Graliśmy w "Mafię III"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Grali%C5%9Bmy+w+%22Mafi%C4%99+III%22-119502
Kilka dni temu mieliśmy okazję wziąć udział w specjalnym pokazie, na którym 2K Games i Hangar 13 oddały do dyspozycji zaproszonych dziennikarzy konsole z grywalnym kodem "Mafii III". Nasz redaktor spędził z grą ponad pięć godzin, a jego wrażenia przeczytacie poniżej. Udało mu się też przeprowadzić wywiad z Andym Wilsonem, producentem wykonawczym "trzeciej Mafii", do którego obejrzenia serdecznie zapraszamy.


Prolog jest w grach wideo jednym z elementów kluczowych. Przekonałem się o tym raz jeszcze podczas kilkugodzinnej przedpremierowej sesji z "Mafią 3". Przed zagraniem w omawiany tytuł miałem naprawdę sporo wątpliwości odnośnie bohatera, wątku głównego oraz wprowadzonych do rozgrywki zmian. Na szczęście pierwsze godziny spędzone w New Bordeaux skutecznie rozprawiły się z większością z nich.

Całość opowieści stylizowana jest na dokument – kolejne postaci będące uczestnikami akcji, twórcy przedstawiają nam po latach, kiedy ci opowiadają historię zemsty Lincolna Claya. Ten retrospektywny styl opowiadania jest przyjemnym ukłonem w stronę fanów pierwszej części. Twórcy sięgają tu jednak po znacznie więcej narzędzi stylizacji – filtry i zniekształcenia upodabniają przerywniki filmowe do faktycznego obrazu z taśmy, a całość robi naprawdę świetne wrażenie.

Bohatera gry, Lincolna Claya, poznajemy, gdy ten wraca z frontu w Wietnamie do rodzinnego New Bordeaux. Pierwsze godziny spędzone z produkcją w niczym nie przypominają gry ze zwiastunów. Podobnie jak to miało miejsce w "Mafii 2", początek to uważne wprowadzenie gracza w realia. Jako Lincoln odświeżamy tu głównie znajomości, uczestniczymy w życiu gangsterskiej społeczności czarnoskórych i "wsiąkamy" w charakterystyczną architekturę miasta. 


Muszę przyznać, że wielkim zaskoczeniem była dla mnie postać głównego bohatera. Lincoln ze zwiastunów wydawał się mało interesującym typem protagonisty-mściciela. Lincoln z samej gry to bohater z krwi i kości. Lojalność i oddanie rodzinie jest w jego przypadku imperatywem, jednak nie gubi przy tym własnego charakteru. Bohater stoi niejako w opozycji do Vita z "Mafii 2", którego główną motywacją do końca pozostawało dobro własne.

Przez pierwszych kilka godzin historia rozwija się linearnie i poza wątkiem głównym ma niewiele do zaoferowania – aż do momentu osiągnięcia punktu zwrotnego w fabule, którym jest skok na rezerwy federalne, zorganizowany we współpracy z rodziną Marcano. Chociaż akcja kończy się powodzeniem, w trakcie podziału łupów Włosi dopuszczają się zdrady i mordują rodzinę Lincolna. On sam, pozostawiony z raną postrzałową głowy, cudem ucieka grabarzowi spod łopaty. 

 

Od momentu skompletowania i założenia przez bohatera nowej rodziny, reguły gry zmieniają się diametralnie. Prosta, liniowa struktura ustępuje miejsca mechanizmom znanym z takich serii, jak "The Godfather" (ataki i przejmowanie lokali wrogich rodzin) czy "Saints Row" (odblokowywanie kolejnych zadań głównych poprzez pomniejsze działania w dzielnicy). W trakcie kilkugodzinnej sesji z grą zadania poboczne nie zdążyły mnie zmęczyć (duża w tym zasługa sporej ich różnorodności), jednak ciężko powiedzieć, czy model ten obroni się na dłuższą metę.

Jeśli chodzi o oprawę wizualną, "Mafia 3" wygląda najlepiej, kiedy na ekranie dzieje się dużo. Technologicznie gra nie imponuje, jednak stylowa, momentami niemal komiksowa kolorystyka New Bordeaux, skutecznie maskuje niedoskonałości. Dochodzi do tego olbrzymie przywiązanie do detali, które miejscami autentycznie zachwyca. Kiedy miasto spowija mgła, wstające słońce zalewa ekran czerwienią a z głośników sączy się nieśmiertelne "House of the rising sun”, wtedy "Mafia 3" błyszczy najjaśniej. 


Naprawdę znakomicie prezentuje się rozgrywka od strony mechaniki strzelania. Czuć tu bardzo mocno szkołę "Mafii 2"– każda broń ma solidny odrzut i dużo uwagi poświęcono reakcjom przeciwników na postrzały. Co prawda raz na jakiś czas fizyce zdarza się zgłupieć i uraczyć nas błędem ragdolla, jednak prawie zawsze gra radzi sobie na tym polu bardzo dobrze. Trochę gorzej jest, jeśli chodzi o koncepcję skradania. Większość zadań możemy pokonać, wdając się w otwarty konflikt bądź eliminując po cichu kolejnych przeciwników. Tyle tylko że mechanizmy skradania są na tyle uproszczone, że nie dają nawet ułamka frajdy z soczystej wymiany ognia. Niby ta dysproporcja nie jest problemem – po prostu chciałoby się, by twórcy poświęcili więcej czasu alternatywnej metodzie gry.

Miłym zaskoczeniem był dla mnie model jazdy w nowej "Mafii". Co prawda fizyka zderzeń jest tu rodem z Księżyca (na co wskazywały zwiastuny), ale już samo prowadzenie aut wpisuje się w tradycję serii. Ponownie możemy uaktywnić w menu tryb symulacji, który odpowiednio urealnia grę. Wysoki poziom wykonania tego elementu cieszy tym bardziej, że jest czym jeździć – twórcy zadbali o bogaty wachlarz aut z epoki. 


Po kilku godzinach spędzonych z "Mafią 3", jestem już niemal pewien – będzie to gra równie dobra, co część druga. Hangar 13 znacznie podkręciło tempo rozgrywki i pozbyło się tradycyjnego, liniowego modelu fabuły, ale deweloper znalazł też miejsce dla charakterystycznych dla serii motywów. Jeżeli tylko misje poboczne utrzymają poziom przez całą kampanię – szykuje się propozycja nie do odrzucenia.
Udostępnij: