"Civilization: Beyond Earth", "Borderlands: The Pre-sequel" i "Evolve" - graliśmy w nadchodzące gry 2K

Filmweb autor: /
https://www.filmweb.pl/news/%22Civilization%3A+Beyond+Earth%22%2C+%22Borderlands%3A+The+Pre-sequel%22+i+%22Evolve%22+-+grali%C5%9Bmy+w+nadchodz%C4%85ce+gry+2K-106463
2K Games pojawiło się w Warszawie, by zaprezentować kilka premier ostatniego kwartału roku 2014. I choć niczym nie zaskoczyli, gdyż o tytułach pokroju "Civilization: Beyond Earth" czy kolejnych odsłonach gier sportowych wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu, prawdziwym mięsem prezentacji było ogrywanie trzech tytułów, które ukażą się w październiku: "Civilization: Beyond Earth", "Borderlands: The Pre-sequel" i "Evolve". 



Fanów strategii na pewno ucieszy nowe "Civilization". "Beyond Earth" wzbudzi szybsze bicie serca także u tych, którzy pamiętają jeszcze spin-off serii, czyli "Alpha Centauri". Gdy tylko zobaczyłem "Beyond Earth", wiedziałem, że tak naprawdę to nakładka na "Civilization 5" i duchowy spadkobierca fantastyczno-naukowego "Alpha Centauri". W nowej produkcji Firaxis na pewno odnajdą się nie tyle weterani całej serii, co specjaliści od piątej odsłony.

Już na pierwszy rzut oka "Beyond Earth" do złudzenia przypomina piątą część "Civilization". Główne zasady się nie zmieniły, więc wskoczenie w nowy świat przychodzi bez problemu; tylko laik nie zrozumie, o co chodzi z miastami, jednostkami, zdobywaniem terenów i odkrywaniem nowych lądów. Zamiast spichlerzy mamy tu budynki medyczne, zaś w miejsce znanych z ziemskiej wersji gry zwiadowców pojawiają się eksploratorzy.

Podobieństwa kończą się na szczęście na ogólnych założeniach. "Beyond Earth" wprowadza kilka nowości, które mogą zmienić nieco nasze myślenie o rozwoju cywilizacji poza macierzystą planetą. Największa zmiana to panel rozwoju technologicznego. W klasycznej "Civilization" był on linearny. Ot, idziemy od hodowli koni przez koło, brąz, kończymy na projekcie Manhattan. Kluczem do udanego rozwoju było generowanie dużej ilości nauki, tak by w toku gry technologie zdobywać szybciej niż przeciwnicy. Tym razem nie będzie tak różowo. Rozwój naukowy zobrazowany jest w postaci pajęczyny. Zaczynamy ze środka i wybieramy nitki, którymi będziemy iść do zewnętrznych okręgów. Kluczowe jest przemyślenie sprawy, gdyż różne technologie wspomagają tzw. Affinities. 

    

Affinities to nowy koncept, który tylko po części przypomina miks ustrojów społecznych i ideologii. Różnica polega na tym, że affinity pojawia się już na początku i będzie towarzyszyć nam przez resztę gry. Musimy się zatem zdecydować, czy wolimy harmonię (bratanie się z obcymi formami życia i manipulację genetyczną), supremację (technologie cybernetyczne i ulepszanie rasy ludzkiej) czy czystość (izolacjonistyczne podejście do obcych form życia). Co ciekawe, wybranie odpowiedniego Affinity nie polega tylko na bonusach do stosownych budynków czy – przypuszczalnie – innej formie zwycięstwa. W zależności od tego, czy podążamy drogą harmonii czy supremacji, nasze jednostki także ulegają zmianom, które wykraczają daleko poza kosmetykę.

Ostatnia nowość, którą można było zobaczyć, to zadania. Wzorem gier cRPG mamy podczas gry różne cele do zrealizowania – odkrywanie wykopalisk, nowych terenów, budowa specyficznych instalacji i tak dalej. Zadania przy okazji pełnią rolę fabularną. To dzięki nim w sposób opisowy tworzymy historię naszej nowej cywilizacji.

Jedyny zgrzyt w całej tej zabawie to... długość fragmentu, który mogliśmy ogrywać. Pięćdziesiąt tur brzmi dumnie, ale każdy weteran "Civiliation" wie, że w 50 tur wynajdziemy kilka technologii, odkryjemy nieco mapy i w zasadzie tyle. Trzeba poczekać na październik...


Druga ogrywana gra to "Borderlands: The Pre-Sequel!". W jej przypadku mamy do czynienia z przedziwnym recyklingiem. Nadchodzące "Borderlands" wygląda jak modyfikacja do drugiej części, w której nie uświadczymy druzgocących zmian w rozgrywce, a i tak chce się grać. "Pre-Sequel" przeniesie nas na księżyc Pandory. Tam wcielimy się w jedną z czterech nowych postaci. Do wyboru mieliśmy Athenę i Wilhelma, poza nimi pojawią się jeszcze dwie – Nisha i... Claptrap. 

Co bardziej uważni fani serii zauważyli zapewne, że wszystkie postacie, którymi zagramy, pojawiły się już w grze, tyle że jako NPC. Niebagatelne znaczenie ma tu czas opowiadanej historii – rzecz dzieje się przed "Borderlands 2" i zasadza się na Handsome Jacku i jego drodze do władzy (oraz bycia antagonistą drugiej części gry). Wilhelm, który był zrobotyzowanym bossem w dwójce, tu jest grywalną postacią, i wciąż człowiekiem. Nie na długo jednak, gdyż jego drzewko rozwoju to dokładanie kolejnych wszczepów i wymiana części ciała na ich metalowe odpowiedniki. Do tego nasz bohater może wypuścić w powietrze dwa drony. Jeden będzie go leczyć, drugi – atakować przeciwników. Athena, dawny żołnierz Atlas, to z kolei wojowniczka, która targa ze sobą specjalną tarczę. Może dzięki niej pochłaniać ataki przeciwników, by potem poczęstować ich porcją śmiercionośnej energii. Athena może też rzucać tarczą tak jak, cytując twórców, ktoś, kto rymuje się z "Szmapitan Szmameryka".

     

Dodatkowo do rąk dostajemy zarówno lasery, jak i nowe obrażenia od żywiołów. Bronie Argyle będą teraz zamrażać przeciwników, tak byśmy te lodowe figury rozbili na kawałki jedną, celną piąchą. Z racji tego, że "Pre-Sequel!" rozgrywa się na Księżycu, do rozgrywki wprowadzona jest dodatkowa przeszkoda, czyli tlen, a raczej jego brak. Na szczęście na ogrywanej przez nas mapie zbiorniki z tlenem i gejzery rozrzucone były dość gęsto, więc przechodzenie misji nie nastręczało zbytnich trudności.


Ostatnią prezentowaną na spotkaniu grą było "Evolve". Stoi za nią Turtle Rock Studios, czyli ludzie odpowiedzialni za kooperacyjną strzelankę "Left 4 Dead". "Evolve" zasadza się na podobnym koncepcie, choć idzie o krok dalej. Czwórka graczy (Assault, Trapper, Medic, Support) wciela się w łowców potworów. Piąty przyjmuje na siebie rolę potwora. Pomysł niezły, ale obawiałem się wykonania. Zupełnie niesłusznie.

Na pokazie mogliśmy wcielić się w nowe wersje klas przeznaczonych dla ludzi, a także w nowego potwora, Krakena. Kraken zachowuje się inaczej niż znany już Goliath. Gracz sterujący Goliathem szybko stosował rozwiązania siłowe. W przypadku Krakena lepiej atakować znienacka i dążyć do rozdzielenia graczy, tak by załawiać ich osobno.

W naszym przypadku wróg, czyli gracz sterujący Krakenem, bardzo szybko zdołał osiągnąć trzeci poziom ewolucji. O co chodzi? W przeciwieństwie do ludzi, Potwór na początku z reguły się ukrywa i pożera krążące po mapie stworzenia, by ewoluować w potężniejszą i wytrzymalszą formę. Zadaniem Potwora jest bowiem zabicie całej drużyny ludzi bądź zniszczenie generatora. Ludzie mają za zadanie wytropić bestię.

     

Kraken na trzecim poziomie to już siła, z którą należy się liczyć. Ale choć na początku biegaliśmy niczym kurczaki z pourzynanymi głowami, zebraliśmy się w sobie i niemal na kilkadziesiąt sekund przed końcem meczu położyliśmy trupem bestię, która dobrała się do naszego generatora. Wychodzi tu przy okazji najważniejsza cecha "Evolve" – współpraca. To gra, która wymaga od drużyny sterującej łowcami żelaznej koordynacji działań, gdyż każde samolubne działanie to ułatwienie dla potwora. Gdy natomiast gracze dogadują się, czasem nawet w myślach, zdejmowanie absurdalnej ilości punktów życia bestii staje się znacznie prostsze. Synergia postaci jest bardzo dobra i choć w tak krótkim czasie niemożliwe było rozegranie kilkunastu meczy czy przetestowanie jakichś taktyk, już na pierwszy rzut oka widać, że wzajemne wspomaganie się różnymi zdolnościami to podstawa sukcesu.

W tej chwili twórcy "Evolve" ujawnili po dwie postacie dla każdej z klas i dwa potwory. Naturalne jest założenie, że wraz z premierą gry ten repertuar zostanie poszerzony o kolejne postacie, zapewne w kolejnych pakietach DLC. 

    

Wszystkie gry mają premierę w październiku. "Borderlands: The Pre-Sequel!" wychodzi 17.10, "Evolve" pojawi się 21.10, a nowe światy w "Civilization: Beyond Earth" założymy od 24.10. Szykuje się gorący październik...
Udostępnij: