Producent Scott Rudin oskarżony o przemocowe zachowanie

Deadline, The Hollywood Reporter / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Producent+Scott+Rudin+oskar%C5%BCony+o+przemocowe+zachowanie-141961
Producent Scott Rudin oskarżony o przemocowe zachowanie
źródło: Getty Images
autor: Jeff Kravitz
Kolejny potężny Hollywoodzki producent zdemaskowany. Portal The Hollywood Reporter opublikował artykuł, w którym opisano przemocowe zachowania, jakich dopuszcza się regularnie Scott Rudin, współtwórca m.in. takich filmów jak "Social Network", "To nie jest kraj dla starych ludzi" czy "Grand Budapest Hotel".
 
W tekście znajdziemy świadectwo szeregu osób, które pracowały z Rudinem (część ujawniła swoje nazwiska). Z ich słów wynika, że obrażanie ludzi, napady szału, dyskredytowanie byłych pracowników i toksyczna, nerwowa atmosfera pracy są na porządku dziennym w biurze producenta. 

W artykule opisano m.in. sytuację, gdy Rudin, rozwścieczony, że jeden z asystentów nie załatwił mu biletu na samolot, roztrzaskał na jego dłoni monitor.

Rzucił laptopem w okno sali konferencyjnej, a potem poszedł do kuchni i słyszeliśmy, jak wali w dozownik do chusteczek, wspomina kolejny przypadek Caroline Rugo, która rozpoczęła pracę u Rudina w 2018 roku. Innym razem rzucił w kolegę szklaną misą. Trudno powiedzieć, czy celował konkretnie w niego, ale naczynie rozbiło się o ścianę. Osoba z działu HR dostała ataku paniki i musiała zabrać ją karetka. To było takie środowisko.
 
Inny z pracowników opisuje sytuację, w której Rudin, oburzony, że jego podwładna rzuciła pracę i zatrudniła się w studiu Harveya Weinsteina, napisał maila do Weinsteina, oskarżając ją o kradzież. Kolejna osoba wtóruje, ujawniając, że Rudin jest niezwykle mściwy: gdy ktoś opuści jego firmę, on wchodzi na IMDb i kasuje tę osobę z list płac produkcji, przy których pracowała.

Co ciekawe, agresywne zachowanie Rudina nie było tajemnicą. Sam The Hollywood Reporter w 2010 roku nazwał go "uroczym" w tekście zatytułowanym "The Most Feared Man in Town", gdzie wyliczane są jego akty okrucieństwa. W jednym z wywiadów producent sam chwalił się, że w ostatnich 5 latach miał 119 asystentów. Wyciek maili studia Sony również pokazał go w niekorzystnym świetle: można było przeczytać, jak nazywa Angelinę Jolię "pozbawonym talentu rozpuszczonym bachorem" i rzuca rasistowskie żarty o Baracku Obamie, pisząc, że prawdopodobnie lubi Kevina Harta.

Filmy Rudina zdobyły w sumie 151 nominacji do Oscara oraz 23 statuetki - w tym nagrodę dla najlepszego filmu, jaką wyróżniono "To nie jest kraj dla starych ludzi" braci Coenów. Równie duże sukcesy odnosi na Broadwayu, gdzie zebrał 17 nagród Tony. Artykuł The Hollywood Reportera to jednak dowód na to, że w Hollywood po Harveyu Weinsteinie powoli przestaje się tolerować przemoc - niezależnie od sukcesów agresora.

Tekst skomentowała już Megan Ellison, szefowa studia Annapurna. Ten artykuł odsłania jedynie wierzchołek góry lodowej przemocowego, rasistowskiego i seksistowskiego zachowania Scotta Rudina. Podobnie jak w przypadku Harveya, zbyt wiele osób boi się powiedzieć prawdę na głos. Wspieram i szanuję tych, którzy to zrobili. Jest czego się bać, bo Rudin jest mściwy i nie cofnie się przed kłamstwem, napisała producentka na Twitterze.

Rudin wciąż pracuje jednak z najlepszymi. Wśród jego nadchodzących projektów są m.in. "The Tragedy of Macbeth" Joela Cohena z Denzelem Washingtonem i Frances McDormand czy "Red, White and Water" z Jennifer Lawrence. Producent odmówił komentarza do artykułu.
Udostępnij: