Wczoraj, 10 grudnia, przed sądem apelacyjnym w Los Angeles odbyło się przesłuchanie w sprawie
Romana Polańskiego. Choć obradujący sędziowie nie wydali orzeczenia, jednoznacznie przyznano, że sędzia Laurence Rittenband prowadzący sprawę reżysera w latach 70. dopuścił się wielu uchybień i nadużyć. Jednocześnie podkreślono, że adwokaci
Polańskiego już wtedy powinni byli ujawnić te wykroczenia.
Obrońcy reżysera starają się, by sprawę umorzono bez konieczności pojawienia się go w sądzie. Sędzia Sądu Najwyższego w Kalifornii odrzuca jednak tę możliwość. Na podjęcie decyzji sąd ma w tej sprawie 90 dni.
W tej chwili na
Polańskim oprócz oskarżenia o gwałt na 13-letniej Samancie Gailey ciąży zarzut ucieczki z kraju w 1978 roku, po tym jak przyznał się do winy.