Relacja

DWA BRZEGI: Święta wojna

autor: , /
https://www.filmweb.pl/article/DWA+BRZEGI%3A+%C5%9Awi%C4%99ta+wojna-87649
Środa upłynęła nam na rozmowie z Jackiem Bławutem, autorem "Wirtualnej wojny", i na rozczarowujących seansach "Holy Motors" Leosa Caraxa oraz dokumentu "Roman Polański. Moje życie".
 
Kamień spadł mi z serca. Wczoraj w recenzji "Wirtualnej wojny" Jacka Bławuta pytałem: Jak to jest? Oglądam nowy film wielkiego dokumentalisty i mam wrażenie, że facet przejrzał system – nakręcił świetny film o historycznych resentymentach i wybitny o grze wieloosobowej jako metaforze budowania wspólnoty. A potem zaglądam do wywiadu i czytam starą baśń o pułapkach eskapizmu i o pociągającym, choć niebezpiecznym, wirtualu. Jeśli w "Wirtualnej wojnie" Bławut staje w kontrze do medialnej nagonki na gry wideo nieświadomie, to i tak powinien wiedzieć, gdzie leży granica oddzielająca populistyczny banał od konstruktywnej krytyki (całość czytaj: TUTAJ). Dziś spotkało jednak mnie spore zaskoczenie, gdyż okazało się, że Bławut tę granicę widzi. Tyle że jakoś wcześniej o tym nie wspomniał.  

Wybraliśmy się na rozmowę z reżyserem i mogłem odetchnąć z ulgą, że ten kapitalny film o mulitplayerowej rozrywce (między innymi!) nie wyszedł mu przypadkiem. Bławut wypunktował media wałkujące temat gier wideo, opowiedział nam również, kim jest dla niego homo virtualis i roztoczył swoją wizję mrocznej przyszłości. Nasz wywiad znajdziecie poniżej. Przeczytajcie również recenzję kontrowersyjnego filmu Leosa Caraxa "Holy Motors", którą na festiwalu w Cannes napisała dla nas Malwina Grochowska, a także sprawdźcie, co o dokumencie "Polański. Moje życie" twierdzi Joanna Ostrowska. My tymczasem zabieramy sprzęt i udajemy się na kolejny wywiad. Kto to będzie? Powiedzmy, że dziś poświęcę znacznie więcej czasu na prasowanie koszuli.  
***

W otwierającej "Holy Motors" scenie przeglądamy się jak w lustrze: widzimy zanurzoną w ciemności kinową publiczność. Tyle że wydaje się ona martwa. Albo przynajmniej zamarła. Potem będziemy śledzić losy tajemniczego osobnika przemierzającego Paryż w białej limuzynie. Przystępuje on do wykonania swoich zadań jak do najzwyczajniejszej pracy biznesmena, choć jego misja wcale nie będzie taka typowa: będzie wcielał się w różnych ludzi, których dane zostały mu zostawione w teczce. Przybiera różne tożsamości: staje się mieszkającym w norze skrzatem, ojcem dziewczynki wracającej z imprezy u znajomych, emigrantem. W tym celu maluje się, przebiera, a nawet przywdziewa bardzo realistyczne maski. A widz, niekoniecznie zamarły z wrażenia jak widzowie z prologu, może poddać się tej szalonej wizji lub zastanawiać nad tym, czym jest tożsamość: jak to jest być tą samą osobą bez przerwy, jak można uwolnić się od siebie, czy można wkroczyć w cudze życie jak w swoje własne. Resztę czytaj TUTAJ


***

Jeden z najwybitniejszych współczesnych reżyserów filmowych, Roman Polański, decyduje się na dość radykalny krok. Siada naprzeciwko swojego starego kumpla Andrew Braunsberga i próbuje w rozmowie z nim opowiedzieć własną biografię. Kamera rejestruje ich spotkanie. Według twórców dokumentu ingerencja w materiał z wywiadu była naprawdę niewielka. Zatem "Roman Polański: moje życie" ma status prawdy objawionej, na którą od wielu lat czekają nie tylko najbardziej zagorzali fani reżysera. Całość recenzji znajdziesz TUTAJ