Recenzja filmu Śniadanie u Tiffany'ego (1961)
Blake Edwards

Magia biżuterii

Obraz Blake'a Edwardsa oparty na powieści Trumana Capote'a od prawie półwiecza cieszy się niesłabnącą popularnością. Kochany przez widzów, doceniany przez krytyków, należy do klasyki powojennej ...
Filmweb sp. z o.o.
Obraz Blake'a Edwardsa oparty na powieści Trumana Capote'a od prawie półwiecza cieszy się niesłabnącą popularnością. Kochany przez widzów, doceniany przez krytyków, należy do klasyki powojennej kinematografii.

Główna bohaterka, Holly Golightly (Audrey Hepburn), jest uroczą, pełną kokieterii, wielbicielką biżuterii firmy Tiffany&Co. Niefrasobliwie bawi się mężczyznami, ma bezimiennego kota i notorycznie gubi klucze od mieszkania. Pewnego ranka budzi ją dzwonek do drzwi. Na progu Holly zastaje młodego, uśmiechniętego mężczyznę; nowego lokatora kamienicy. Przedstawia się jako Paul Varjak (George Peppard), jak się później okaże, pisarz będący na utrzymaniu pewnej bogatej, starszej damy. Dwójka uroczych bohaterów postanawia obdarzyć się bezinteresowną przyjaźnią. Lecz z czasem, przyjaźń okazuje się niewystarczająca... Od tego momentu obserwujemy ich miłosne rozterki, przygody, których celem jest odkrycie własnego "ja" i odnalezienie prawdziwego szczęścia, a wszystko to na tle nowojorskich budowli i eleganckich miejsc typu Piąta Aleja.

Jedną z głównych zalet dzieła jest obsada aktorska. Na pierwszy plan wysuwa się Audrey Hepburn, wcielająca się w rolę Holly. Aktorka ta może poszczycić się nie tylko delikatną urodą, ale i niezaprzeczalnym, ogromnym talentem. Dzięki nietuzinkowej kreacji beztroskiej, ale i zagubionej Holly, Audrey zaskarbiła sobie miłość widzów i na zawsze zapisała się w pamięci fanów klasycznego kina. Mimo iż wiele lat minęło od jej śmierci, filmy z jej udziałem to perełki, a sama aktorka stała się ikoną dobrego stylu, smaku i elegancji.

Pisarz Paul Varjak został wykreowany przez George'a Pepparda, który w latach pięćdziesiątych był mało znanym aktorem. Dopiero "Śniadanie u Tiffany'ego" przyniosło mu sławę i zaszczyty, jest to również jego najsłynniejszy film. Sytuacja na planie, podczas kręcenia zdjęć, nie była bajkowa; dochodziło do sprzeczek między aktorem a reżyserem, który inaczej wyobrażał sobie bohatera. Szczęśliwie jednak, aktor pozostał na planie i możemy go podziwiać w filmowym dziele.

Na chwilę uwagi zasługują również pozostali aktorzy: Mickey Rooney, odtwórca roli nerwowego Chińczyka, sąsiada głównych bohaterów, Patricia Neal, czyli "sponsorka Paula" czy José Luis de Villalonga, grający Brazylijczyka, którego zamierza poślubić Holly.

Ogromnym atutem "Śniadania u Tiffany'ego" jest muzyka, autorstwa Henry'ego Manciniego. Zwłaszcza piosenka "Moon River", napisana specjalnie dla Audrey Hepburn i przez nią zaśpiewana, wnosi do filmu nutkę romantyzmu i marzeń. Wielkim sukcesem utworu jest zdobycie Oscara. Tę prestiżową nagrodę przyznano całej ścieżce muzycznej, wyróżniającej się lekkością i humorem, podobnie jak film. Ciekawostką jest, iż Hepburn stała się muzą dla kompozytora. Kolejny raz okazuje się, że bez tej aktorki "Śniadanie u Tiffany'ego" nie byłoby tym wspaniałym "Śniadaniem u Tiffany'ego", jakie dane jest nam oglądać.

Od czasu, gdy obejrzałam powyższe dzieło, jestem nim zaskoczona, zauroczona i zafascynowana. Zastanawiam się, co jest w tym na pozór prostym i słodkim filmie, że urzeka wielu, którzy mają okazję go obejrzeć. Mimo przewidywalnej końcówki (w latach 60. XX w. szczęśliwe zakończenie było prawdziwym hitem) historia oczarowuje swoją romantycznością, czarna sukienka od Givenchy'ego na stałe weszła do kanonu mody (dochód z jej sprzedaży pomógł ubogim dzieciom w Kalkucie), reżyseria i aktorstwo na wysokim poziomie, a cały film jest niczym pianka z ptasiego mleczka. Danie obowiązkowe, palce lizać.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (46 głosów).
TiK_TaK94KiT_KaT94
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię