PRZED PREMIERĄ: Graliśmy w "Beyond: Dwie Dusze"

autor: /
https://www.filmweb.pl/news/PRZED+PREMIER%C4%84%3A+Grali%C5%9Bmy+w+%22Beyond%3A+Dwie+Dusze%22-98753
"Beyond: Dwie Dusze" już po kilku godzinach gry dowodzi, że mariaż kina i gier komputerowych jest możliwy. David Cage to wizjoner, a "Heavy Rain" nie było grą stworzoną przypadkiem.


O filmowości "Beyond" twórcy przypominają na każdym kroku. Na okładce gry wyeksponowane są nazwiska Page i Dafoe, trailery dalekie są od losowego miksu rozgrywki i pre-renderowanych cut-scenek. Ba, pierwsze wycinki gry i zwiastuny zostały docenione na festiwalu w Tribece. My mogliśmy wejść w buty Jodie Holmes i Aidena na kilka godzin. Co zatem drzemie w "Beyond"?

Podobnie jak poprzednia gra Quantic Dream, czyli "Heavy Rain", i "Beyond" jest festiwalem QTE (quick time event). Wszystkie akcje w grze to minigry polegające na odpowiednim wciskaniu czy trzymaniu przycisków, potrząsaniu padem albo wychylaniu prawego analoga. Daje się zauważyć znaczny postęp w płynności wykonywania akcji. Dobrym przykładem na to są sceny walki – nie wciskamy wyłącznie odpowiednich przycisków w podanej nam kolejności. Gdy Jodie wymienia fizyczne "uprzejmości", akcja zwalnia i musimy wychylić analog w odpowiednią stronę, by zasadzić komuś kopniaka w brzuch czy administrować dawkę piąchopiryny. To dobra zmiana, bo skupiamy się na samej akcji, a nie czekaniu na wielkie drżące "R1" gdzieś na ekranie. 

Reszta zabawy jest już zabawą w "Simon says". Podobnie jak w "Heavy Rain" sporo epizodów to przerywniki, w których możemy pochodzić np. po domu rodzinnym Jodie, jeszcze w czasach kiedy ledwie wyszła z przedszkola. Ale – jak wiemy od pierwszej zapowiedzi "Beyond" – Jodie nie jest sama. I tu zaczyna się prawdziwie upiorna zabawa.

Naszej bohaterce towarzyszy bowiem jej niewidzialny przyjaciel. W odróżnieniu od innych dzieciaków, które z nudów wymyślają sobie towarzyszy, Aiden jest jak najbardziej prawdziwy. Komunikować z nim może się tylko Jodie – nikt inny go nie widzi. Kim lub czym jest Aiden? Nie wiemy. Nawet po ukończeniu całego bloku misji, podczas których historia podawana jest achronologicznie, nie wiemy więcej niż przed uruchomieniem gry. Każda odpowiedź jest jak okruszek chleba – niby coś mamy, ale rozglądamy się za następnymi kawałkami fabuły. Zabieg prosty, ale zrealizowanie go wymaga sporej finezji. Jeśli taki poziom zostanie utrzymany w pełnej wersji, będzie smakowicie. 

Prawdziwy pazur zobaczymy głównie w akcjach wykonywanych jako Aiden. Jesteśmy niewidzialni, możemy przenikać – w ograniczonym zakresie – przez ściany i przede wszystkim wpływać na przedmioty materialne. Naturalnie większość zagadek to pomoc Jodie, ale jeden z bardziej smakowitych momentów to przyjęcie urodzinowe, na którym znajduje się nasza protagonistka. Jak łatwo się domyślić, osoba z czymś paranormalnym na ramieniu nie zostanie wodzirejem. Gra daje nam wybór – olać sprawę albo zemścić się. Jeśli ktoś skrycie marzył o zrobieniu akcji a la "Carrie" De Palmy, w "Beyond" pojawi się ku temu cudowna okazja. Podczas takich momentów mrówki na kręgosłupie to norma.

Porównanie z "Carrie" pojawia się nie bez powodu, bo mamy do czynienia z podobnym typem bohaterki – odrzuconej przez wszystkich ze względu na dar/klątwę, jaki/jaką posiadła. Co prawda o tym, kim jest Aiden, dowiemy się dopiero z pełnej wersji, ale już teraz można podejrzewać, że David Cage czytał kilka razy "Podpalaczkę" Stephena Kinga. Jest dziewczyna "ze zdolnościami", jej mentor-naukowiec, źli wojskowi, brak kontroli... Wypisz wymaluj Charlie McGee.

"Beyond" pokazuje, kto rządzi jeszcze w jednej warstwie – wizualnej. Bądźmy szczerzy, poza "L.A. Noire" nie ma żadnej gry, która doprowadziłaby motion capture do wirtuozerii w stylu Quantic Dream. Podobnie jak w "Heavy Rain" tła i statyczne obiekty pozostawiają nieco do życzenia, ale celowo często są rozmazane; obraz skupia się na twarzach i mimice. Byłoby idealnie, gdyby nie jedna rzecz. Komputerowy Willem Dafoe, choć stara się jak może, stoi daleko za jego realnym odpowiednikiem. Gdyby Dafoe nie podkładał głosu pod swoją postać, może dałoby się przymknąć na to oko. A tak... różnica kuje w oczy.

"Beyond: Dwie Dusze" pojawi się w sklepach w październiku. Warto czekać? Ba! Lepiej już chomikować drobniaki, bo szykuje się prawdziwa bomba. Gra jest znacznie bardziej płynna w przenikaniu się filmowości i typowego dla gier wciskania przycisków na padzie, historia trzyma na krawędzi krzesła, a wizualia robią wodę z mózgu. Byle dożyć premiery.
Udostępnij: