Czas Apokalipsy

Apocalypse Now

1979 2 godz. 33 min.
8,2 170 184
oceny
8,2 10 1 170184
70 235
chce zobaczyć
8,7 18
ocen krytyków
{"rate":8.722222,"count":18}
powrót do forum filmu Czas Apokalipsy
  • Shalafi ocenił(a) ten film na: 10

    UWAGA! MOŻLIWE SPOILERY!

    Zacznę od oczywistych faktów - film w całej rozciągłości definiuje słowo "genialny". To najlepszy film F.F.Coppoli i niech gadają co chcą o palmie pierwszeństwa dla Ojca Chrzestnego. To jednocześnie jedno z arcydzieł światowej kinematografii - kto wie, czy nie największe. Jak w żadnym innym filmie połączono interesującą fabułę z niesamowicie bogatą w środki wyrazu realizacją. Te zdjęcia, ten dźwięk, ta muzyka - tego nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. Nie wspomnę o niezapomnianych kreacjach aktorskich, zwłaszcza niesamowitej postaci kapitana Willarda, którym na dobrą sprawę mógłby być każdy z nas. To nie jest jakiś tam kolejny film rozrachunkowy o wojnie wietnamskiej; dany konflikt ma tutaj znaczenie drugorzędne, film z równym powodzeniem mógłby dotyczyć każdej innej wojny, jaką Amerykanie prowadzili. Tu chodzi o alegoryczne przedstawienie konfliktu amerykańskiej "moralności" i koszarowych ideałów z wojenną rzeczywistością. I to rzeczywistością odmienną od tej znanej z większości filmów. W filmie na dobrą sprawę, nie licząc kultowej sceny z atakiem helikopterów na wioskę, nie ma batalistyki. Nie ma szybkiego spełnienia, poczucia potęgi, zwycięstwa. Główni bohaterowie płyną kutrem w górę rzeki Nung w celu infiltracji oddziałów szalonego pułkownika Kurtza i "definitywnego odsunięcia" go od władzy. Płynąc tak przez indochińską dżunglę, kapitan Willard widzi wszechobecne zło, przekracza jakby kolejne kręgi piekielne. Początkowo złem jest "jedynie" powszechna dezorganizacja - urządzane przez wojskowych rozrywki w postaci grilla, surfingu, artystycznych występów - miast całkowitego skupienia się na walce z przeciwnikiem. Począwszy od mostu Do Lung, oznaczającego granicę terytorium Kambodży, rozpoczyna się prawdziwe piekło. Niektórzy z załogantów łodzi za swoją nieuwagę, brak świadomości sytuacji, w jakiej się znaleźli - płacą najwyższą cenę. Wymowna pozostaje wizyta na francuskiej plantacji - to prawdziwa lekcja pokory dla całego narodu amerykańskiego. Wtedy też ma miejsce miłosny wątek Willarda i francuski Roxanne - ale jakże inny jest od utartych w filmach typowych schematów! Jakże mądry! Właśnie wtedy Willard poznaję prawdziwą tajemnicę ludzkiej natury. Wiedzę tę pogłębia już po wkroczeniu do królestwa Kurtza i spotkaniu się z nim. Cel jego misji jest niby w zasięgu ręki, łatwy do osiągnięcia. Ale bohater nie jest już tym samym człowiekiem - wie, że cokolwiek zrobi, sposób wykonania tego nie będzie po myśli dowództwa. Od Kurtza dowiaduje się bowiem, że "ma prawo go zabić, ale nie ma prawa go osądzać"...

    Punktem kulminacyjnym jest oczywiście świetna scena ostatecznej konfrontacji Willarda i Kurtza, genialnie opatrzona muzyką The Doors. Ale... no właśnie, wydawałoby się, że po pomyślnym wykonaniu misji najważniejsze mamy już za sobą. Nic bardziej mylnego. To, co następuje potem, jest ostatnim kręgiem piekielnym, prawdziwą paszczą Lucyfera. To konieczność pogodzenia się ze straszliwym czynem, którego się dokonało. Powiedzieć, że ostatnia scena filmu wgniata w fotel, to jakby stwierdzić, że Małysz jest "nawet niezłym sportowcem". Willard początkowo kroczy przed siebie, zza kolumn świątyni obserwując, jak "dzieci Kurtza" reagują na fakt jego śmierci. Zatrzymuje się przy jego biurku, przegląda notatki. Znajduję wypisaną na czerwono instrukcję, w jaki sposób ma postąpić z jego ludem. Następnie wychodzi na zewnątrz i w tej chwili wszystko staje się jasne - on jest nowym Bogiem. Wymowne pozostaje ujęcie, w którym połowa twarzy Willarda znajduje się w cieniu. Odczłowieczony Willard wyrzuca narzędzie zbrodni, po czym przechodzi przez tłum, czemu towarzyszą odgłosy składania broni. I tu mały zwrot akcji. Dostrzega bowiem psychicznie odmienionego, ale wciąż pozostającego przy życiu Lance'a. Resztki człowieczeństwa, jakie w kapitanie pozostały, każą mu zabrać go ze sobą z powrotem na łódź (chociaż Lance'owi już to chyba obojętne). To w końcu kolega i żywi do niego większe uczucia, niż do tysięcy dzikusów. Łódź prowadzona przez Willarda odpływa, tubylcy bezradnie się w nią wpatrują, a jedyny kontakt wzrokowy nawiązuje z nimi najwyraźniej zadomowiony w dżungli Lance. W tym momencie widz ma nadzieję, że historia mimo wszystko będzie miała optymistyczny wydźwięk - że panowie na łodzi urządzą jakąś pogadankę o wojennej moralności i powrócą do porządku dziennego. Wszelkie wątpliwości zostają natychmiast rozwiane: żaden z nich nie potrafi już odpowiedzieć na radiowy komunikat "Wszechmocnego". Lance wygląda na totalnie obłąkanego, ale to podręcznikowy przypadek. Bo Willard "mimo obłąkanej duszy zachowuje czystość umysłu".

    I następuje moment za każdym razem wywołujący u mnie przyspieszone bicie serca. To chyba najlepszy znany mi moment filmowy w historii. Mamy bowiem, za sprawą równoległego montażu, ukazany kocioł panujący w głowie kapitana - dosłownie wchodzimy w jego mózg! Widzimy każdą jego myśl: o aktualnej sytuacji, czyli konieczności powrotu do domu (tylko czy jest on w ogóle możliwy?), o dwoistej naturze człowieka, o złowrogim posągu i o siejących spustoszenie helikopterach. I oto chwila, na którą warto było czekać ponad 3 godziny filmu - jedyny słuszny komentarz dla zaistniałej sytuacji - wspomnienie wypowiedzianych w przedśmiertnej agonii słów pułkownika Kurtza: "The horror... the horror...". Nic dodać, nic ująć - kino w stanie czystym. Czysta doskonałość...

    Zapraszam osoby, które podzielają mój punkt widzenia, do wpisywania się. I wybaczcie bezpośredniość w opisie ujęcie po ujęciu scen. Jak człowiek jest czymś zachwycony, nie zawsze trzeźwo myśli ;)...

  • hitman266 ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Zgadzam się w 100% i pospisuje się pod tym wszystkimi łapami ;p

  • Baiken_aka_Serpico ocenił(a) ten film na: 10

    hitman266 kocham jak ktoś pisze takie długie int. posty :)

  • Uzi ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Moje top3, to: Człowiek z blizną, Pewnego razu oraz Ojciec Chrzestny.. ale równie dobrze mógłbym napisać: Człowiek z blizną, Pewnego razu oraz Czas Apokalipsy.. ponieważ nie potrafię powiedzieć, który film Coppcoli jest lepszy.. B. dobry opis.

  • Shalafi ocenił(a) ten film na: 10

    Uzi Dzięki ;) Dla mnie pod względem realizacyjnym "Czas..." stoi wyżej od "Ojca...". Klimatu, jaki stworzył Coppola, nie da się zapomnieć, tymczasem w "Ojcu..." styl reżyserii jest jak dla mnie dość zwyczajny.
    "Pewnego razu..." również jest w absolutnej czołówce moich ulubionych - czyli ulubiony i zarazem uważany za arcydzieło. Człowiek z Blizną - raczej to pierwsze, chociaż do arcydzieła naprawdę niewiele brakuje.

    Pozdrawiam wszystkich

  • Shalafi Zgadzam się, że to najlepszy film Coppoli. Zresztą wszystkie jego filmy to arcydzieła. Tak jak napisałeś, "Apocalypse Now" to kino w stanie czystym, esencja, ekstrakt. To nie jest podręcznikowy przykład filmowego rzemiosła, to jest coś o wiele więcej. Coś dla hmm... 'wtajemniczonych'.
    Obok "Pink Floyd The Wall" to chyba najmądrzejszy i najlepszy film kinematografii światowej.

  • Bartass ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Nie potrafię powiedzieć ile razy widziałem ten film... Jest genialny. Wyłapałem w nim tyle niuansów, że szkoda gadać. Wersja Redux - cud. Czytałem książke i z ręką na sercu moge powiedzieć że wersja Coppoli jest lepsza ( osoby które kochają kino odsyłam do dzieł Josepha Konrada, naszego Józefa Teodora Konrada Korzeniowskiego, nawet nie wiecie ile scen w filmach było inspirowane jego literaturą ). Quentin Tarantino powiedział kiedyś że chciałby żeby jego filmy były tak samo wgniatające w fotel jak atak helikopterów przy muzyce Wagnera w Czasie Apokalipsy. Chciałbym żeby tak było. Namawiam każdego na ten film. Każda scena jest idealna. Robert Duvall jest wyśmienity, uwielbiam tą część filmu. Kocham zapach napalmu o poranku to tekst, który wyryje się każdemu w pamięci. W filmie Jarhead jest świetna scena gdy żołnierze oglądają w kinie Czas Apokalipsy i naśladują gesty z filmu. Żółtki nie surfują... :)

  • Shalafi ocenił(a) ten film na: 10

    Bartass Co do Tarantino to ciekawa scena była w "Prawdziwym romansie" według jego scenariusza (swoją drogą rewelacja - gorąco polecam!), kiedy bohater grany przez Christiana Slatera wyraża swoją opinię na temat filmu pewnego producenta: "Po Czasie Apokalipsy to najlepszy film wojenny, jaki widziałem". Czy trzeba coś dodawać? Nie sądzę ;)...

  • quentintarantinofan ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Właśnie. Nic dodać nic ująć. "Czas Apokalipsy" to film, którego nie da się opisać słowami. Nawet słowo arcygenialny jest za słabe.

  • donZabol ocenił(a) ten film na: 10

    quentintarantinofan Uwielbiam czytać ciekawe opinie ludzi, którzy doceniają porządne kino, z duszą :)

    Chyba Obok Ojca Chrzestnego, Czas Apokalipsy znajduje sie najwyżej wśród, naprawdę genialnych obrazów. Oglądając takie dzieła, w człowieku wyzwalają się emocje, ma poczucie, że do czynienia ma z dziełem, taki właśnie ma to wymiar duchowy. Coś pięknego po prostu. :)

  • quentintarantinofan Mogę go porównać tylko do jednego dzieła (a raczej pewnego dorobku), by obejść niefortunną słabość używanych w j.polskim przymiotników o wybitnie pozytywnej konotacji - do dialogów platońskich. "Czas..." zawsze mi się kojarzył z Platonem. Nie wiem dlaczego, ale tak właśnie jest.

    Z całą powagą jestem przekonana o słuszności oceny 10/10.

  • mat_22 ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Bardzo dobry film i jeden z lepszych jakie oglądałem ,przede wszystkim świetna gra Marlona Brando , film ten ukazuje wojne w Wietnamie zupełnie w innym świetle niż większość filmów o podobnej tematyce jest to jedna z wielu rzeczy które w nim podziwiam , warto obejrzeć polecam .

  • Petrikauer ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Chciałbym poruszyć kwestię ostatniej sceny filmu, a mianowicie spróbować odpowiedzieć na pytanie: "czy Willard postąpił zgodnie z instrukcjami dowództwa i Kurtza i zniszczył wioskę tubylców, oraz czy powrócił do >>cywilizowanego<< świata"? Słyszałem opinie, które mówiły "nie", gdyż Willard mówi: "Mieli mnie za to zrobić majorem, a ja nie byłem już nawet w ich pieprzonej armii", a potem wymownie wyłącza radiostację. Ja sądzę jednak inaczej.

    Przede wszystkim, przypatrzmy się scenie otwierającej film. Dzień. Helikoptery zrzucają na dżunglę napalm. Ujęcie kombinowane z twarzą Willarda. W tle "The End" zespołu The Doors. Zauważmy, że film także kończy się "The End", ujęciem kombinowanym z twarzą Willarda i helikopterami. Pamiętajmy też, że "The End" to Kres, Koniec, a piosenka zawiera takie sformułowania jak "Ride the highway West, baby" lub "The West is the best".

    Czy rozmiecie już co mam na myśli? Otóż sądzę, że scena otwierająca film pokazuje nam jak zakończyła się historia Willarda. Podał on koordynaty bazy Kurtza, a dowództwo wysłało tam helikoptery, które bombardują plemię. Oznaczałoby to, że Willard mimo wszystko wrócił na łono cywilizacji Zachodu, choć zmieniony, zwłaszcza jeśli chodzi o stosunek do wojska.

    Idąc tym tropem możemy się zastanowić jak umieścić chronologicznie scenę w hotelu oficerskim. Czy aby na pewno Willard oczekiwał tam na misję. A może raczej na powrót do domu? To zmieniałoby sens słów "Sajgon. Kurwa. Wciąż jestem tylko w Sajgonie" i tłumaczyłoby załamanie nerwowe (zauważmy, że w swoich majakach widzi siebie przygotowującego się do mordu na Kurz'cie i bombardowaną dżunglę). Wiem oczywiście o samookaleczeniu się Willarda i o tym, że jego rana dłoni została zauważona na odprawie w sztabie, co zaprzeczałoby teorii, iż to, co wydarzyło się w hotelu było przed wyprawą w górę rzeki. Wydaje mi się jednak, że nie doceniamy geniuszu Coppoli. Sądzę, że film posiada tzw. fabułę koła (podobnie jak "Zagubiona autostrada" Davida Lyncha), a ten akt samookaleczenia został dodany świadomie, aby widz nie mógł wiedzieć gdzie dokładnie film się zaczyna, a gdzie kończy.

    Inne argumenty. Dosyć oczywisty fakt: Willard jest narratorem, a to oznacza, że musiał wrócić do cywilizacji by móc opowiedzieć swoją historię.

    Musimy też przyjrzeć się "Jądru ciemności" - oba dzieła są ze sobą bardziej powiązane niż się większości ludziom wydaje, "Czas Apokalipsy" to nie jest "luźna adaptacja", bardzo wiele wydarzeń i postaci z książki ma swoje odpowiedniki (w pewien sposób zakamuflowane) w filmie. Willard z filmu to Marlowe z książki. Marlowe po spotkaniu z Kurtzem wraca do Europy i tam mówi jego żonie, że Kurtz nie żyje. Mało kto o tym wie, ale Willard także miał wrócić na Zachód (do USA, oczywiście) by powiedzieć żonie Kurtza o jego śmierci. Dotarłem bowiem do pierwotnej wersji scenariusza filmu (polecam, fascynująca lektura: http://www.imsdb.com/scripts/Apocalypse-Now.html), gdzie pokazane jest, jak Willard wraca do Stanów, w telewizji ogląda upadek Sajgonu i rozmawia z żoną Kurza. Jak wiadomo, nie pokazano tego w ostatecznej wersji, możemy jednak zobaczyć zdjęcie żony Kurtza na biurku, pośród notatek, gdy Willard przegląda jego zapiski by znaleźć rozkaz zabicia tubylców.

    To tyle. Zachęcam do dyskusji - mam zamiar mówić o tym filmie na maturze z polskiego, potrzebuję więc jak największej bazy.

  • Santino ocenił(a) ten film na: 9

    Petrikauer "
    Przede wszystkim, przypatrzmy się scenie otwierającej film. Dzień. Helikoptery zrzucają na dżunglę napalm. Ujęcie kombinowane z twarzą Willarda. W tle "The End" zespołu The Doors. Zauważmy, że film także kończy się "The End", ujęciem kombinowanym z twarzą Willarda i helikopterami. Pamiętajmy też, że "The End" to Kres, Koniec, a piosenka zawiera takie sformułowania jak "Ride the highway West, baby" lub "The West is the best". "

    Uważałem twoją koncepcję za mocno naciąganą, ale obejrzałem pierwszą scenę
    http://pl.youtube.com/watch?v=4ADTPYAEi80
    Miedzy 2:15 i 2:27 po prawej stronie jest ledwo widoczna płaskorzeźba głowy - ta sama, która jest pokazana w ostatniej scenie filmu, gdy Willard i Lance odpływają :)

  • ajron_3 ocenił(a) ten film na: 10

    Petrikauer Ciekawe, faktycznie w początkowej scenie widać nie tylko tą statuetkę ale też samego Willarda jak idzie zabić Kurtza, tak jakby sobie przypominał tą scenę i do tego odreagowywał ją po pijaku zadając ciosy.. to przekonałyby mnie to do przyjęcia że pierwsza scena jest chronologicznie ostatnią, tylko jest to "ale" o którym pisałeś, które obala tą koncepcję - ciągłość fabuły między tą sceną a następną("skaleczył się pan w rękę?" + wyciąganie z łóżka i prysznic + teksty przed upijaniem się w stylu "chcę misję, a po jej skończeniu nie wezmę następnej") Przyjęcie że to fabuła koła jest więc jak dla mnie dość daleko idące - wpadnięcie w jakąś pętlę czasu jak w "dniu świstaka"? Po co Coppola miałby to robić? Także mimo wszystko dość konserwatywnie ale obstawiałbym że jednak traumę na wstępie miał po prostu po przeżyciach wojennych, a wybuch napalmu to jakieś zwykłe bombardowanie, wspomnienie z wojny, a nie zniszczenie tej wioski; (btw to raczej nie helikoptery zrzucają ten napalm, tylko samoloty) Samo powiedzenie "kurwa, ciągle jestem w Sajgonie" to też nie jest dla mnie przekonujący argument, tak samo analiza piosenki "the end" - raz że muzyka w filmach raczej jest tłem, tworzy klimat i ma pasować do sceny właśnie nastrojem, a nie w warstwie tekstowej (np. totalnie bez sensu byłoby tłumaczenie "cwałujących walkirii" w czasie ataku śmigłowców), a po drugie musisz wziąć pod uwagę to że Jim Morrison żył w epoce LSD i jego teksty miały być psychodeliczne i pogmatwane, dalej w tej piosence jest też coś o ujeżdżaniu siedmiomilowego węża, a jeszcze dalej o synku który chce zabić ojca i zgwałcić matkę (tak offtopowo to opis kompleksu Edypa), tak czy siak na pewno nie sugerowałbym się stwierdzeniem "the west is the best", jeśli już to samym "this is the end"; Swoją drogą słyszałem, że chcieli zdążyć z filmem na festiwal w Cannes, ale nie dali rady, więc wysłali tylko tą scenę otwierającą, co i tak wystarczyło żeby dostali Złotą Palmę. Więc moze po prostu zrobili wszystko żeby ta scena robiła jak najlepsze wrażenie, była psychodeliczna, i wykorzystali przy tym trochę materiałów z późniejszych scen, tylko dla efektu? Jak piszesz maturę to może dotrzyj do wersji dvd z komentarzem, może tam jest to wyjaśnione? A jeśli chodzi o zakończenie to zawsze wydawało mi się jasne, że nie bombarduje wioski, bo wyłącza radio, olewa armię, ale wraca do normalnej cywilizacji i nie zostaje w dżungli; P.S. Może w ramach zbierania materiałów do matury ci się przyda, choć nie do końca to jest sedno sprawy, ale z "Czasem apokalipsy" związana jest piosenka "Charlie don't surf" grupy the Clash, z tym że oni skupili się na polityce i tym jak to aroganccy amerykanie nie pozwalają innym żyć po swojemu czego obrazem ma być właśnie to "Charlie don't surf" Kilgora; Może w ramach "krytyki wojny wietnamskiej w Czasie Apokalipsy" to da się upchnąć

  • Petrikauer ocenił(a) ten film na: 10

    ajron_3 Dzięki za dobry komentarz. Mam parę uwag.

    Z tą fabułą koła trochę się zapgalopowałem - nie chodziło mi o coś w stylu "Dniu Świstaka", raczej o ledwo widoczną granicę między początkiem a końcem, jak w "DeathProof".

    Napisałeś, że bez sensu byłoby tłumaczenie "Lotu Walkirii" (czy tam "Cwałujących") w czasie ataku śmigłowców. Czemu? Kiedy widziałem tę scenę po raz pierwszy, od początku odebrałem wybranie tego tła muzycznego jako podkreślenie, że na tej plaży cywilizacja Zachodu zderza się ze Wschodem.

    Co do Cannes. Nie sądzę by było możliwe przyznanie nagrody za samą czołówkę. W takim wypadku dostałoby ją wiele kiepskich filmów. ;) Ja natomiast słyszałem, że specjalnie z uwagi na festiwal wycięto epizod francuskiej farmy (by nie wkurzyć Francuzów) - pojawiła się ona dopiero w wersji Redux. Natomiast "The End" (które powstało w 1967 roku, czyli wtedy, kiedy wojna wietnamska miała się już w najlepsze) miało się znaleźć w filmie od początku - jest wzmianka o tej piosence nawet w szkicu scenariusza do filmu, do którego link już dałem. Ten utwór to takie wielkie dzieło, że pewnie i za sto lat ludzie będą dyskutować, o czym właściwie jest - moim zdaniem jednak przynajmniej jednym z wątków są relacje Zachód-Wschód.

    Dzięki za tę piosenkę - Kleszczów słucham od niedawna, więc jeszcze jej nie słyszałem.

  • ajron_3 ocenił(a) ten film na: 10

    Petrikauer To jest taka czołówka że bym się nie zdziwił gdyby za nią tylko przyznali Złotą Palmę, ale... masz rację:) Sprawdziłem w Wikipedii i na Cannes wysłali już z 300 min filmu (nie do końca jeszcze gotowego), a nie samą czołówkę, więc moja spiskowa teoria o robieniu czołówki pod jury idzie do kosza :)
    Co do fabuły koła - ogólnie to coś w tym może być, jakieś ukryte przesłanie or sth, ale nigdy nie byłem dobry w analizach takich szczegółów, interpretacjach wierszy itp., więc raczej za bardzo ci w tym nie pomogę; może ktoś inny z forum czuje się na siłach na takie rozkminianie :)
    Co do analizy tekstu piosenek, to generalnie wydaje mi się, że będąc reżyserem i dobierając utwór do filmu raczej patrzy się na klimat, dopasowanie do scen, a nie na tekst piosenki; Utwór powstaje w innym kontekście i trudno byłoby dobrać akurat taki który tekstem wyraża to samo co film, poza tym rozpraszałoby to widza, który analizowałby tekst zamiast wczuwać się w scenę. A propos przykładu z Walkiriami to można właśnie zastanawiać się dlaczego jest taki utwór, co on wyraża, ale raczej przez brzmienie i "całokształt" niż śpiewany tekst (bo ta śpiewaczka pewnie śpiewa coś o jakichś Nibelungach, smokach, trolach itp.) To tak ogólnie, że nie skupiałbym się na tym tak mocno, ale z drugiej strony w tym filmie akurat to otwarcie z mocnym "this is the end" może coś miało przekazać poza fajnym brzmieniem i klimatem..

    W każdym razie poleciłbym ci załatwić sobie wersję z komentarzem reżysera który najlepiej chyba wytłumaczy "co poeta chciał powiedzieć". Sam jej nie widziałem, ale z opisu wynika że warto:
    "audio commentary by Coppola - Coppola provides a very informative track discussing various topics from hoe sequences in the film came about from the film's memorable opening helicopter sequence to the film's dark conclusion. Coppola is incredibly detailed as he justifies his vision and provides trivia regarding certain shots, editing decisions and also the film's sound elements and inspiration for the score. He covers almost everything you wanted to know about the film also paying attention to character set-ups and the evolution of the script, locations and the scenes that were a frustrating exercise to complete considering the many problems he faced during the long and over-budget production. Some of the tracks highlights include the director talking about he directed certain scenes (specifically the opening Willard drunk sequence, which Sheen was not only drunk at the time of filming but actually punched the mirror that hurt his hand). Coppola has provided an detailed and insightful track for fans of the film that should not be missed."

  • ajron_3 ocenił(a) ten film na: 10

    Petrikauer A propos interpretacji "The End" - tam znajdziesz parę (nie wiem co prawda jak u ciebie z angielskim ale zawsze są słowniki jakby co): http://www.lyricinterpretations.com/lookat.php/bands/thedoor...

    Może też na forum ktoś zinterpretuje?

    This is the end
    Beautiful friend
    This is the end
    My only friend, the end

    Of our elaborate plans, the end
    Of everything that stands, the end
    No safety or surprise, the end
    I'll never look into your eyes...again

    Can you picture what will be
    So limitless and free
    Desperately in need...of some...stranger's hand
    In a...desperate land

    Lost in a Roman...wilderness of pain
    And all the children are insane
    All the children are insane
    Waiting for the summer rain, yeah

    There's danger on the edge of town
    Ride the King's highway, baby
    Weird scenes inside the gold mine
    Ride the highway west, baby

    Ride the snake, ride the snake
    To the lake, the ancient lake, baby
    The snake is long, seven miles
    Ride the snake...he's old, and his skin is cold

    The west is the best
    The west is the best
    Get here, and we'll do the rest

    The blue bus is callin' us
    The blue bus is callin' us
    Driver, where you taken' us

    The killer awoke before dawn, he put his boots on
    He took a face from the ancient gallery
    And he walked on down the hall
    He went into the room where his sister lived, and...then he
    Paid a visit to his brother, and then he
    He walked on down the hall, and
    And he came to a door...and he looked inside
    Father, yes son, I want to kill you
    Mother...I want to...fuck you

    C'mon baby, take a chance with us
    C'mon baby, take a chance with us
    C'mon baby, take a chance with us
    And meet me at the back of the blue bus
    Doin' a blue rock
    On a blue bus
    Doin' a blue rock
    C'mon, yeah

    Kill, kill, kill, kill, kill, kill

    This is the end
    Beautiful friend
    This is the end
    My only friend, the end

    It hurts to set you free
    But you'll never follow me
    The end of laughter and soft lies
    The end of nights we tried to die

    This is the end

    Ogólnie podoba mi się interpretacja że "the end" użyte w filmie to koniec wojny w Wietnamie i amerykańskich złudzeń, jakby amerykańskie dorastanie i utrata niewinności.. A co do dalszego tekstu to bym nie przywiązywał za dużej wagi, bo wydaje mi się że te wszystkie go into blue bus, ride the snake to pewnie odniesienia do jazd po dragach, samo the doors to drzwi do innej świadomości itp.. Dlatego ogólnie sądzę że analizowanie celowo pogmatwanych i psychodelicznych piosenek tworzonych na kwasie i przenaczonych do słuchania na kwasie to droga donikąd (np. zawsze rozwala mnie tekst z light my fire "jeśli się wsłuchasz to usłyszysz.. krzyk motyla" i po chwili wstawka muzyczna :) No ale z drugiej strony może rozbudowana interpretacja zrobi dobre wrażenie na nauczycielach? A że "niektórzy lubią poezję" to może ktoś coś ciekawego wymyśli.. ja się poddaję jestem zbyt prostolinijny :) pozdr

  • Petrikauer ocenił(a) ten film na: 10

    ajron_3 Polski tekst "The End" w tłumaczeniu Jędrzeja Polaka:

    Kres

    To już jest kres, to kres, kochana jest
    To już jest kres, to kres, kochana jest
    Kres naszych rachub niespełnionych
    Kres tego, co trwa nieporuszone
    Kres

    Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się
    Kres
    Już nigdy więcej nie spojrzę w oczy twe

    Zobacz, jak to będzie
    Bezkresna wolność wszędzie
    Więc skąd rozpaczy znak
    że czyjejś dłoni brak
    Że ziemia łez ma teraz smak

    Gubię się w rzymskich katakumbach bólu
    Szalonych dzieci słucham chóru
    Szalonych dzieci słucham chóru
    Czekając na letni deszcz
    Za miastem niebezpiecznie jest
    Jedź autostradą królów
    W kopalni złota śmierć
    Jedź na zachód, najdroższa

    Węża pora
    Węża pora
    Nad jeziora
    Nad jeziora

    Starożytne jeziora, najdroższa
    Długi jest wąż
    Ma siedem mil
    Dosiądź węża

    Stary jest
    Zimną skórę ma
    Tylko Zachód, najdroższa
    Tylko Zachód, najdroższa
    Przyjedź tu, zaczniemy od jutra

    Błękitny autobus wzywa nas
    Błękitny autobus wzywa nas
    Kierowco, dokąd wieziesz nas?

    Morderca obudził się przed świtem
    Założył buty
    Wybrał twarz ze
    starej kolekcji
    I ruszył korytarzem

    Wszedł do pokoju
    siostry
    Potem odwiedził brata
    I znów ruszył korytarzem
    Podszedł do drzwi
    Zajrzał do środka
    Ojcze?
    Tak, synu?
    Chciałbym cię zabić
    Mamo, chciałbym cię...

    Chodź najdroższa, zaryzykujmy dziś
    Chodź najdroższa, zaryzykujmy dziś
    Chodź najdroższa, zaryzykujmy dziś
    Błękitny autobus
    otwiera drzwi

    To już jest kres, to kres, kochana jest
    To już jest kres, to kres, kochana jest
    Kres

    Boli, gdy uwalniam cię
    Nie pójdziesz za mną, wiem

    Kres śmiechu i niewinnej ułudy
    Kres nocy, gdy dążyliśmy do zguby

    To już jest kres

    ...

    Potem, w książce, z której pochodzi to tłumaczenie, jest interpretacja producenta Doorsów, Paula Rothchilda, niezbyt jednak ciekawa i sprawiająca wrażenie bełkotu. Zresztą, nie mam zamiaru przywiązywać zbyt wielkiej wagi do "The End" na maturze - mam w końcu mówić o adaptacji literackiej, nie muzyce.

    Mnie zawsze rozwalał tekst "Mr Mojo risin'" ;)

  • Daro ocenił(a) ten film na: 10

    ajron_3 Mówisz, że muzyka w filmie jest tylko tłem oraz że "totalnie bez sensu byłoby tłumaczenie "cwałujących walkirii" w czasie ataku śmigłowców"?
    No coż jesteś totalnym ignorantem i twoja niewiedza nie przeszkadza ci pisać głupot na forum.
    Polecam ten temat:
    http://www.filmweb.pl/topic/1005422/Muzyka+w+filmie.html

  • ajron_3 ocenił(a) ten film na: 10

    Daro Wow, nie ma to jak kulturalna polemika...
    Zauważyłeś ile razy w tekście pisałem "moim zdaniem", "wydaje mi się", itd.? To dlatego że nie twierdzę, że wiem wszystko najlepiej. Wiem za to że w przeciwieństwie do ciebie mnie rodzice dobrze wychowali. Wracaj do gimnazjum i nie przeszkadzaj jak dorośli rozmawiają.

    P.S. Nie traktuję postów jakiegoś Mieszka jako prawdy objawionej. Ta interpretacja jest daleko idąca i zbieżność losów postaci z Nibelungów może być zupełnie przypadkowa. Skoro o to chodziło Coppoli to czemu cała ścieżka dźwiękowa nie jest z Wagnera. Pewnie w ogóle żyjemy w nieświadomości i tak naprawdę to nie jest ekranizacja Jądra Ciemności tylko Pierścienia Nibelungów? Dzięki za oświecenie. A moim zdaniem równie dobrze Coppola mógł dobrać Wagnera tylko dlatego że to potężny kawałek i pasuje do sceny bitewnej; Gdyby wybrał "Marsz Toreadora" to też byście rozkminiali że toreador walczący z bykiem jest jak kpt Willard walczący z samym sobą. Póki nie zobaczę wypowiedzi Coppoli w stylu "tak, to prawda, dobraliśmy tą muzykę nie dlatego, że podkreślała potęgę ataku helikopterów, tylko ze względu na podobieństwo losu Walkirii nie chcącej zabić Zygfryda do losu Willarda" to pozostanę przy swoim zdaniu.

    P.S.2 Poza tym jak sam piszesz w operze Walkiria ucieka przed gniewem Wotana, a w "Czasie" przy tej samej muzyce bohaterowie filmu atakują wietnamską wioskę, widzisz tu jakiś związek? US Army jest jak Wotan, a Wietnamczycy to Walkiria? Hmm interesting

  • Petrikauer ocenił(a) ten film na: 10

    ajron_3 Idąc tropem Daro: jaka jest ukryta symbolika "I Can't Get No Satisfaction" Stonesów i "Purple Haze" Hendrixa? ;)

  • Bartass ocenił(a) ten film na: 10

    Petrikauer Purple Haze istnieje do teraz w żargonie marines, a szczególnie snajperów ( purple haze albo pink myst ) :)

  • theGodfather8 ocenił(a) ten film na: 9

    Bartass Co oznacza to określenie?

  • MajaAdamowicz ocenił(a) ten film na: 10

    theGodfather8 Marihuana, czysta, wysokiej jakości, bez dodatków chemicznych.
    Nazwa pochodzi od fioletowego meszku, którym pokryty jest kwiatostan.

  • Max ocenił(a) ten film na: 9

    Shalafi Na mnie duże wrażenie a zarazem zdziwienie zrobiła scena kiedy Chief Philips umierając chciał nadziać Kapitana na dzidę. Widać było, że był przeciwny Willardowi wielokrotnie i nie zgadzał się czesto z nim, ale nie sądziłem, że umierając będzie chciał zakończyć ten konflikt w taki sposób.
    I dlatego zrobiło to na mnie duże wrażenie bo była to chyba jedyna scena, której do końca nie mogę rozgryźć. Ale pozna pora oglądania wersji reżyserskiej jednak robi swoje.

  • Psiakostka ocenił(a) ten film na: 10

    Max Hej, on po prostu humanitarnie skrocil jego cierpienia. Przeciez to bardzo bolesna smierc wykrwawic sie powoli bedac przebitym tepa wlocznia.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi Dzięki takim wypowiedziom jak twoja jeszcze bardziej polubiłem. I trzeba przyznać że jak by nie patrzeć jest on cholernie głęboki..

  • Cz0cH3r ocenił(a) ten film na: 10

    Shalafi zgadzam sie w 100% , the horror, the horror