Relacja

WENECJA 2015: Wszystko zostaje w rodzinie

autor: , /
https://www.filmweb.pl/article/WENECJA+2015%3A+Wszystko+zostaje+w+rodzinie-113322
W niedzielę Adam Kruk zachwycił się argentyńskim dreszczowcem "El Clan", który niespodziewanie stał się jednym z faworytów wyścigu po Złotego Lwa. Z kolei Łukasz Muszyński obejrzał przedziwną gatunkową hybrydę "Man Down" z Shią LaBeoufem, Garym Oldmanem i Kate Marą w rolach głównych.

***

Wieczna wojna (rec. filmu "Man Down")

Z filmu na film ewoluuje talent Shii LaBeoufa. Aktor zaczynał jako nowe wcielenie Marty'ego McFlya w trylogii "Transformers", skandalizował występami w eksperymentalnych krótkometrażówkach i "Nimfomance",  a ostatnio z powodzeniem wcielił się w rozmodlonego twardziela w wojennej "Furii". Choć artystyczne ryzyko nie zawsze się opłacało, 29-latek dowiódł, że od wysokich zarobków bardziej interesują go wysokie loty przed kamerą. W nowym filmie Dito Montiela LaBeouf fruwa już jak F-16 – Gabriel Drummer to najdojrzalsza, najbardziej złożona postać, jaką kiedykolwiek zagrał.


Aktorów można z grubsza podzielić na dwie kategorie. Tych, którzy każdą rolę traktują jak naczynie dla swojej barwnej osobowości, oraz takich, którzy sami stają naczyniem dla granych przez siebie postaci. Pierwszej szkole mógłby patronować Al Pacino, drugiej – Robert De Niro. LaBeoufowi bliżej jest do "Wściekłego byka" niż "Człowieka z blizną". Na potrzeby "Man Down" gwiazdor znacząco przybrał na wadze, wyhodował muskuły wielkości dojrzałych melonów, a także zapuścił gęstą, długą brodę. Jego bohater jest eksżołnierzem, który wraz z towarzyszem broni (Jai Courtney) próbuje desperacko odnaleźć żonę i syna w świecie po apokalipsie. Jednocześnie w retrospekcjach śledzimy życie Gabriela sprzed katastrofy: jego relacje z rodziną i najlepszym przyjacielem, wyczerpujący trening w bazie marine oraz obfitującą w dramatyczne zdarzenia służbę w Afganistanie.

Pierwsza godzina seansu wprawia w zakłopotanie. Na każdej z trzech płaszczyzn czasowych rozgrywa się bowiem inny film z oddzielnymi dekoracjami, tonacją i kodem gatunkowym. Z jednej strony mamy więc kino obyczajowo-familijne, z drugiej – dramat wojenny w stylu "Snajpera" Clinta Eastwooda, z trzeciej – apokaliptyczny dreszczowiec na modłę "Jestem legendą" albo "The Rover". W tym momencie wkraczamy, niestety, na pole minowe spoilerów.

Całą recenzję Łukasza Muszyńskiego znajdziecie TUTAJ.


Dyskretna katownia (rec. filmu "El Clan")

O "El Clan", pokazywanym w konkursie 72. Międzynarodowego Festiwalu w Wenecji, mówi się jako o argentyńskim kandydacie do Oscara. Faktycznie film Pabla Trapera ma w sobie wszystko, co dobre kino mieć powinno: wartką akcję, ciekawie naszkicowane postacie, dreszcz emocji i odrobinę humoru, a przy tym mówi o rzeczach ważnych. Reżyser cofa nas do początków lat 80., okresu tuż po upadku rządzącej w latach 1976-1982 w Argentynie wojskowej junty. Choć reżim upadł, militarna mentalność wciąż wartko płynie w żyłach mieszkańców, nadając ton życiu w kraju. Czasem w bardzo krwawy sposób. Przykładem tego jest oparta na prawdziwych wydarzeniach historia tytułowego klanu Puccio. Zelektryzowała ona Argentyńczyków trzydzieści lat temu, kiedy okazało się, że szanowana rodzina z klasy średniej odpowiedzialna jest za szereg porwań i kilka morderstw.


Na czele klanu stoi krewki ojciec, wyglądający czasem jak niegroźny dziadek z sąsiedztwa, a czasem jak wcielony diabeł o zimnym spojrzeniu Guillerma Francelli (ceniony argentyński aktor daje tu prawdziwy popis). Grany przez niego Arkimedes trzyma twardą ręką całą rodzinę, wmawiając jej (w co większość święcie wierzy), że wszystko, co robi, robi dla niej. Może to i prawda, cóż więc z tego, że pieniądze zdobywa, wymuszając okupy, a raz na jakiś czas musi kogoś zabić. Z wojskowym sznytem ojca kontrastowany jest najstarszy syn Alejandro (Peter Lanzani). Wrażliwiec, czuły kochanek z burzą loków na głowie, który pozostał w Argentynie (dwóch jego braci wyjechało za granicę), by robić karierę sportowca. Oprócz grania w rugby pomaga ojcu w rodzinnym biznesie. Kiedy jednak poznaje Monikę (Stefania Koessl), którą zamierza poślubić, postanawia odmienić swoje życie. Ale czy można uwolnić się od zbrodniczej przeszłości? I czy ojciec na to pozwoli?

Psychologiczna rozgrywka między nimi stanowi główną oś filmu, ale ciekawe są też kobiety – co znaczące, zawsze na drugim planie. Zajmują się domem, zgodnie i sumiennie "nic nie widząc" i "nic nie słysząc". Przerażające są sceny, w których rodzina ogląda telewizję, krząta się po domu, spożywa posiłki, podczas gdy z piwnicznej katowni dochodzą jęki.

Całą recenzję Adama Kruka przeczytacie TUTAJ.
Udostępnij: