GAMESCOM 2014: Graliśmy w "Far Cry 4"

Filmweb autor: /
https://www.filmweb.pl/news/GAMESCOM+2014%3A+Grali%C5%9Bmy+w+%22Far+Cry+4%22-106794
Do premiery "Far Cry 4" nie zostało zbyt wiele czasu. Mimo to szczegóły na temat fabuły czy elementów rozgrywki podawane są powoli i oszczędnie. Na Gamescom mieliśmy okazję zagrać w dwa krótkie demka. 


Akcja pierwszej misji działa się w Himalajach. Pierwsze, na co zwraca się uwagę, to naturalnie grafika. Na maksymalnych detalach szczegółowość świata i wysmakowanie po prostu urywają głowę. Ośnieżone górskie szczyty, mimo dość oczywistej palety barw, prezentują się doskonale, zwłaszcza kiedy korzystamy z tzw. wingsuita. Aby dostać się na miejsce misji, trzeba bowiem odważnie skoczyć w przepaść, a potem - niczym lotopałanka - poszybować w kierunku ruin, gdzie szaleją ludzie Pagan Mina. 

Pierwszy fragment gry sprowadzał się do znalezienia (za pomocą aparatu fotograficznego) porucznika sił wroga, spacyfikowania go za pomocą noża i strzelenia fotki trupowi. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Wrogowie w "Far Cry 4" nie są może dramatycznie mądrzejsi niż w ostatniej odsłonie, ale nadrabiają to celnością i determinacją w ferowaniu ciosów wręcz. W naszym arsenale znalazł się karabin maszynowy, pistolet maszynowy oraz słynna już kusza. 


Ta ostatnia to całkiem niezły wynalazek. Jest oczywiście zabójczo cicha i załatwia wroga jednym strzałem. Gorzej że do oddania strzału trzeba się nieco przyłożyć, gdyż celowanie z kuszy do najprostszych nie należy, zwłaszcza gdy bierzemy pod uwagę sporą odległość do przeciwnika i śnieżne kurzawy...

Ale misja górska to w pewnym sensie farcry'owy standard. Biegamy, skaczemy, strzelamy, tyle że w nowej scenerii. Prawdziwym mięsem okazał się drugi fragment gry, gdy wcieliliśmy się w skórę wojownika, który dostał się do legendarnej krainy Shangri-La. Gdy tylko pojawiamy się w tym innym świecie, tysiące lat przed akcją gry, widać, że czeka nas mocno kwasowa podróż. Nasz wojownik uzbrojony jest wtedy w łuk i sztylet, za pomocą których będzie się mierzył z demonami zamieszkującymi Shangri-La. Towarzystwa dotrzymuje mu tygrys, który może zająć się naszymi wrogami (wskazujemy cele za pomocą R1). Dodatkowo, wciśnięcie obu triggerów spowalnia czas, co pozwala nam na w miarę precyzyjne celowanie do demonów.


O ile etap himalajski wyglądał "tylko" bardzo smakowicie, o tyle Shangri-La to ekstaza gałek ocznych. Cudowna, oniryczna mieszanka ciepłych, prawie że jesiennych barw sprawia, że odrealnienie tego świata literalnie bije po oczach. Gdy tak z zapartym tchem obserwujemy te krwiście czerwone tereny, z zachwytu wybija jakiś demon, który właśnie postanawia spuścić nam łomot. Czar pryska.

Walka z demonami jest nieco trudniejsza niż klasyczne strzelaniny, głównie z tego powodu, że korzystamy tylko z łuku bądź sztyletu. Drugą sprawą są strzelający płomieniami Scorcherzy. Tych przeciwników nie da się zabić, szyjąc do nich z łuku - musimy najpierw wypuścić na nich naszego tygrysa, a gdy będą związani walką, wbić sztylet w plecy. Łatwo to napisać, zrobić znacznie trudniej, zwłaszcza kiedy wyjątkowo uparty Scorcher stoi na skraju wąwozu i nijak nie da się go zajść od tyłu... Nie zawsze warto się wikłać w walkę. Czasem udaje się po prostu... zwiać do następnego teleportu i iść dalej w głąb tajemniczych ruin.


Premiera "Far Cry 4" przewidziana jest na 18 listopada 2014. Czasu zostało niewiele, pytań o fabułę i zadania do wykonania - całkiem sporo. Na szczęście dwa fragmenty gry pokazują, że w kwestii samej rozgrywki w porównaniu do poprzedniej odsłony nie będzie zbyt wielu zmian. 
Udostępnij: