Relacja

MILLENNIUM DOCS AGAINST GRAVITY 2020: Strach i pożądanie

https://www.filmweb.pl/article/MILLENNIUM+DOCS+AGAINST+GRAVITY+2020%3A+Strach+i+po%C5%BC%C4%85danie-139250
MILLENNIUM DOCS AGAINST GRAVITY 2020: Strach i pożądanie
źródło: Getty Images
W Warszawie trwa 17. Festiwal Millennium Docs Against Gravity. Jesteśmy na miejscu i specjalnie dla Was relacjonujemy najciekawsze wydarzenia tego święta. Dziś mamy kolejną porcję recenzji filmów, które mogą Was zainteresować. Gabriel Krawczyk dzieli się wrażenia po obejrzeniu dokumentu o łechtaczce – "Rozterki pożądania", oraz filmu o "Egzorcyście" oraz jego genialnym twórcy Williamie Friedkinie – "Na wiarę. "Egzorcysta" Williama Friedkina".

***


Łechtaczka rulez
rec. filmu "Rozterki pożądania"

Powiedzieć, że "Rozterki pożądania" opowiadają o łechtaczce, to nic nie powiedzieć. Choć centrum dokumentu zajmuje narząd płciowy, którego nazwy nie wolno publicznie wymawiać, to oprócz ekstraktu z dobrze poprowadzonej lekcji biologii dostajemy polifoniczny esej o narzędziu zdobywania władzy, stymulatorze wyobraźni, znaku czasów, papierku lakmusowym ludzkiej obyczajowości oraz źródle przyjemności, indywidualności i siły. Po seansie aż dziw bierze, że tak rzadko mamy odwagę odpalić tę informacyjną bombę. Właśnie głód rozmowy o łechtaczce i przyległościach jest naczelną motywacją odpowiadającej za całe przedsięwzięcie Marii Finitzo.


Podobny głód doskwiera jej bohaterkom. Poznajemy biolożkę badającą wpływ płci na zaburzenia neurologiczne, projektantkę ekskluzywnych gadżetów erotycznych dla kobiet, kulturoznawczynię zajmującą się historią wstydu i satysfakcji seksualnej, artystkę wizualną stawiającą na piedestale kobiecą rozkosz. Ich wieloletnie zaangażowanie w obalanie stereotypów na temat swojego ciała i pożądania przeplatają historie kilku dziewczyn: feministki-striptizerki z katolickiej rodziny, odkrywającej swoje ciało poetki, pakistańskiej muzułmanki po rozwodzie czy stand-uperki na co dzień funkcjonującej w fachu zdominowanym przez facetów. Doświadczenie vs dojrzewanie; życie na własnych warunkach vs wypracowywanie samoświadomości – to zestawienia proste, przejrzyste i naturalnie wkomponowane w informacyjną tkankę filmu. Mikroskala służy amerykańskiej (lecz umówmy się, nie tylko amerykańskiej) skali makro, a brak pruderii, narracyjny luz oraz szacunek i empatia dla bohaterek dają się pogodzić ze społecznym zaangażowaniem reżyserki.

Całą recenzję Gabriela Krawczyka można przeczytać TUTAJ

***


Masterclass
rec. filmu "Na wiarę. "Egzorcysta" Williama Friedkina"

Przygotowując się do realizacji dokumentu o bodaj najsłynniejszym horrorze w dziejach, Alexandre O. Philippe, pierwszy geek wśród dokumentalistów, oglądał dzieło Williama Friedkina 30 razy przez 30 dni z rzędu. Sny w tym czasie miał ponoć koszmarne. Opłaciło się? Tego z całą pewnością ustalić się nie da – głos szwajcarskiego reżysera wybrzmiewa w filmie bodaj tylko raz. Całą uwagę, ekran i narrację przejmuje gadająca głowa Friedkina. Ma to swoje wady, bez wątpienia jednak warto przystać na ten układ: pomimo ośmiu krzyżyków na karku twórca "Francuskiego łącznika" szczyci się młodzieńczą energią i trzeźwością umysłu, charyzmą wschodzącej gwiazdy sal wykładowych oraz erudycją – wystarczającą na 105-minutową opowieść o powstałym w 1973 roku "Egzorcyście".


Wysłuchujący Friedkina spoza kadru (a między cięciami zapewne obficie wypytujący) Alexandre O. Philippe to najpierw i przede wszystkim hołdujący mistrzom fanboy-kinofil. Owa postawa przenikała jego historię zombie ("Doc of the Dead"), analizę sceny prysznicowej z "Psychozy" ("78/52") i "Wspomnienia: Genezę Obcego". Podobnie jest w przypadku "Na wiarę". Precyzyjne wywody Friedkina na temat "Egzorcysty" nie są przerywane, nikt ich nie podważa, ani nie konfrontuje. 

Philippe dostaje od tamtego gotowe meritum, pod które czasem podstawia fotografie z planu, kiedy indziej podrzuca na ekran ten czy inny wyimek z filmografii Friedkina lub z kulturowej klasyki, do której tamten się odwołuje. Proste. I nad wyraz skuteczne: Amerykański twórca jest tu gawędziarzem, autorem najsłuszniejszej (bo jedynej) wersji historii powstania swojego filmu, pierwszym interpretatorem i krytykiem. Ma też świadomość przez dekady narosłych wokół filmu odczytań i mitów, które z nonszalancją utrwala, dopowiada i mnoży.

Całą recenzję Gabriela Krawczyka można przeczytać TUTAJ


Więcej o festiwalu tutaj:https://www.filmweb.pl/awards/Millennium+Docs+Against+Gravity

Od 19 września do 4 października widzowie będą mogli zobaczyć ponad 100 tytułów z tegorocznej selekcji na stronie mdag.pl.
Udostępnij: