Wywiad

Gabourey Sidibe, gwiazda "Zemsty cieciów", specjalnie dla Filmwebu

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/article/Gabourey+Sidibe%2C+gwiazda+%22Zemsty+cieci%C3%B3w%22%2C+specjalnie+dla+Filmwebu-79440
Gabourey Sidibe, bardzo temperamentna aktorka znana z głównej roli w "Hej, Skarbie", którą od dziś można oglądać w kinach w "Tower Heist. Zemście cieciów", opowiada nam o swoim seksapilu i umiejętności wdrażania się w trudne role.

***

Bardzo podobało mi się, jak otwierasz sejf i jednocześnie flirtujesz z Eddiem Murphym. Która z tych rzeczy była trudniejsza?


To moja ulubiona scena! Mm... jej kręcenie było bardzo ekscytujące. Tak naprawdę trwało dziewięć godzin. Niestety, musieli przyciąć materiał [znacząca pauza].

Scena została totalnie zaimprowizowana, co było dosyć niebezpieczne. Brett [Rattner] w pewnym momencie, już po włączeniu kamery, szepnął mi do ucha: Flirtuj z nim. Byłam zaskoczona. Musiałam na gorąco zmienić swoje zachowanie, wymyślić tekst. Lubię takie zadania aktorskie. 

Ale cały czas się denerwowałam. "Kurcze, grasz z Eddiem Murphym!" uświadamiałam sobie nagle. Starałam się wypaść fajnie, zabawnie i pasować do filmu.

A otwieranie sejfu?

Musiałam się tego nauczyć specjalnie do roli. Nie wystarczyłoby udawanie, że to robię, więc na plan sprowadzono faceta, który podobno jest najszybszy na świecie w otwieraniu sejfów. Potem przy każdym dublu upewniałam się, że sejf naprawdę jest zamknięty. I starałam się go otworzyć jak najszybciej. Mówiłam: Hej, chłopaki, widzicie, jak mi to dobrze wychodzi? Teraz umiem otworzyć każdy sejf w czasie krótszym niż 30 sekund. Tak więc zdobyłam nowy zawód. Będę wiedziała, jak zarabiać na życie, jeśli z aktorstwem coś nie wypali [śmiech].

Czy w Odessie jest coś z Ciebie?

Nie wiem, czy już zauważyłaś, ale jestem super seksowna. Starałam się, żeby Odessa też taka była.

Kiedyś pracowałaś jako recepcjonistka, ale teraz jesteś znaną osobą. Czy łatwo przyszło Ci utożsamić się z kiepsko wynagradzaną pokojówką?

Czy chcesz mi powiedzieć, że jestem snobką? Nie jestem! Jestem i zawsze będę związana z klasą robotniczą. Moja mama była nauczycielką, a tata taksówkarzem. Więc postać Odessy jest mi bliska. Tak jak ona jestem bardzo zwyczajną, pracującą dziewczyną. Tyle że zarabiam na życie występowaniem w filmach.

 

Jednak ona mówi z innym akcentem. Tego też musiałaś się nauczyć do "Zemsty…"?

Tak, to akcent jamajskiej klasy średniej. Miałam trenera, który mnie go nauczył. Bardzo mi zależało, żeby mój akcent był prawidłowy: aby nie mówić raz jak ktoś z Kingston, a potem jak ktoś z prowincji. Wtedy ktoś mógłby poczuć się urażony. To jedna z tych rzeczy, która wydaje się detalem, ale dla mnie jest ważna i świadczy o szacunku do widza.

Trudno było pozbyć się na końcu akcentu?

Nie, wcale. Mam naturalną zdolność wskakiwania i wyskakiwania z roli. Na słowo "akcja" i "cięcie" zmieniam skórę. Nie zabieram żadnego bagażu z planu ze sobą do domu. Ale kto wie, może za kilka lat będę miała totalne załamanie nerwowe i nie będę potrafiła już odróżnić prawdy od fikcji?

Trudno to sobie wyobrazić. Wydajesz się bardzo pozytywną osobą.

Tak, z natury taka jestem. Ale to tylko jedna strona medalu. Nie chcę, żeby myślano o mnie wyłącznie jako super optymistycznej dziewczynie.

Wolisz grać w komediach czy dramatach?

Odpowiada mi jedno i drugie. Nie chcę siebie klasyfikować jako aktorki, która zajmuje się tym albo tym. Zajęłam się aktorstwem, ponieważ lubię nakładać na siebie różne maski. Poza tym potrafię w rolach komediowych znaleźć elementy dramatyczne, a w dramatycznych – komediowe.


Marzeniem wielu aktorów jest urozmaicona filmografia. Ale czy po "Hej, skarbie" nie próbowano cię zaszufladkować?

Tak ci się może wydawać. Innym ludziom też tak się mogło wydawać. Ale nie mi, moja droga. Bo dzięki Bogu to, co inni sobie myślą na mój temat, ma niewiele wspólnego z tym, jak ja myślę o mojej przyszłości aktorskiej. I jakie są moje plany zawodowe.

Jakie one są?

Zagrać jak najwięcej ważnych ról. Ważnych dla mnie osobiście, z różnych powodów. I nadal być szczęśliwa.

Z kim chciałabyś w przyszłości pracować?

Już teraz pracuję ze wspaniałymi twórcami. Kiedyś nawet w najśmielszych snach nie marzyłam, że do tego dojdzie. A chciałabym zagrać u Todda Solondza, Quentina Tarantino.

Co się zmieniło dla Ciebie od czasu nominacji do Oscara?

Dużo. Trudniej robi się zakupy, bo ludzie mnie rozpoznają. Od niemal dwóch lat bez przerwy słyszę to pytanie. Co się na pewno ostatnio zmieniło to fakt, że mogę sobie teraz pozwolić, by na nie odpowiadać.