Bezwzględny gangster (Jack Nicholson) traci głowę dla płatnej zabójczyni (Kathleen Turner). Kobieta nie należy do "rodziny". Jest zamieszana w intrygę, skutkiem której ród Prizzich traci ponad pół miliona dolarów. Współpracownik sycylijskiego rodu musi dokonać wyboru - "rodzina", pieniądze i zaszczyty czy piękna małżonka.
Od miłości do śmierci, zabijasz żonę, męża bo taki układ, ludzi których najbardziej kochasz. Tu każda scena to jest po prostu arcydzieło. A papa, stary zramolały grzyb, który potrafi tak przyprzeć do muru zawodowego mordercę, że sikasz po gaciach. I ta intryga. Nie no ten film to jest takie cacuszko, że ze świeczką...
"Honor Prizzich" to naprawdę świetna, zrobiona ze smakiem parodia filmów gangsterskich. Oglądałam go już dwa razy i mam wrażenie, że na tym się nie skończy. Zabawne sceny, świetna gra aktorów, interesująca fabuła... Podobała mi się też książka Richarda Condona, na podstawie której został nakręcony ten film.