Recenzja filmu

Nieodebrane połączenie (2003)
Takashi Miike
Kô Shibasaki
Shin'ichi Tsutsumi

Wiedziałem, że telefony komórkowe to nic dobrego...

Chcielibyście na co dzień oglądać obrazy poruszające trudne tematy??? A może macie ochotę na ogromną dawkę brutalności w widzianym filmie??? A gdyby zaproponowano wam to jednocześnie??? W takim ...
Chcielibyście na co dzień oglądać obrazy poruszające trudne tematy??? A może macie ochotę na ogromną dawkę brutalności w widzianym filmie??? A gdyby zaproponowano wam to jednocześnie??? W takim razie zapraszam na filmy najsławniejszego japońskiego reżysera na świecie – Takashi Miike.

"Jedno nieodebrane połączenie" to historia Yumi Nakamury (w tej roli rewelacyjnie oddająca ekspresje swoich zachowań Kou Shibasaki). Jej przyjaciele dostają na swój telefon wiadomości głosowe, w których słyszą jakieś wyrwane z kontekstu słowa. Każda wiadomość kończy się krzykiem – zwiastunem śmierci. Co ciekawsze wszystkie wiadomości są datowane z trzy dniowym wyprzedzeniem, a na dodatek numer, z którego została dostarczona wiadomość jej ich własnym. Yumi próbuje dowiedzieć się, jaka tajemnicza siła uśmierca jej znajomych. Chcąc zapobiec własnej śmierci – jedna z przyjaciółek Nakamury postanawia w dzień wyznaczony na koniec jej życia pójść do telewizji by czuć się bezpiecznie. Niestety cały plan spala na panewce i również ona ginie. Po pewnym czasie śmiercionośna wiadomość dociera nawet do Yumi. Od tej por dziewczyna na trzy dni żeby dowiedzieć się, co tak naprawdę się dzieje. Jeśli się spóźni – będzie martwa.

Fabuła przedstawia się bardzo ciekawie. Miike oparł cały scenariusz o powieść grozy (w Japonii już kultową) japońskiego Stephena KingaYasushi Akimoto. Mimo ciekawej fabuły nie można się oprzeć wrażeniu, że to zmodyfikowany pomysł twórców "Ringu". Wielu ludzi uważa, że jest to pomysł przekopiowany, wrzucony tylko w inną otoczkę i tak naprawdę nic nowego nie wnosi do tematu. Ja jednak uważam, że film jest lepszy od obrazu "The Ring". Sądzę, iż pan Takashi postawił bardziej na spójną fabułę i historię, która nie będzie sięgała aż tak w głąb – jak mamy z tym do czynienia w filmie o kasecie video. Jednak "One Missed Call" wcale nie ma się najgorzej. W zeszłym roku w swojej ojczyźnie był najbardziej kasowym horrorem. W tym gatunku to jeden z bardziej znanych filmów japońskich. Na przekór tego, co mówię, gdy był on reklamowany na Filipinach można było zobaczyć „jako film twórców "The Ring" i "Ju-on: The Grudge 2". Tak się składa, że tylko jedna rzecz łączy te filmy i obraz Miike. Mianowicie wszystko zostały wyprodukowane w Japonii. Więc jak widać Filipińczyków poniosła fantazja.

Nareszcie będzie można go zobaczyć w Polsce. Światowa premiera miała miejsce pod koniec roku 2003. My będziemy mogli go obejrzeć dokładnie 11 listopada 2005 roku. Gutek Film stanął na wysokości zadania (już w ogóle nie zwracam uwagi, że odstęp czasowy wynosi aż 2 lata). Dla nadgorliwych i ciekawych – na cieszyńskim festiwalu, który skończył się zupełnie niedawno można było obejrzeć "Jedno nieodebrane połączenie". Mam niestety jedną złą (niestety odebraną) wiadomość. Amerykanie zakupili prawa do "One Missed Call". Zostaje tylko nadzieja, że nie zmasakrują tego filmu zbytnio...

Ci, którzy jeszcze tego filmu nie widzieli (bo skąd?), powinni obowiązkowo udać się do sal kinowych. Tylko pamiętajcie... Nie bierzcie ze sobą swoich (bądź cudzych) dzieci. One jeszcze mają czas, żeby zszargać sobie psychikę kinem azjatyckim....
1 10 6
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
54% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).
Udostępnij:
$data.name
Dominik Kubacki
"Filmem, który cię obudzi" nazywa "Nieodebrane połączenie" reżyser Takashi Miike. Film, który w Japonii zarobił ponad 1,5 miliarda jenów stając się jednym z największych ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 44%