Filmweb sp. z o.o.
https://www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2019%3A+Dobre+intencje-131767

BERLINALE 2019: Dobre intencje

  • autor: Jakub Popielecki
  • Relacja
69. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, ostatnia pod kierownictwem dyrektora Dietera Kosslicka, wystartowała raczej kulawo. Lone Scherfig, która 18 lat temu zdobyła w Berlinie Srebrnego Niedźwiedzia za "Włoski dla początkujących", pokazała na otwarcie imprezy pozbawiony wyrazu "The Kindness of Strangers" z Zoe KazanAndreą RiseboroughTaharem Rahimem i Billem Nighym. Opowieść o szlachetnych ludzkich odruchach w trudnych czasach raczej nie wyjedzie z Berlina z Niedźwiedziem. Z drugiej strony: jury zaskakiwało nie raz. Pozostaje więc liczyć, że kolejne dni przyniosą bardziej oczywistych kandydatów do nagród. 

***


Podaj dalej (rec. filmu "The Kindness of Strangers")

"Włoski dla początkujących" opowiada historię samotnych, nieszczęśliwych ludzi, których losy dość przypadkowo zaczynają się ze sobą splatać, głosi filmwebowy opis filmu. Te same słowa można spokojnie odnieść do "The Kindness of Strangers". Po latach reżyserowania cudzych tekstów Lone Scherfig znów napisała sobie scenariusz sama; nie powinno więc dziwić, że wyszło jej coś podobnego duchem. Zamieńcie kopenhaską zimę na zimę nowojorską, zastąpcie grupę duńskich aktorów szeregiem międzynarodowych gwiazd, dajcie sobie spokój z realizowaniem wytycznych manifestu "Dogma 95" – i już. Tyle że jakoś nie "już". Pokazany na otwarcie Berlinale film miał być zastrzykiem nadziei, manifestem empatii, światełkiem w tunelu dzisiejszego burzliwego świata. Niestety, świat pozostaje na prowadzeniu.

the-kindness-of-strangers-low-res.jpg

Tytuł w zasadzie zdradza intencję filmu i spoileruje kolejne fabularne zwroty. Oto opowieść o życzliwości przychodzącej z najmniej oczekiwanej strony: od zupełnie obcych ludzi. Scherfig podąża śladami szeregu postaci, krzyżuje ich ścieżki w myśl efektu motyla i śledzi, jak okazana dobroć rozchodzi się koncentrycznie po okolicy. Fajtłapowaty Jeff (Caleb Landry Jones) wyrzuca przez okno krzesło. Znajdują je synowie uciekającej przed agresywnym mężem Clary (Zoe Kazan). Kobieta odradza jednak chłopcom adopcję mebla i ten trafia w ręce świeżo upieczonego ekswięźnia Marka (Tahar Rahim). Kawał filmu później ten właśnie Mark zaprasza tę właśnie Clarę, by usiadła na tym właśnie krześle. Wszyscy oni – i jeszcze kilkoro innych postaci – spotkają się w końcu połączeni przez profesjonalną pielęgniarkę/amatorską terapeutkę/generalną dobrą samarytankę Alice (Andrea Riseborough) oraz kiczowatą niby-rosyjską restaurację, gdzie serwuje się głównie kawior.

Choć Scherfig dawno temu zrezygnowała z Dogma-tycznego chropowatego realizmu, w "The Kindness of Strangers"konwencja "feel-good-movie" nieustannie rywalizuje z "feel-bad-movie". Choć podobne kontrasty bywają nośne, tutaj obie tonacje wydają się wchodzić sobie w drogę. Wiadomo: zanim reżyserka poklepie nas pocieszycielsko po plecach, musi nas najpierw trochę wzruszyć. Ale ciążenie ku happy endowi nie służy zasygnalizowanym po drodze poważnym problemom. Scherfig uczy, że nie ma takich tarapatów, z których nie wyciągnie cię podana w odpowiednim momencie pomocna dłoń. Niechcący jednak bagatelizuje owe tarapaty, skacząc po łebkach i odhaczając kolejne opresje. Widz się tymczasem nudzi i obojętnieje.

Całą recenzję Kuby Popieleckiego można przeczytać TUTAJ

zobacz też: