Tom Hanks opowiada, dlaczego lubi "Toy Story"

Informacja nadesłana przez dystrybutora /
https://www.filmweb.pl/news/Tom+Hanks+opowiada%2C+dlaczego+lubi+%22Toy+Story%22-61892
Najważniejsze są emocje – rozmowa z Tomem Hanksem

Tom Hanks ("Forrest Gump", "Szeregowiec Ryan", "Kod da Vinci"), pierwszy od ponad pięćdziesięciu lat aktor, któremu dwukrotnie z rzędu (1994 i 1995) udało się zdobyć Oscara, powraca, by użyczyć w wersji oryginalnej głosu popularnemu kowbojowi Chudemu w nowej komedii przygodowej 3D produkcji Disney/Pixar – "Toy Story 3".

"Toy Story", zarówno "jedynka", jak i "dwójka", są uwielbiane przez publiczność na całym świecie. Jak Pan sądzi, dlaczego?
Udało im się osiągnąć coś, co jest cechą ponadczasowych klasyków – oto nieskażeni codziennością bohaterowie, którzy stawiają czoło niezliczonym przygodom. Wszyscy znamy zabawki takie jak Chudy i Buzz. Zastanawiamy się czasem, którymi z tych postaci sami moglibyśmy być. Istnieje sposób – a znaleźli go John Lasseter, Lee Unkrich, Darla Anderson i wszyscy ludzie umiejętnie piszący dla kina – by sprawić, że odprężamy się i przenosimy do magicznego miejsca i czasu. Jeśli potrafisz zrobić coś takiego, jest to niesamowite. W przypadku "Toy Story 3" powracasz do niezwykłego, oswojonego i szczęśliwego miejsca.

Studio Disney/Pixar jest znane z tworzenia filmów o wartkiej i często wzruszającej fabule. Czego możemy spodziewać się po "Toy Story 3"?
To prawdziwy film przygodowy, który cały czas trzyma widza w wielkim napięciu. Jest po części "wielką ucieczką", a po części wzbudza podobne emocje jak Dorotka uciekająca przed Złą Czarownicą z Zachodu. Całość zaś jest naprawdę wzruszająca. Choć mówimy o zabawkowych dinozaurach i o Panu Bulwie, to obchodzi nas ich los i nie chcemy, by zostały zrecyklingowane lub utknęły w przedszkolnej matni z rozkapryszonymi dzieciakami. Pragniemy, by nadal były razem i by bawiono się nimi pod koniec filmu. Martwimy się o ich przyszłość. Twórcom ze studia Pixar zawsze udaje się trafiać do serc widzów. Sama opowieść jest prosta – dorastanie nastolatka i jego wyjazd na studia – ale jednocześnie tak dogłębnie wzruszająca, że nie można powstrzymać łez.

Już po raz trzeci wcielił się Pan w postać szeryfa Chudego. Jak określiłby Pan jego osobowość po tych wszystkich latach?
Chudy jest pełnym werwy facetem, rzucającym się w wir każdej akcji. Gdy tylko wpada na instynktowną myśl typu "muszę komuś pomóc" lub "muszę uciec", robi to, wykazując sto procent zaangażowania. To cecha, którą lubimy u każdego. Wspaniałe jest też to, że przypisuje mi się zasługę za to, jak jest odbierana ta postać i jej poczucie humoru. Dzieciaki, które są już na studiach, podchodzą do mnie na przykład i mówią: "wiele dla mnie znaczyło, kiedy powiedział pan dziecku sąsiada, by bawiło się grzecznie".

Jak zmieniają się relacje pomiędzy Chudym a Buzzem podczas tych trzech filmów?
Bardzo mi się podoba to, jak się rozwinęły! Na początku byli zdecydowanymi przeciwnikami, ale nauczyli się akceptować swoje mocne strony, wybaczać niepowodzenia i szanować się nawzajem. W tym przypadku przeciwieństwa zdecydowanie się przyciągają.

Z jakimi przeciwnościami Chudy musi się zmierzyć w "Toy Story 3"?
Zachodzi bardzo poważna zmiana w życiu zabawek. W jednej ze scen Chudy widzi, jak jego kumple zostają nieumyślnie wyrzuceni do śmieci. To dla niego niezwykle bolesne przeżycie. Innym wyzwaniem, któremu musi stawić czoło, jest decyzja odejścia od przyjaciół z powodu chwilowej różnicy poglądów. A to poważna i trudna decyzja. Nie chcąc za dużo zdradzić, powiem tylko, że w tej przygodzie życie bywa zarówno zagrożone, jak i ratowane.

W jaką inną postać chciałby się Pan wcielić oprócz Chudego?
O, to bardzo dobre pytanie. Szczerze mówiąc, dobrą opcją byłby pies Slinky (Cienki). Wydaje mi się, że Slinky może dotrzeć do miejsc, do których nie pójdą inne zabawki i może robić rzeczy, które są poza ich zasięgiem – dzięki swojej zdolności do rozciągania się. Tak, to byłaby świetna zabawa.

"Toy Story" weszło na ekrany w 1995 roku. Jak pracowało się kiedyś przy filmie animowanym, a jak dzisiaj?
Za pierwszym razem pokazano nam film na storyboardach przypiętych do ścian. Wchodziło się do budynku i jakieś ćwierć mili dalej znało się już film – ponieważ dosłownie przeprowadzano nas przez każdą sekwencję! Tym razem zrobiono genialną rzecz, pokazując nam cały "animatik". Animatik powstaje w wyniku dodania każdego głosu i efektu dźwiękowego do szkiców poszczególnych scen i trwa dokładnie tyle, ile cały, ukończony film. Zatem masz realną możliwość wejścia do pokoju projekcyjnego i obejrzenia wszystkiego wspólnie z resztą obsady w tym samym czasie.

Ile trwa praca przy filmie animowanym?
Od dość długiego czasu pracuję, z przerwami, nad różnymi filmami Pixara. Za każdym razem jestem bardzo zdziwiony, że każdy z nich tworzy się około czterech lat! Wydaje mi się, jakby dzwonili do mnie co dwa tygodnie... a tak naprawdę mija sześć miesięcy. Kiedy zaczynaliśmy pracę nad pierwszym "Toy Story", miałem dwójkę dzieci; teraz mam czwórkę! [śmiech]

Wytwórnia Disney/Pixar ma na koncie wiele sukcesów. Na czym polega jej sekret?
Ludzie ze studia Pixar nie przestają mnie zadziwiać. Wymyślają coś, co wygląda, jakby odbywało się w bliskim prawdziwemu, lecz szczęśliwym świecie. Każda fabuła jest nie tylko wiarygodna, ale dziwnie realna. Opowieści są pełne przygód, humoru i miłości. Postaci mają ludzki wymiar. Nie wiem, jak to robią, ale wprawiają mnie w osłupienie.

Co Pan sądzi o postępach technicznych w produkcji filmów typu "live-action" (film aktorski kręcony równolegle z animacją) i animowanych?
Filmy dopiero zaczynają w pełni realizować drzemiący w nich potencjał wciągania widzów w swój świat. Od czarno-białych obrazów przeszliśmy do 3D w wysokiej rozdzielczości. Już nie wiadomo, gdzie kończy się prawdziwy świat, a gdzie zaczyna udawany. A jednak nic z tego nie będzie miało znaczenia, jeśli nie będziemy się identyfikować z emocjami zawartymi w filmie. Ale Pixar potrafi tego dokonywać w sposób, który rozwiewa wszelkie wątpliwości. Filmy z serii "Toy Story" są  świetnym przykładem na budowanie głębokiej więzi z widownią.

Rozmawiał David Ferguson
Udostępnij: