Horrory, które przegapiliście, a teraz możecie nadrobić

  • Filmweb
Zasada jest prosta: Wy siedzicie w domach, a my mądrzymy się na temat produkcji, które warto obejrzeć. A jako że polecaliśmy już seriale s-f (TUTAJ) i komedie (TUTAJ), czas na nieco cięższy kaliber.

Oto sześć (liczba diabła?) horrorów/thrillerów, które obejrzycie bez konieczności wychodzenia z domu na popularnych serwisach streamingowych. I których – co w przypadku tego zestawienia kluczowe – być może jeszcze nie widzieliście.

***


"Hush" (Netflix)




Ćśśśśś! Opowieść o niesłyszącej dziewczynie terroryzowanej przez tajemniczego, zamaskowanego napastnika to mistrzostwo filmowego minimalizmu. Prosty i genialny koncept, precyzyjna realizacja, a w gratisie zabawa w delikatną dekonstrukcję gatunku. Horrorowy wyga Mike Flanagan miewał dni lepsze ("Oculus", "Doktor Sen") i gorsze ("Gra Geralda", "Zanim się obudzę"). "Hush" pozostaje w naszym przekonaniu jego najlepszym filmem. To również jego najbardziej owocna współpraca z żoną, świetną aktorką Kate Siegel. Zaryglujcie drzwi i wytężcie słuch, będzie się działo.  

Dla kogo? Dla tych, którzy nie boją się zostawać sami w domu, a klasykę gatunku home invasion znają na wylot.

***

"Dziwak" i "Dziwak 2" (Netflix)


Mark Duplass ma twarz niczym bezchmurny poranek. Ale jeśli kiedyś zastanawialiście się, dlaczego czujecie się nieswojo, spoglądając w jego pogodne oblicze, w tych filmach znajdziecie odpowiedź. "Dziwak", jak sam tytuł wskazuje, jestdziwny. Naprawdę dziwny. W psychopatyczno-kompulsywno-uwierająco-niekomfortowy sposób. Z brodą (część druga), czy bez (część pierwsza), Dziwak robi dziwaczne rzeczy w dziwaczny sposób, osiągając najdziwaczniejsze rezultaty. Jeśli pamiętacie jeszcze estetykę found footage, wiedzcie, że twórcy znaleźli kapitalny sposób na jej ogranie. Groteska? Horror? Psychodrama? Niezła beka? Nie wiadomo, czy się bać, czy śmiać.   

Dla kogo? Dla dziwaków, oczywiście!

***

"Lato 84" (HBO GO)


Tytuł zwiastuje beztroskie kino inicjacyjne i cóż, do pewnego stopnia reżyserski tercet z Francji spełnia tę obietnicę. Jest lato, są dzieciaki, mamy też słodko-gorzkie dorastanie. Ale gdzieś po drugiej stronie ulicy czai się podejrzany facet. Morderca? Zboczeniec? A może zwykły gość, na którego rozbuchana dziecięca wyobraźnia projektuje popkulturowe lęki? Warto spędzić w tym świecie niecałe dwie godziny i poznać odpowiedź, zaufajcie nam. 

Dla kogo? Dla tych, którym nie znudziły się dzieciaki na beemiksach i opowieści o zarobaczonych, amerykańskich przedmieściach.

***

"Suspiria" (1977) i "Suspiria" (2018) (Amazon Prime)



Wiemy, wiemy, te szlagiery już grali. Ale ponieważ oryginał Dario Argento może być dla młodszych widzów życiowym odkryciem, a remake Luki Guadagnino przeleciał przez nasze kina jak wicher, zachęcamy do wyjątkowego, podwójnego seansu. Zwłaszcza że zarówno pod względem estetyki, jak i wydźwięku oraz filozofii artystycznej, to dwa odległe światy – tych gości łączy tylko narodowość. Z jednej strony giallo w rozkwicie, oczobitne kolory, szalona symbolika, perfekcja nadekspresji. Z drugiej, (post)horror co się zowie: metafory, ukryte sensy, różne poziomy interpretacji, od ciała jako przedmiotu i podmiotu sztuki, po krytykę patriarchalnego porządku. I cóż, sami chyba nie wiemy, którą wersję wolimy.  

Dla kogo? Dla miłośników tańca, pastelowych kolorów oraz jednej, absolutne dzikiej sceny z udziałem niewidomych i zwierząt.

***

"Rytuał" (Netflix)



Jak udowadnia "Midsommar" Ariego Astera, bywają lepsze kierunki turystyczne niż Szwecja. Bohaterowie "Rytuału" niczego się jednak nie boją i odważnie ruszają w leśne ostępy, na górzyste szlaki. A scenarzyści, jak to scenarzyści, powoli i metodycznie szykują im miejsce w piekle. Gęsta atmosfera, przepiękne zdjęcia, solidna psychologiczna podszewka, doskonały Rafe Spall w roli jednego z piechurów – ten film ma wszystko, by kiedyś stać się dziełem kultowym.

Dla kogo? Dla fanów przyrody, "leśnych" filmów, Lovecrafta i zabobonnych kultystów. 

***

"Gra wstępna" (Player/HBO)


Szczypta klasyki od japońskiego mistrza groteski, Takashiego Miike. "Gra wstępna" to jeden z jego najbardziej subtelnych i poetyckich filmów, ale niech to nie uśpi Waszej czujności: będzie hardkorowo. Opowieść o wdowcu szukającym nowej żony i organizującym tytułowe (przynajmniej w oryginale) "Przesłuchanie", to zaskakująca gatunkowa mozaika. Lecz oczywiście, nie tylko o zabawę i zmiany tonacji tu chodzi – w tym kameralnym filmie widać krytykę całej japońskiej kultury. Pozycja obowiązkowa.
 
Dla kogo? Dla kontestatorów japońskiego patriarchatu oraz miłośników dramatów psychologicznych z niespodzianką.