Eskalacja e-sportu – relacja z Intel Extreme Masters 2017 w Katowicach

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Eskalacja+e-sportu+%E2%80%93+relacja+z+Intel+Extreme+Masters+2017+w+Katowicach-122090
O tym, że popularność wydarzenia nie słabnie, świadczyły ciągnące się od rana kolejki. Setki ludzi w bardzo różnym wieku oczekiwały szansy na to, aby zobaczyć najlepszych na świecie graczy w "StarCrafta II", "Counter Strike’a: Global Offensive", a tydzień wcześniej także "League of Legends". Pierwszy weekend marca obfitował oprócz tego w dodatkowe atrakcje, czyli imprezy towarzyszące w postaci turniejów w "Heroes of the Storm", zawodów kobiecego "CS’a", a także możliwość zwiedzenia stoisk wielu producentów sprzętu skierowanego do graczy (ale nie tylko).


Drugi tydzień rozpoczął się od eliminacji, które miały wyłonić ścisłą czołówkę w oba turniejowe tytuły. Etap ten otworzyła przykra niespodzianka, ponieważ z turniejem pożegnało się Virtus.pro. Ekipa Wiktora "TaZa" Wojtasa nie była w najlepszej dyspozycji i musiała uznać wyższość trzech z pięciu drużyn. Niewielkim pocieszeniem było to, że los "Virtusów" podzieliły także tak utytułowane ekipy, jak SK Gaming, Fnatic, Ninjas in Pyjamas. Z mojej perspektywy rozgrywanie eliminacji w formacie "Best of one" i kompresowanie fazy grupowej w jednym dniu nie pozwala na otrząśnięcie się z porażki, przeanalizowanie błędów i podejście do kolejnego meczu ze świeżym spojrzeniem. Myślę, że ta formuła będzie musiała zostać zmieniona, ponieważ jest w niej zbyt duża losowość.

Lepsze informacje docierały z areny, gdzie przetrzebione siły reszty świata próbowały przeciwstawić się koreańskiej dominacji. Do playoffów dostał się nasz zawodnik Artur "Nerchio" Bloch. Oprócz niego w zawodach brał udział tylko jeszcze jeden Europejczyk – Fin Joon "Serral" Sotal. Polakowi niestety nie udało się dostać do ćwierćfinału, a Serral swoje miejsce w półfinale oddał na rzecz Park "Dark" Ryung Woo.

 

Od piątku katowicki Spodek był otwarty dla publiczności, która jak zwykle nie zawiodła. Od samego początku, niemal do niedzielnego wieczoru, stałym krajobrazem był ciągnący się na kilkaset metrów wąż złożony z osób liczących na możliwość wejścia do środka. Byli tacy, którzy zaczynali koczowanie w środku nocy, aby móc przekroczyć bramy Spodka z samego rana.

Jeśli ktoś uważa, że tego typu wydarzenie skierowane jest tylko do osób bardzo młodych, to powinien zrobić sobie wycieczkę wzdłuż kolejki. Oczywiście dominacja młodzieży była duża, ale na wejście czekały też osoby znacznie starsze. Zapytani o powód przyjścia, równie często podawali chęć odwiedzenia hali wystawowej, jak i oglądania zmagań e-sportowych.

Nieważne, ile razy będę wchodził na główną arenę Spodka, za każdym razem będę oszołomiony rozmachem, z jakim organizowana jest cała impreza. Takiej sceny nie powstydziłaby się największa gwiazda muzyki, a wypełniona niemal po brzegi widownia potęguje wrażenie wielkiego e-sportowego święta.

Od kilku lat widać też, że kwestie organizacyjne zostały doprowadzone na szczyt możliwości. Skończyły się problemy z wielkim tłokiem do punktów gastronomicznych. Na pobliskim placu stało mnóstwo food trucków, gdzie w rodzajach potraw można było wybierać do woli. Poprawiono przepływ ludzi wewnątrz, przez co o wiele rzadziej zdarzały się sytuacje, w których dochodziło do zatorów. Jedyne, czego prawdopodobnie nie da się wyeliminować, to kolejki do wejścia. Trzeba jednak pamiętać, że jest to impreza darmowa (z opcjonalnym biletowaniem uprawniającym do pierwszeństwa przy wejściu), a pojemność Spodka jest ograniczona – decydujące są więc względy bezpieczeństwa.


Od zeszłego roku do Intel Extreme Masters dołączyło dodatkowe "wydarzenie", czyli niewielkie targi sprzętu i technologii dla graczy. W halach MCK można było sprawdzić, jakie nowości oferują tacy producenci, jak Steelseries, Roccat, Alienware czy Razer. Nie zabrakło też stoisk sklepów internetowych, które swoją ofertę ustawiały pod graczy.

Prawie w centralnym punkcie hali wielkie, dwupoziomowe stoisko miał Play, który razem z Asusem prezentował swoje rozwiązania mogące zaciekawić odwiedzających. Zainteresowani (a było ich sporo) mieli możliwość sprawdzić ofertę operatora, a także zobaczyć nowe gamingowe laptopy. Wydawano też gadżety, w tym nadmuchiwane "pałki", które służyły później do wzmagania klaki na trybunach.

 
 
(Zdjęcia pochodzą z fanpage'a Asus Polska)

Poza stoiskami były także dwie mniejsze sceny, na których trwały mecze m.in. w "Heroes of the Storm" czy "Crossfire". Jak nietrudno się domyślić, nie zbierały one tak dużej publiki jak główne wydarzenia, ale choćby w przypadku "HotS’a" zawsze zajętych było ok. 70% miejsc.

Pomiędzy tymi wszystkimi stoiskami oraz przed wejściem na teren hali nie mogło zabraknąć cosplayerów. Są oni nieodzownym elementem krajobrazu przy tego typu imprezach, a rozmach, z jakim powstają nowe stroje, robi za każdym razem coraz większe wrażenie i buduje szacunek do włożonej pracy.

Pod koniec piątku mieliśmy już jasną sytuację, kogo ujrzymy w półfinałach „CS-a". Pewnym zaskoczeniem było wyeliminowanie zespołu North przez cały czas "świeżą" ekipę z Immortals. Astralis sprawnie rozprawiło się z Natus Vincere.

Sobota, oprócz gigantycznych tłumów szturmujących Spodek, nie zaskoczyła chyba nikogo w temacie faworytów do finałów. Na scenie "StarCrafta II" pozostały już same najmocniejsze "nazwiska" i ostatecznie do walki o 100 tys. dolarów w niedzielnej kwintesencji stanęli TY i Stats. Mecze półfinałowe w "Counter Strike’a" potwierdziły przewidywania wielu. Ani Immortals, ani Heroic nie były w stanie odeprzeć naporu doświadczonych w tego typu imprezach ekip. FaZe Clan wraz z Astralis nie dały szans, gwarantując sobie udział w niedzielnym finale.

Pomimo braku "League of Legends" w drugim tygodniu Intel Extreme Masters organizatorzy atrakcji chyba nie do końca porozumieli się co do rozkładu turniejów. Były takie momenty, że trzeba by się zduplikować, aby zobaczyć turniej polskich zespołów w "CS:GO" pod egidą Cybersportu, śledzić główne rozgrywki i jeszcze zajrzeć na ostatnie mecze w "Heroes of the Storm".


Ostateczne rozwiązanie dylematu, kto jest lepszym graczem w "StarCrafta II, mogło podobać się nawet osobom, które na co dzień nie pasjonują się RTS’em od Blizzarda. Mecze były bardzo dynamiczne i oglądało się je z przyjemnością. Finalnie, przy stanie 2:1 wygrał TY i mógł wznieść puchar w geście zwycięstwa.

Zwieńczeniem całego Intel Extreme Masters w Katowicach był jednak finałowy mecz w "Counter Strike’a". Realizowany w formule "Best of five" zapowiadał wiele emocji. I rzeczywiście ich nie brakowało! Odważę się na stwierdzenie, że finałowy pojedynek był jednym z ciekawszych meczy ostatnich lat. Nie brakowało to efektownych akcji, nagłych zwrotów sytuacji, kiedy to pojedynczy zawodnicy potrafili wykończyć prawie cały skład rywali. Mogliśmy też obserwować dwa Ace’y w wykonaniu Allu i Dupreeh. Pierwszy popisał się eliminacją całej drużyny za pomocą karabinu snajperskiego, drugi wykorzystał w tym celu ręczną armatę, czyli Desert Eagle’a.


Żadna z rozegranych czterech map nie była nudna. W pewnym momencie pojawiła się też szansa, że tegoroczny mecz w Katowicach zostanie rozstrzygnięty na ostatniej, piątej mapie. Tak się jednak nie stało i przy wyniku 16:13 Astralis dopięło swego i zajęło pierwsze miejsce.

Z roku na rok Intel Extreme Masters staje się coraz lepszą imprezą, a zainteresowanie nią rośnie. Patrząc na reakcje widzów, poziom realizacji i jakość zmagań zawodników, myślę, że osoby decydujące o przyszłości IEM-u nie powinni rezygnować z obecności imprezy w Polsce, a Katowice to dobre dla niej miejsce. Choć brakuje jeszcze oficjalnych danych o frekwencji, nieoficjalnie mówi się, że po raz kolejny pobito wszelkie rekordy. To chyba najlepsza rekomendacja.
Udostępnij: