Recenzja wyd. DVD filmu

Królewna Śnieżka (2012)
Tarsem Singh
Elżbieta Kopocińska-Bednarek
Julia Roberts
Lily Collins

Nie taka Śnieżka słaba, jak ją malują

"Dawno, dawno temu..." - ileż baśni zaczyna się w ten sposób, trudno zliczyć. Nie mogło być inaczej z najnowszą filmową opowieścią o pięknej królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach. W tym ...
"Dawno, dawno temu..." - ileż baśni zaczyna się w ten sposób, trudno zliczyć. Nie mogło być inaczej z najnowszą filmową opowieścią o pięknej królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach. W tym przypadku jednak twórcy bardziej puszczają oko w stronę widza niż po raz enty wpasowują znaną historię w ramy gatunku.

W roku 2012 na duże ekrany weszły dwie "Królewny Śnieżki": pierwsza, familijna, utrzymana w komediowym tonie i druga, zdecydowanie poważniejsza i mroczna - jak bardzo, tego nie wiem, ponieważ widziałem jedynie tę "łagodną" wersję. I muszę przyznać, że z seansu wyszedłem zadowolony. Reżyser, wciąż mało znany Tarsem Singh oraz aż troje scenarzystów - Melissa Wallack, Jason Keller i Marc Klein, podeszli do słynnej baśni ze sporą swobodą i przymrużeniem oka. Tu coś zmienili, tam poprzestawiali, gdzie indziej w ogóle wycięli. O wiernej ekranizacji a'la Disney nie ma więc mowy, nie jest to jednak wadą a wręcz przeciwnie - zaletą filmu, powiewem świeżości w bajce, którą znają miliony ludzi na świecie. Największą transformację przeszli główni bohaterowie. Śnieżka (Lily Collins) nie jest już tylko piękną niczym płatek śniegu dziewczyną. Na początku nie wierząca we własne siły, po przyspieszonym treningu w późniejszej części filmu staje na czele "gangu" krasnoludów dążącego do obalenia rządów samozwańczej, złej królowej. Królowa zaś (Julia Roberts), choć jak zawsze w tej historii stojąca "po ciemnej stronie mocy", ma nie mniejszy urok niż sama Śnieżka i szybko zdobywa sympatię widza. Jednak najbardziej rozbrajający jest grany przez Armiego Hammera książę Alcott, któremu daleko do disneyowskiego ideału na białym rumaku. Wciągnięty w wojnę między macochą a pasierbicą, młody następca tronu co chwilę wpada w tarapaty, co prowadzi do wielu śmiesznych sytuacji. Scenarzyści na pewno świetnie się bawili, przerabiając oryginalny tekst braci Grimm. Zwracają uwagę wariacje kultowych motywów; tym razem to nie książę całuje królewnę, by odwrócić zły czar, lecz odwrotnie. Oberwało się również zatrutemu jabłku, które twórcy celowo zostawili na sam koniec, na deser. Wisienką na torcie jest niemal żywcem wyjęta z bollywoodzkiego przeboju, wyświetlana w trakcie napisów scena tańca na królewskim dworze. Jak przystało na córkę sławnego piosenkarza, Lily Collins udowadnia w niej, że śpiewając czuje się nie gorzej niż przed kamerą. Warto będzie w przyszłości śledzić, jak potoczy się jej kariera.

Osobnym bohaterem są fantastyczne kostiumy. Ich projektantka, nie żyjąca już niestety Eiko Ishioka, została za nie pośmiertnie nominowana do Oscara. I nie ma się co dziwić. Tak bogatą i pełną przepychu garderobą można by obdzielić kilka produkcji. Podobno jedna z sukni Julii Roberts ważyła...60 kilogramów! Cieszą też oko rozbudowane scenografie: domek krasnoludków, leżąca opodal królestwa wioska czy ogromna sala balowa. Zważywszy na fakt, że książę paraduje po ośnieżonym lesie w samych kalesonach bez oznak wyziębienia, zapewne duża część zdjęć powstała w studiach. Efekty specjalne trzymają wysoki poziom i nie przytłaczają. Mimo, że nie starano się nadać im zbytniego realizmu, by nie kłóciły się zbytnio z baśniową konwencją, robią wrażenie. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza olśniewająca wizualnie, otwierająca film sekwencja z postaciami stylizowanymi na porcelanowe lalki. Nie zawodzi też polski dubbing, w którym pierwsze skrzypce gra Agata Kulesza użyczająca głosu samej Julii Roberts

Wydanie DVD zostało przygotowane w sposób staranny, co nie zmienia faktu, że dystrybutor mógł się znacznie bardziej wysilić. Do płyty dołączono kilkunastostronicową książeczkę w twardej oprawie, zawierającą informacje o produkcji i zestaw fotosów. Tu niestety znalazła się usterka: zaczep zbyt mocno "trzyma" płytę, co znacząco utrudnia jej wyjęcie. Jeśli nie chcemy ryzykować jej połamania za każdym razem, gdy najdzie nas ochota na seans, najlepiej zaopatrzyć się w zastępcze pudełko.

Na krążku znajdziemy ładnie wykonane, spolszczone menu. Film możemy obejrzeć w wersji z polskimi głosami lub po angielsku z napisami, których nie da się wyłączyć. Obie ścieżki dźwiękowe standardowo zapisano w Dolby Digital 5.1. W dziale z dodatkami znajdziemy kilka pozycji. Pierwsza i najlepsza z nich to Patrząc przez lustro. Ten najdłuższy na płycie (ponad 12 minut) materiał skrótowo przybliża pracę nad najważniejszymi aspektami "Śnieżki": kostiumami, scenografią, efektami specjalnymi oraz zdjęciami. Możemy zajrzeć za kulisy, podejrzeć reżysera i aktorów na planie i dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy (np. że padający śnieg był dziełem grafików komputerowych). Dalej trafimy na zlepek scen usuniętych. Trwają one łącznie około 7 minut, a wśród nich znalazł się m.in. alternatywny początek i krótka rozmowa Alcotta z królową. Ogląda się je bez bólu, jednak całość nie wnosi nic konkretnego do fabuły i nie dziwi fakt ich wycięcia. Kolejna pozycja - Umiem tańczyć, to jak można się domyślić, lekcja tańca prowadzona przez choreografa Paula Beckera do filmowej piosenki "I believe". Jeśli jesteście fanami parkietowych wygibasów, będziecie zachwyceni, jeśli nie, możecie się trochę wynudzić. Ostatni dodatek, Książę i pieski, w zabawny sposób pokazuje kręcenie sceny, w której grany przez Armiego Hammera bohater nabywa cech charakterystycznych dla czworonogów. 

Listę bonusów zamyka zwiastun "Śnieżki". I to niestety wszystko, co znajdziemy w tym wydaniu. Mimo to warto mieć je na swojej półce, by w każdej chwili móc wrócić do tej świetnej,  nietuzinkowej produkcji. Polecam gorąco - nie tylko tym, którzy cenią sobie kino rozrywkowe na poziomie.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
57% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Udostępnij:
Na taką "Śnieżkę" mógłbym i dwa lata czekać. Pierwsze pogłoski mówiące o możliwości powstania nowej wersji dobrze nam znanej baśni braci Grimm przyjąłem z ogromnym ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 77%
Rok 2012 (a przynajmniej jego pierwsze półrocze) w świecie Hollywood przebiega pod dyktando braci Grimm. Rzadko się zdarza, żeby w tym samym roku do kin trafiły dwie ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 38%