PRZED PREMIERĄ: Graliśmy w "Sniper Elite III: Afrika"

Filmweb autor: /
https://www.filmweb.pl/news/PRZED+PREMIER%C4%84%3A+Grali%C5%9Bmy+w+%22Sniper+Elite+III%3A+Afrika%22-105289
Snajperzy to żołnierze, których osnuwa aura tajemniczości. Outsiderzy, nawet dla własnych współtowarzyszy, postrach dla wrogów. Niezauważeni oddają jeden celny strzał. Ten strzał oznacza jedną śmierć. Najnowsza gra studia Rebellion pozwoli nam trochę zakrwawić złoty piasek drugowojennej Afryki.


"Sniper Elite III: Afrika" to z jednej strony kontynuacja cyklu zapoczątkowanego w 2005 roku, a z drugiej – prequel do wydarzeń z Berlina z 1945 roku. W trzeciej odsłonie serii trafiamy w sam środek wojennej zawieruchy w północnej Afryce, kiedy to w 1942 roku Alianci walczą z wojskami Osi o każdy skrawek gorącej ziemi.

Główna oś fabularna osadzona jest mniej więcej w realiach historycznych. Postanowiono jednak trochę ubarwić ciąg wydarzeń. Po kolejnej nieudanej bitwie, Adolf Hitler odwołuje z roli głównodowodzącego Edwina Rommla. Jego miejsce zostaje zajęte przez tajemniczą personę, która za cel stawia sobie stworzenie potężnej superbroni mającej zmieść aliantów w kilku mocnych ruchach. Oczywiście nie można dopuścić do takiej sytuacji. Dlatego też na afrykański ląd schodzi Karl Fairburne – agent amerykańskich służb wywiadowczych Office of Strategic Services, a zarazem doświadczony snajper. To właśnie w niego przyjdzie nam się wcielić podczas naszej przygody.

  

Efekt skali i swobody
Twórcy gry położyli ogromny nacisk na swobodę działania podczas wykonywania zadań. Przed nami cały szereg misji odbywających się na terenach zabudowanych, w dolinach, oazach czy ruinach starożytnych miast. Rebellion chwali się, że mapy są trzykrotnie większe niż w "Sniper Elite V2". I faktycznie, mając możliwość przetestowania fragmentów rozgrywki podczas prezentacji, dostępny obszar i poziom jego skomplikowania pozwala na mnóstwo zagrywek taktycznych. Na szczęście przy produkcji trzeciej części gry obyło się bez dostosowywania rozgrywki do współczesnych realiów, gdzie dostępną mamy tylko jedną drogę wykonania misji, a całość przeciążona jest ogromną liczbą skryptów kierujących wydarzeniami.

Każdą misję rozpoczynamy od doboru sprzętu. Już na tym etapie możemy poczuć się usatysfakcjonowani. Kilka rodzajów karabinów snajperskich, pistoletów maszynowych, min przeciwpiechotnych, granatów, wybuchowych pułapek… Do tego apteczki i opatrunki. W zależności od preferowanego stylu gry decydujemy się na cichsze lub głośniejsze zabawki. Całość zamyka rozbudowany moduł dopasowywania broni do osobistych preferencji.

W ogóle "Sniper Elite III: Afrika" można nazwać grą wyborów. Decydujemy się na odpowiedni sprzęt, taktykę działania, określamy jedną z kilku ścieżek przejścia. W opcjach możemy też określić, czy zamierzamy grać z ułatwieniami, czy też jesteśmy kolejnym wcieleniem legendarnego Simo Häyhy – fińskiego snajpera, który ma na koncie ponad 500 potwierdzonych zabitych Rosjan, a mówi się nawet o liczbie przekraczającej 700 trupów. W tym drugim przypadku gra niczego nam nie ułatwi. Sami musimy przeliczyć odległość do celu, wziąć poprawkę na wiatr i potencjalny ruch przeciwnika. Powiem Wam, że to zadanie jest koszmarnie trudne, ale satysfakcja z udanej eliminacji – nie do opisania.

  

Aby być efektywnym snajperem, musimy przede wszystkim być spostrzegawczy. Kluczem do sukcesu jest uważne obserwowanie otoczenia, wyszukiwanie dobrych miejsc strzeleckich, a także potencjalnych ułatwień. Widzimy generator prądu? Chwila majstrowania przy nim spowoduje, że silnik zacznie klekotać. Wykorzystując tego typu osłonę dźwiękową, możemy zamaskować huk wystrzału. To pozwoli nam na dłuższe operowanie z jednej pozycji. Kiedy jednak zdradzimy nasze położenie, najlepszym rozwiązaniem jest branie nóg za pas. Przeciwnicy od razu stają się bardziej wyczuleni i zaczynają nas szukać. Z całej okolicy nadbiegają kolejni wrogowie i biada nam, jeśli natrafimy na patrol składający się z dwóch czy trzech żołnierzy. Szanse na przeżycie są wtedy nikłe. Dlatego też każdy nasz ruch, każdy strzał, musi być porządnie przemyślany. Niejednokrotnie lepiej odpuścić sobie próby odstrzelenia celu znajdującego się kilkaset metrów od nas. Jedno pudło może oznaczać porażkę całego zadania. Już lepiej w takiej sytuacji wyszukać lepszy punkt strzelecki albo też zakraść się na bliski dystans i wyeliminować wroga za pomocą wytłumionego pistoletu lub noża. "Sniper Elite III: Afrika" może być też fascynującą skradanką.

  

Co za piękna śmierć…
Jednym z elementów charakterystycznych dla całej serii są tzw. kill camy, czyli animowane sekwencje ukazujące lot pocisku zadającego śmierć wrogowi. O ile w pierwszym "Sniper Elite" wyglądały one dobrze, ale niczym konkretnym się nie wyróżniały, o tyle w "V2" wprowadzono ujęcia pokazujące, jak kula przebija ciało, dokonując efektownej i krwawej zarazem jatki: krusząc kości i rozrywając organy wewnętrzne. Trzecia część gry nie mogła obyć się bez tego elementu. Tym razem jednak postanowiono jeszcze bardziej uszczegółowić te animacje, dodano więc wizualizację mięśni u człowieka i wprowadzono kill camy w maszynach. Kiedy strzelimy, np. w silnik ciężarówki, ujrzymy, jak przebija on kolejne elementy konstrukcyjne.

Sama gra też prezentuje się bardzo dobrze. Widać, że zwiększono liczbę animacji dla postaci, dzięki czemu zachowują się one bardziej naturalnie. Bardzo dokładnie odwzorowano też afrykańskie widoki, co tworzy bardzo sugestywną iluzję.

  

Wróg u bram?
Nie zapomniano też o trybie wieloosobowym, na który składa się pięć różnych modeli rozgrywek oraz trzy tryby kooperacji. Zwłaszcza współpraca pomiędzy graczami zapowiada się interesująco – jedna osoba może być strzelcem, a druga obserwatorem. Jeśli tylko kod sieciowy będzie dobrze skonstruowany, to zapowiada się nam mały raj dla wszystkich domorosłych snajperów.

"Sniper Elite III: Afrika" zadebiutuje za niecały miesiąc, 27 czerwca, na wszystkich współczesnych platformach. Wersje na PS4 i Xbox One – według zapowiedzi – mają działać w rozdzielczości 1080p i stałych 60 klatkach na sekundę. Posiadacze starej generacji sprzętowej będą musieli pogodzić się z rozdzielczością 720p.

Jeśli macie już dosyć korytarzowych strzelanek i marzycie o powrocie na front II wojny światowej, to w najbliższym czasie nie będziecie chyba mieć lepszej okazji.