Millennium Docs Against Gravity 2020: Dyktatorzy

https://www.filmweb.pl/news/MDAG+2020%3A+Dyktatorzy-139195
Millennium Docs Against Gravity 2020: Dyktatorzy
W piątek po raz 17. ruszył festiwal Millennium Docs Against Gravity. Tradycyjnie organizatorzy przygotowali dla fanów kina dokumentalnego ekranową ucztę. Dziś prezentujemy Wam pierwsze recenzje filmów, które można zobaczyć w trakcie tegorocznej imprezy. Gabriel Krawczyk ocenia "Kubricka o Kubricku", a Marcin Pietrzyk bierze na celownik "Pogrzeb Stalina".

***

Wyimek z geniuszu

Zapytajcie mnie o definicję dokumentalnego samograju – skieruję Was do Gregory'ego Monro. W "Kubricku o Kubricku" francuski dokumentalista adaptuje na ekran wywiady, jakich twórca "Spartakusa" przez 20 lat udzielał francuskiemu krytykowi Michelowi Cimentowi. Już nazwisko geniusza kina umieszczone w tytule powinno zadziałać jak lep na kinomanów. Dodajmy do tego zachowane w audio rozmowy, kolaż scen z Kubrickowej filmografii jako ilustrację, a wszystko poprzeplatane archiwalnymi taśmami i fotografiami pochodzącymi z prywatnej kolekcji reżysera oraz fragmentami wywiadów z jego współpracownikami. Voila, zupa gotowa?

Zupa okazuje się pułapką, jaką dokumentalista zastawia na siebie samego. Choć wywiadów udzielał Kubrick od święta i nigdy wcześniej nie był narratorem swojej biografii, to przez lata poświęcono mu pokaźną biblioteczkę, a jego filmy analizowano wzdłuż i wszerz, w kluczach doprawdy wszelakich (o czym pamiętają chociażby widzowie "Pokoju 237"). Twórca "Kubricka o Kubricku" stoi więc w rozkroku. Wydaje się, że jego dokument nie celuje w efekt nowości, lecz w popularyzację. Z drugiej strony, słyszana z głośników rozmowa z reżyserem jest organiczna i lawirująca, pozbawiona chronologii, miesza tematy i ich nie kompletuje. Czy zatem dokument Monro zadziała jako wstęp do przygody z Kubrickiem? Niekoniecznie. Jako wideoeseistyczne przypomnienie dla tych, którzy sporo z jego filmografii zdążyli zapomnieli? Już prędzej.

Całą recenzję Gabriela Krawczyka przeczytacie TUTAJ


***

Pożegnanie wodza

Marzec 1953 roku. Budowniczowie najwspanialszego ustroju na świecie, robotnicy i mieszkańcy kołchozów przerywają pracę. Z Moskwy nadeszła bowiem tragiczna informacja. Nadają ją wszystkie radiowęzły. Kto żyw słucha w skupieniu, w szoku, nie dowierzając. Dzielny i nieprzejednany kontynuator rewolucyjnej misji Lenina, zwycięski wódz Wielkiej Wojny, sekretarz generalny KPZR i przewodniczący Rady Ministrów ZSRR Józef Wissarionowicz Stalin nie żyje. Zobaczcie obrazy kraju pogrążonego w żałobie.

Siergiej Łoźnica w filmie "Pogrzeb Stalina" kontynuuje misję ożywiania przeszłości, którą zapoczątkował "Procesem" z 2018 roku. Oba obrazy zostały zrealizowane według tego samego klucza. Reżyser wykorzystuje materiały archiwalne, by pokazać świat w czasach stalinowskiej dyktatury. W "Procesie" oglądaliśmy pokazowy przewód sądowy, w którym oskarżonymi byli prominentni działacze partii spisani przez reżim Stalina na straty. W "Pogrzebie Stalina" oglądamy Związek Radziecki w dniach 6-9 marca 1953 roku, kiedy mieszkańcy czcili pamięć zmarłego wodza i przygotowywali się do jego pogrzebu.

"Pogrzeb Stalina" składa się wyłącznie z filmów archiwalnych. Łoźnica oczyścił je, czasem udźwiękowił i skleił w jedną całość. Tak powstał monumentalny fresk przybliżający nam świat przesiąknięty kultem jednostki do tego stopnia, że setki tysięcy ludzi szczerze płakało po śmierci człowieka, który odpowiedzialny był za śmierć wielu milionów ludzi. Obrazki z Moskwy, gdzie tłumy godzinami stały na mrozie, by móc przez chwilę spojrzeć na ciało Stalina, największe wrażenie zrobią na młodszych widzach. "Pogrzeb Stalina" jest fascynującym świadectwem tego, ile można osiągnąć propagandą i terrorem.


Całą recenzję Marcina Pietrzyka przeczytacie TUTAJ


Więcej o festiwalu tutaj: https://www.filmweb.pl/awards/Millennium+Docs+Against+Gravity

Od 19 września do 4 października widzowie będą mogli zobaczyć ponad 100 tytułów z tegorocznej selekcji na stronie mdag.pl.
Udostępnij: