Recenzja filmu

Królewna Śnieżka (2012)
Tarsem Singh
Elżbieta Kopocińska-Bednarek
Julia Roberts
Lily Collins

Lustereczko, powiedz przecie...

To film mądry, zabawny, pomysłowy i efektowny. Przywracający czystości i naiwności baśniowej konwencji rangę cnoty.
O taką Śnieżkę my walczyli. Inscenizacyjnie dopieszczona i świetnie obsadzona wersja Tarsema Singha jest jak rękawica rzucona zanurzonemu w cytatach, autoironicznemu kinu familijnemu. To film mądry, zabawny, pomysłowy i efektowny. Przywracający czystości i naiwności baśniowej konwencji rangę cnoty.

Wszystko gra: Śnieżka jest młodziutka i przestraszona, Zła Królowa gardzi swoimi poplecznikami i szczerzy zęby w fałszywym uśmiechu, książę ma kwadratową szczękę i daje popis musztry, zaś krasnale, choć straszą gębami recydywistów, rozbawią dzieciaki w każdym wieku. Jako że mamy do czynienia z komedią, wszystko przefiltrowane jest przez parodystyczną konwencję – najmłodsi widzowie będą śmiać się do rozpuku, widząc zaloty Księcia, na którego rzucono urok "szczenięcej miłości". Dorośli uniosą kąciki ust, obserwując bezustanne umizgi jednego z krasnali do obojętnej Śnieżki.

Twórcy klasycyzują, ale wiedzą kiedy powiedzieć "stop!". Snując opowieść, narrator przekornie dorzuca swoje trzy grosze, jednak nie jest to stygmat nachalnego "jajcarstwa". Reżyser puszcza "oczko" do starszych widzów i sygnalizuje erotyczne potrzeby bohaterki, ale nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku. Scenarzysta wkłada miecz w dłoń bohaterki, lecz nie czyni jej bezpardonową rebeliantką. Najlepszym przykładem artystycznej dojrzałości twórców jest scena, w której Królowa trafia do gabinetu odnowy biologicznej. Pszczeli jad powiększa jej usta, pijawki ujędrniają skórę, a ohydne wije zajmują się paznokciami – w eleganckim baśniowym kostiumie kryje się zgrabna anegdota o współczesności. Takich anegdot jest więcej.
 
Chybione pomysły inscenizacyjne (królowa wynurzająca się z magicznego jeziora niczym u-boot) oraz estetyczne (umówmy się, sprężynowe nogi krasnali nie są mistrzostwem świata w dziedzinie animacji komputerowej) giną w fantastycznie zaprojektowanym, baśniowym świecie. Skromne, teatralne wręcz plany (jak zaśnieżony las) współistnieją na ekranie z potężnymi, stworzonymi w komputerze przestrzeniami. Popisy grafików nie przyćmiewają jednak aktorskiego show, w którym pierwsze skrzypce grają Julia Roberts i Armie Hammer. Roberts po raz kolejny pozwala swojemu uśmiechowi żyć własnym życiem, z kolei Hammer z cudownym dystansem portretuje współczesnego Księcia – faceta, który gotów jest stanąć na rzęsach, żeby ucieleśnić baśniowy wzór męskości. Przeglądającego się w lustereczku, a nie w krzywym zwierciadle.
1 10 6
Michał Walkiewicz
Dziennikarz filmowy, redaktor naczelny portalu Filmweb.pl. Absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008), laureat dwóch nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
83% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (232 głosy).
Udostępnij:
Na taką "Śnieżkę" mógłbym i dwa lata czekać. Pierwsze pogłoski mówiące o możliwości powstania nowej wersji dobrze nam znanej baśni braci Grimm przyjąłem z ogromnym ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 77%
Rok 2012 (a przynajmniej jego pierwsze półrocze) w świecie Hollywood przebiega pod dyktando braci Grimm. Rzadko się zdarza, żeby w tym samym roku do kin trafiły dwie ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 38%