanda oraz ciągle żywe wspomnienie Powstania w 1944 roku. Od strony realizacyjnej wszystko jest tu dopięte na ostatni guzik: drobiazgowa rekonstrukcja PRL-owskiej rzeczywistości w wykonaniu nagrodzonego Oscarem scenografa Allana Starskiego, efektowne, wyraźnie stylizowane na hollywoodzkie widowiska sprzed pół wieku zdjęcia jednego z najlepszych polskich operatorów Pawła Edelmana, a także szykowne kostiumy Ewy Gronowskiej, które dyskretnie podkreślają osobowość postaci.

Największym atutem utworu jest jednak scenariusz przywodzący na myśl partię szachów. W tekście Kośmickiego (będącego notabene współautorem fabuły "Domu złego") oraz Marcela Sawickiego każda scena dokłada cegiełkę do konstrukcji intrygi. Nawet, gdy reżyser niespodziewanie uderza w komediowe tony (humoru w filmie nie brakuje) albo wysyła bohatera na suto zakrapianą wycieczkę po nocnej Warszawie, widz cały czas otrzymuje informacje istotne zarówno dla rozwoju fabuły jak i charakterystyki postaci. W efekcie "Ukryta gra" sprawdza się  jako pełne zwrotów akcji kino sensacyjne, poruszająca opowieść o próbie odkupienia grzechów z przeszłości, wreszcie ostrzeżenie przed politycznym obłędem mogącym sprowadzić na ludzkość zagładę.

 Całą recenzję Łukasza Muszyńskiego przeczytacie TUTAJ.
Udostępnij: