Marvel trzyma wysoką formę? Recenzujemy "Eternals"

Filmweb
https://www.filmweb.pl/news/Marvel+trzyma+wysok%C4%85+form%C4%99+Recenzujemy+%22Eternals%22-144305
Marvel trzyma wysoką formę? Recenzujemy "Eternals"
5 listopada do kin wejdzie najnowsza produkcja Marvela, widowisko "Eternals". My już widzieliśmy film. Czy MCU wciąż trzyma poziom? Recenzujący film Jakub Popielecki jest zdania, że jak najbardziej.



Bogowie też ludzie (recenzja filmu "Eternals", reż. Chloé Zhao)


Czy superbohaterowie to współcześni bogowie na wzór antycznych mitów, czy tylko idole popkultury nabijający kabzę Mammonowi? Dyskusja trwa, głosów z obu stron nie brakuje. Ale jeśli szukacie dowodu na potwierdzenie tezy, nie znajdziecie lepszego niż "Eternals". Film Chloé Zhao startuje przecież z grubej mitycznej rury: zaczyna się ni mniej ni więcej, tylko od Genezy Wszechświata. To niby kolejne widowisko o kolorowo ubranych superludziach, ale brzmią w nim tony biblijne, mitologiczne i kosmologiczne, jakby Robert Graves, Erich von Däniken, Terrence Malick i Jack Kirby mieli zaraz zbić piątkę. Jasne, wszystko to już gdzieś było. Ale w kinowym uniwersum Marvela - a może i w kinie superbohaterskim w ogóle - to zdecydowanie nowa jakość.

Zwyczajowa narracja o uniwersum Marvela mówi jasno: w przeciwieństwie do "większych niż życie" półbogów DC, świat Marvela zaludniają superbohaterowie z sąsiedztwa. Dla dobra dyskusji uznajmy, że podział jest z grubsza prawdziwy. Wystarczy, że trafnie opisuje on różnicę między kinowymi wersjami obu uniwersów. W DC jest deszczowo i poważnie, w Marvelu słonecznie i z przymrużeniem oka. "Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera" marszczy się więc Wagnerowsko, podczas gdy "Avengers: Koniec gry" zbija piątkę z Kinem Nowej Przygody. "Eternals" jednak komplikuje tę typologię. Chloé Zhao stawia na głowie klasyczny marvelowski schemat, w którym po ludzku wadliwy bohater (nieważne: licealista, multimiliarder czy bóg piorunów) musi dorosnąć do bycia super. Reżyserka opowiada bowiem o kosmicznych superludziach, którzy schodzą na Ziemię i uczą się być bardziej… ludźmi.


Tytułowi Eternals są przedstawicielami rasy nieśmiertelnych istot zesłanych na Ziemię przez przedwiecznych bogów zwanych Celestianami. Ich misją jest opieka nad ludzkością: oto kosmiczne niańki, które na przestrzeni tysiącleci doglądają raczkujących Ziemian. Czule, cierpliwie i zawsze na posterunku, ale zachowując dystans i nie ingerując nawet, gdy podopiecznym zdarza się potknąć. Po wiekach bezczynności rozproszeni Eternals muszą jednak ponownie połączyć siły. Ludzkości zagraża bowiem powrót wrogich istot zwanych Dewiantami, a za rogiem już czai się koniec świata.

W sumie prosta struktura: zaczynamy od Początku Czasów, a potem pędzimy przez całą historię ludzkości w kierunku Apokalipsy. Konstrukcyjnie "Eternals" to jeden z najsolidniejszych filmów Marvela. Zhao prowadzi narrację dwutorowo, przeplatając fabularne "teraz" z retrospekcjami, podobnie jak niedawno Destin Daniel Cretton w "Shang-Chi i legendzie dziesięciu pierścieni". Tamten film kulał jednak pod ciężarem ekspozycji, a różne kluczowe fakty i tak raczej opowiadał niż pokazywał. Zhao nie popełnia tego błędu, ładnie wplatając ekspozycję w przepychanki między bohaterami i funkcjonalizując mozaikę planów czasowych. Chociaż skaczemy fabularnie w przód i w tył, film ma więc czytelny, zdecydowany kierunek. Wszystkie wątki mkną do wspólnego celu, każda z postaci wędruje własną ścieżką i dokłada nowy klocek do emocjonalnej układanki, żaden zwrot akcji nie przychodzi znikąd, a stawka konsekwentnie rośnie.


Już samo otwarcie stanowi stempel jakości odróżniający "Eternals" od marvelowej średniej. Studio ma nieładny zwyczaj rozpoczynania swoich historii bez odpowiednich fanfar, jakbyśmy oglądali kolejne odcinki serialu (zresztą w zasadzie oglądamy). Dobrym przykładem jest "Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz" witający nas banalną scenką porannej przebieżki tytułowego bohatera. Zhao startuje tymczasem z odpowiednio wysokiego C. Sekwencja zstąpienia Eternals na Ziemię to zarazem dynamiczna scena akcji, jak i czytelna introdukcja (aż) dziesiątki głównych bohaterów. Do tego genialnie zilustrowana pewnym klasycznym rockowym kawałkiem (nie zdradzę jakim). Dość powiedzieć, że podniosłość chwili wybrzmiewa w pełni, a kiedy dostojne intro piosenki przechodzi w bujającą zwrotkę, reżyserka robi cięcie i przenosi nas z prehistorii do czasów współczesnych. Od pierwszych chwil czuć, że jesteśmy w rękach autorki, która gra na instrumencie X muzy jak wirtuozka, pięknie harmonizując wszystkie tony.


Całą recenzję Jakuba Popieleckiego przeczytacie TUTAJ.


Widowisko "Eternals" opowiada o nowej w Uniwersum Marvela grupie superbohaterów. To kosmici, którzy w tajemnicy żyją na Ziemi od tysięcy lat. Po zdarzeniach przedstawionych w filmie "Avengers. Koniec gry" muszą jednak wyjść z ukrycia. Nieoczekiwana tragedia skłania ich do tego, by przeciwstawić się najstarszym wrogom ludzkości. W obsadzie znaleźli się m.in. Gemma Chan, Richard Madden, Salma Hayek, Angelina Jolie, Kit Harington i Kumail Nanjiani. Reżyseruje Chloé Zhao.

Premiera: 5 listopada.