Theron i Hardy wspominają konflikty na planie "Mad Maxa"

Collider / autor: /
https://www.filmweb.pl/news/Theron+i+Hardy+wspominaj%C4%85+konflikty+na+planie+%22Mad+Maxa%22-137724
Theron i Hardy wspominają konflikty na planie "Mad Maxa"
To żadna tajemnica, że realizacja "Mad Maxa: Na drodze gniewu" była dla ekipy drogą przez mękę. I to bez wyjątku - Charlize Theron i Tom Hardy nie potrafili się ze sobą dogadać, a powody ich spięć na planie do dziś pozostały tajemnicą. W reportażu New York Timesa reżyser George Miller oraz jego gwiazdy rzuciły nieco światła na wspomniane sytuacje. 


Podobno główną przyczyną frustracji, pomijając odosobnienie na namibijskiej pustyni przez długie miesiące, była wizja filmu, której reżyser nie potrafił wyłożyć w klarowny sposób. Kręcenie scen akcji to jedna z najnudniejszych i najbardziej żmudnych sytuacji na planie - tutaj zaś cały film był jedną, nieustanną sceną akcji. "Moim głównym motorem napędowym był strach" - mówiła Theron - "Bałam się wszystkiego, bo nigdy nie kręciłam tego rodzaju filmu. George miał coś w głowie, pewnie już gotowy film, ale ja wpadałam już w desperację, próbując go zrozumieć. Zdarzały się już wcześniej sytuacje, w których ufałam reżyserowi i zamieniało się to w totalny bałagan. Teraz wiem, że w tym przypadku było inaczej. Ale teraz znam już George'a". 

"Dostawaliśmy do przerobienia mnóstwo materiału, a jednocześnie mieliśmy nad nim niewiele kontroli - kontynuował Hardy - "Pracowaliśmy na skrawkach scenariusza, poruszaliśmy się błyskawicznie, musieliśmy uwierzyć na słowo, że ktoś ma w głowie cały obraz". Z kolei sam reżyser przyznał, że nie poświęcał aktorom wystarczająco dużo uwagi i mogli odnieść mylne wrażenie, że nie panuje nad produkcją. 

Co zatem ze słynnym konfliktem na linii Theron-Hardy? Zoe Kravitz wspomina: "Tom wybuchał raz po raz, był zdenerwowany i sfrustrowany. Charlize też, ale myślę, że Tom wyżywał się na ekipie mocniej. Oczywiście, trzeba zrozumieć, z jak dużym stresem wszyscy musieliśmy się zmagać". Theron podkreśliła, że problemem był brak komunikacji: "Myślę, że nie byłam wystarczająco empatyczna, nie próbowałam zrozumieć Toma, tego, że mierzy się z legendą Mela Gibsona. Oboje się baliśmy i oboje postawiliśmy ten mur. Podobnie jak w filmie, liczyło się tylko przetrwanie". 

"Zgodziłbym się z tym" - potwierdził Hardy. "Myślę, że przesadzałem. Ciśnienie było niemożliwe, ciągła presja. Myślę, że potrzebowała lepszego partnera, z większym doświadczeniem. Nie da się tego markować, udawać. Myślę, że teraz, gdy jestem starszy i brzydszy, nadawałbym się bardziej na taką figurę". 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze - my dostaliśmy świetny film, posypały się Oscary, a ekipa może dziś wspominać pracę nad "Mad Maxem" jako "najtrudniejsze wyzwanie w życiu". "Krew, pot, łzy. Gdyby się nie udało, byłabym zdruzgotana - podsumowała Kravitz. Ale zrobiłabym to jeszcze raz, gdyby tylko George mnie poprosił". A wy, uważacie, że było warto?
Udostępnij: