Krew, zdrada i miłość we Włoszech

Informacja prasowa / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Krew%2C+zdrada+i+mi%C5%82o%C5%9B%C4%87+we+W%C5%82oszech-66478
Włochy są scenerią dla niezliczonych filmów sensacyjnych, zwłaszcza dotyczących mafii. Przypominamy zaledwie garść spośród tych, w których tamtejszą scenerię wykorzystano wyjątkowo pomysłowo, tak dla podkreślenia efektu dramatycznego, jak i uzyskania niepowtarzalnej atmosfery. Ta tradycja – na co dowodem "Amerykanin" –  jest kontynuowana, z powodzeniem, do dziś.


"Braterstwo"
(reż. Martin Ritt) – wcześniejszy niż "Ojciec chrzestny" ambitny film gangsterski, w opinii części krytyki zepsuty jednak przez gwiazdorskie popisy źle obsadzonego w głównej roli Kirka Douglasa, który grał mafijnego bossa w starym stylu, Franka Ginettę. Sycylia jest tu przedstawiona w sposób melancholijny (i nieco przesłodzony) – jako raj utracony, miejsce, gdzie można z godnością umrzeć. Ten elegijny ton wybrzmiał jednak w pełni dopiero w słynnym filmie Coppoli.



"Sztylet" (reż. Bernard L. Kowalski) – posępna opowieść o perypetiach zawodowego nożownika będącego na usługach mafii, jednocześnie dilera samochodowego i playboya, niejakiego Cesare Cardinalego (Alex Cord), który działał na zlecenie bossa Emilio Matteo (Joseph Wiseman). Cesare ocalił mu kiedyś życie we Włoszech, ale w ostatecznej konsekwencji okazało się to fatalnym błędem. Znowu wygrano – wyjątkowo zręcznie – kontrast pomiędzy bukolicznymi Włochami, powracającymi przeważnie we wspomnieniach, a Nowym Jorkiem, lodowatym miastem brutalnej walki i niechybnej śmierci.  



"Włoska robota" (reż. Peter Collinson) – sensacyjny film zrealizowany z charakterystyczną dla lat 60. luzacką dezynwolturą, z Michaelem Cainem jako genialnym włamywaczem. Kluczowa sekwencja rozgrywa się w Turynie, gdzie złodzieje kradną cenny ładunek złota, powodując gigantyczny korek na skrzyżowaniu. Pierwotnie napad miał mieć miejsce na londyńskiej Regent Street. Ostatecznie uzyskano intrygujący efekt zderzenia ironicznego, a nawet nieco cynicznego angielskiego humoru ze śródziemnomorskim żywiołem.



"Ojciec chrzestny" (reż. Francis Ford Coppola) – i znowu Sycylia jako azyl i zarazem miejsce ostatecznej przemiany Michaela Corleone (Al Pacino), który traci tam ostatnią szansę ucieczki ze świata przemocy. Coppola mistrzowsko wygrał dwuznaczność śródziemnomorskiej scenerii – jest ona złudną obietnicą raju, ale i zapowiedzią piekła.



"Mechanik" (reż. Michael Winner) – jeden z najbardziej charakterystycznych thrillerów klasy B z lat 70, wykorzystujący wątek przyjaźni, a potem śmiertelnej rywalizacji dwóch zabójców – doświadczonego w morderczym fachu "samotnego wilka" Arthura Bishopa (Charles Bronson) i ambitnego "aspiranta" Steve'a (Jan-Michael Vincent). W Neapolu i w  malowniczych okolicach kurortu Amalfi ma miejsce najpierw ich rozprawa z tabunem zabójców wysłanych przez bezlitosną gangsterską organizację. Włoskie plenery wydobywały, na zasadzie kontrastu, samotność obu "zawodowców". 



"Amerykanin" (reż. Anton Corbijn) – scenerię Abruzji potraktowano tu wyjątkowo oryginalnie, wydobywając całe jej surowe piękno. Zadbano, by pejzaż korespondował ze stanem ducha znużonego, ale i wiecznie czujnego bohatera – wykonawcy broni do szczególnie spektakularnych zamachów (George Clooney). Górskie wioski i niedostępne drogi, w zależności od potrzeb, przypominają labirynt niczym z Franza Kafki, to znów kuszą obietnicą ciepła, bezpieczeństwa i intymności.

Udostępnij: