Jakie 5 seriali SF obejrzeć, kiedy trzeba zostać w domu?

  • Filmweb
  • Seriale
Szczęście w nieszczęściu: atak koronawirusa zbiegł się w czasie z tak zwaną "złotą erą seriali". Zdrowy rozsądek, hasztagi oraz artykuły specjalistów nalegają, by zostać w domu, odpowiedź na pytanie "tylko co w tym domu robić?" nasuwa się więc sama. Nawet jeśli bindżowania seriali nie wymyślono akurat w tym celu, to i tak nada się idealnie.

Macie zaległości w żelaznej klasyce, nigdy nie chciało Wam się sięgnąć po któryś z seriali polecanych przez znajomych od lat, bo ma on Tak DuŻo Sezonów? To jest właśnie ten moment. Na HBO czeka na Was "Rodzina Soprano" oraz "Prawo ulicy", na Netfliksie złapiecie "Breaking Bad" - czyli w sumie 16 sezonów z trzema Najlepszymi Serialami W Historii. Ale jeśli macie je już w małym palcu, a nie chcecie po raz kolejny oglądać wykutych na blachę odcinków sitcomów w typie "Przyjaciół" (Netflix) czy "The Office" (Amazon Prime Video), możecie rzucić okiem na nasze propozycje.

Zaczynamy od seriali SCIENCE FICTION. Wybraliśmy dla Was produkcje jeszcze świeże bądź właśnie startujące z nowymi sezonami. Niektóre wciąż trwają i trzeba oglądać je w sposób tradycyjny (po odcinku!), ale część z nich dostępna jest już w całości:


"Devs" (HBO)
Jeśli scenarzystą i reżyserem projektu jest Alex Garland, twórca "Ex Machiny" i "Anihilacji", nikogo nie powinno dziwić, że jego nowy projekt stanowi połączenie "Ex Machiny" i "Anihilacji". Estetyka jest niemalże ta sama: chłodne ujęcia kamery panoramującej przez biurowo-laboratoryjne przestrzenie, dużo szklanych powierzchni w kadrze, a w tym wszystkim bohaterowie - złamani, skonfundowani i zadający sobie Duże Pytania. Sonoya Mizuno wciela się w programistkę przekonaną, że sekretna sekcja firmy, w której pracuje, ma coś wspólnego z tajemniczym zniknięciem jej chłopaka. Nick Offerman - jako jej szef - pokazuje, że jego talent aktorski nie kończy się na komedii. Garland zaś po raz kolejny dowodzi, że w kategorii ambitnego SF nie ma dziś wielu sobie równych.

Dla kogo? Dla fanów "Ex Machiny", gęstego nastroju i filozoficznych pytań.



"Westworld" (HBO)
Jeśli poczuliście się znużeni dwoma sezonami biegania po symulowanym Dzikim Zachodzie, twórcy "Westworldwyczuli to zmęczenie. Już zwiastun trzeciego sezonu zapowiadał Praktycznie Zupełnie Nowy Serial Pod Tym Samym Tytułem - i to z bonusem w postaci Aarona Paula w obsadzie (wśród nowych twarzy są też Vincent Cassel i Pom Klementieff). Czy obietnicy dotrzymają, zobaczymy - trzeci sezon dopiero wystartował. Pewne jest to, że zmienia się sceneria: odwiedzamy nie tylko nowe parki rozrywki, ale i prawdziwy świat, który - oczywiście - okazuje się nie bardziej sprawiedliwy niż westernowa symulacja. Po prostu kto inny gra tu rolę klasy robotniczej. "Westworld" nie byłby jednak "Westworldem", a jego twórcy - Jonathan Nolan i Lisa Joy - sobą, gdyby nie mieli dla nas w zanadrzu jakichś jeszcze bardziej szokujących zwrotów akcji. Czekamy! 

Dla kogo? Dla fanów snucia teorii, przewidywania fabularnych twistów i Aarona Paula.



"Altered Carbon" (Netflix)
"Westworld" to nie jedyny serial, który postanowił pokazać w nowym sezonie zupełnie nowe oblicze. "Altered Carbonrobi to jednak dosłownie. Główny bohater, Takeshi Kovacs, ponownie zmienia ciało, a Joela Kinnamana zastępuje w tej roli znany z filmów Marvela Anthony Mackie. To dobra zmiana: naturalna charyzma i odrobina dystansu do siebie pozwalają aktorowi tchnąć w serię nowe życie. Pomaga też mniejsza liczba odcinków, przekładająca się na zgrabniejszą fabułę. Tym razem Kovacs musi oczyścić swoje nazwisko po spartaczonym zleceniu oraz odnaleźć utraconą miłość. Ale najważniejsza i tak pozostaje tu wizja świata przyszłości. Może ciut zadłużona w "Łowcy androidów", "Matriksie" czy klasycznym kinie noir - ale i tak milutka. 

Dla kogo? Dla fanów cyberpunkowej estetyki, kryminalnych intryg i futurystycznej akcji.


"For All Mankind" (Apple TV+)
Joel Kinnaman porzucił tożsamość Takeshiego Kovacsa z "Altered Carbon", nie porzucił jednak science-fiction. Aktor jest jedną z gwiazd "For All Mankind", serialu, który najpierw zadaje pytanie - co by było gdyby to Rosjanie jako pierwsi wylądowali na Księżycu? - a potem próbuje udzielić odpowiedzi. Ronald D. Moore, twórca "Battlestar Galactica", sprawnie oddaje klimat epoki, ale też popisuje się fantastycznonaukowym zacięciem. W efekcie kosmiczny spektakl spotyka tu opowieść o polityce i przemianach obyczajowych. Trochę "Pierwszego człowieka", trochę "Mad Men", trochę "Marsjanina"? Brzmi intrygująco, nieprawdaż?

Dla kogo? Dla fanów alternatywnej historii, lotów w kosmos i "realistycznego" science-fiction.



"Star Trek: Picard" (Amazon Prime Video)
Kapitan Jean-Luc Picard (Patrick Stewart) zadebiutował w serialu "Star Trek: Następne pokolenie". Teraz, szereg "Star Treków" później, wraca jako przedstawiciel pokolenia "poprzedniego". I jeśli tęsknicie za tamtą epoką, "Picard" uraczy Was serią mniej lub bardziej czytelnych aluzji do "starych, dobrych czasów". Dość powiedzieć, że nie zabraknie kilku znajomych twarzy (Brent Spiner, Jonathan Frakes, Marina Sirtis). "Picard" to jednak nie tylko nostalgiczne "greatest hits". To również popis prawdopodobnie najlepszego z aktorów, którzy mieli kiedykolwiek szansę stanąć na mostku Enterprise. Stewart odkurza tu legendę Picarda, ale i czule podsumowuje jego dorobek. Wyobraźcie sobie "Logana" w scenerii "Star Treka" i czym prędzej skoczcie w nadświetlną.

Dla kogo? Dla fanów "Star Treka", Patricka Stewarta"Logana".

zobacz też: