Recenzja filmu

1917 (2019)
Sam Mendes
George MacKay
Dean-Charles Chapman

Teatr wojny totalnej

"1917" to zachwycający film. Perfekcyjny pod względem technicznym (zdjęcia, scenografia!), wypełniony dynamiczną akcją, trzymający w napięciu od pierwszych minut aż do samego końca.
Dwóch żołnierzy otrzymuje zadanie dostarczenia rozkazu oddalonemu oddziałowi. Od sukcesu ich misji zależy życie kilku tysięcy osób, w tym brata jednego z bohaterów.

I tu rozpoczyna się ich droga. Spotkają na niej wszechobecny bród, błoto i szczury oraz zasadzki. Miną tony sprzętu, jak wrak ówczesnego czołgu, ciężarówki czy samoloty. Spotkają zwyczajnych żołnierzy, mających różne podejście do sytuacji, w której się znaleźli. Zderzą się tu idealiści, realiści i cynicy. Zostaną wrzuceni w  sam środek makabrycznej taktyki walki pt. wyskakujemy z okopu i biegniemy na przeciwnika. Nie pominięto też trudnego losu ludności cywilnej.

 

W 120 minutach trwania filmu, zmieszczono fabułę opowiadającą o kilkunastu godzinach wydarzeń. Zdołano w niej ująć istotę I wojny światowej. Narracja jest prowadzona w umowny sposób. Niemożliwe aby przedstawiony tok wydarzeń miał miejsce w rzeczywistości ale wcale to nie umniejsza wartości obrazu. Kolejne sekwencje pokazują nam następny aspekt wojny i łączą sceny akcji. 

Gigantyczny respekt budzi sposób w jaki wypełniono ten film treścią. Ilość sytuacji, bohaterów i wykorzystanych motywów jest potężna. Akcja dzieje się w dzień, w nocy, w okopach, bunkrach, na terenach otwartych, w mieście i lesie. Czasami zwalnia na moment ale tylko po to, by zbudować napięcie lub zaczerpnąć oddechu i uderzyć ponownie z wielką intensywnością. Twórcy nie szczędzą nam też widoku naturalistycznie umierających osób czy rozkładających się ciał.

 
                
Świetne są smaczki, jak to iż film został nakręcony "fałszywym" jednym ujęciem, czy obsadzenie największych gwiazd (Mark Strong, Andrew Scott, Colin Firth, Benedict Cumberbatch) w rolach drugoplanowych oficerów.

Zdjęcia, oświetlenie (zwłaszcza w nocnych sekwencjach) scenografia, kostiumy, montaż, dźwięk, to absolutnie genialne aspekty "1917". Legendarny operator Roger Deakins zrobił tu niesamowitą robotę, za którą w pełni zasłużył na swojego drugiego Oscara.

Na pewno do historii kina przejdzie genialna scena biegu jednego z bohaterów wzdłuż okopu, z którego prowadzone jest natarcie. Może nie jest to sekwencja na poziomie lądowania na plaży z "Szeregowca Ryana" ale i tak ma w sobie powalającą dramaturgię. Swoją drogą "1917" nawiązuje do klasyka Spielberga też zawiązaniem fabuły. W obydwu filmach istotny jest motyw braterstwa na froncie.


"1917" to film wielki i ponadczasowy. Idealny technicznie z porywającą narracją. Już jest jednym z klasyków kina wojennego obok "Czasu Apokalipsy", "Dunkierki", "Plutonu" czy wspomnianego wcześniej "Szeregowca Ryana". To obraz niezwykle intensywny, który zostaje z widzem jeszcze na długo po seansie.
1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
75% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Udostępnij:
Z roku na rok różnorakie studia filmowe zapowiadają kolejne produkcje osadzone w okresie pierwszej lub drugiej wojny światowej. Przesyt filmami rozgrywającymi się w tych ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 73%