Relacja

Wenecja 2016: Natalie Portman x 2

autor: , /
https://www.filmweb.pl/article/Wenecja+2016%3A+Natalie+Portman+x+2-119332
W środę na Lido premierę miały aż dwa filmy z Natalie Portman w roli głównej. Pierwszy to szykowana pod Oscary biografia Jacqueline Kennedy. Drugi to rozgrywający się przed II wojną światową dramat "Planetarium", gdzie Portman partneruje córka Johnny'ego Deppa. Przekonajcie się, jak ocenili filmy nasi korespondenci z Wenecji.

***

Budowanie Camelotu
, recenzja filmu "Jackie"

Pablo Larrain udowodnił już kiedyś, że umie zajmująco opowiadać o świecie władzy. Po obejrzeniu zrealizowanego przed czterema laty "Nie", aż chciało się wyjść z domu i pikietować pod najbliższym urzędem miasta. Pokazywana na festiwalu w Wenecji "Jackie" nie wzbudza już takich emocji. Zamiast tego – wzorem tytułowej bohaterki – pozostaje stylowa i piekielnie inteligentna.



Debiutującemu w Hollywood Chilijczykowi udało się zręcznie ominąć pułapki czyhające na twórców filmowych biografii. Larrain dba o to, by jego film nie zamienił się w kiczowatą laurkę na cześć Jackie Kennedy. Reżysera nie interesuje jednak także szukanie rys na życiorysie kobiety, która przeszła do historii jako ikona lat sześćdziesiątych. Tę robotę już dawno wykonali przecież za niego tabloidowi dziennikarze i autorzy "demaskatorskich" biografii. Jackie fascynuje Larraina jako osoba – podobnie jak postacie ze wspomnianego "Nie" – doskonale rozumiejąca mechanizmy polityki  i traktująca ją jako przestrzeń sugestywnego spektaklu. Chilijski reżyser nie ma wątpliwości, że jego bohaterce, strażniczce pamięci o Johnie Kennedym, udało się wykreować jeden z najtrwalszych mitów naszych czasów. Sama Jackie doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nie bez powodu powtarza przy każdej okazji, że do ulubionych filmów jej męża należał musical o Królu Arturze. Jeśli Biały Dom z czasów Kennedy'ego zaczęto wkrótce nazywać "współczesnym Camelotem", Jackie należy się miano jego najważniejszej budowniczej. 

Bohaterka nie osiągnęłaby swoich celów, gdyby nie jej imponująca samoświadomość. Aby podkreślić ten aspekt osobowości Jackie, Larrain wykorzystuje jako fabularną ramę opowieści wywiad udzielony przez wdowę po Kennedym tygodnikowi "Life". 

Całą recenzję Piotra Czerkawskiego można przeczytać TUTAJ

***


Gasnące gwiazdy, recenzja filmu "Planetarium"

– No dalej, podnieście rękę do góry, chyba że boicie się usłyszeć prawdę z ust dwóch kobiet – zwracają się do podekscytowanej publiki Laura (Natalie Portman) i Kate Barlow (Lily-Rose Depp). Jesteśmy w środku seansu spirytystycznego. Wybrany z tłumu śmiałek zajmuje miejsce przy stole wraz z siostrami. Wprowadzona w trans Kate zaczyna oddychać coraz szybciej, zaś usadowiony nieopodal muzyk jak oszalały wystukuje rytm na bębenku. Atmosfera robi się gęstsza niż spowijający pomieszczenie dym z cygaretek, sparaliżowana widownia patrzy z niedowierzaniem na scenę i…


Akcja nowego filmu Rebecki Zlotowski rozgrywa się w latach 30. XX wieku w Paryżu. Choć nad Europą zbierają się burzowe chmury, bogate towarzystwo bawi się w najlepsze. Pochodzące z Ameryki panny Barlow są najnowszą atrakcją stołecznej socjety. Po jednym z występów do sióstr zgłasza się producent filmowy André Korben z ofertą zorganizowania prywatnego seansu. Zachwycony umiejętnościami dziewcząt rzutki biznesmen składa kolejną propozycję nie do odrzucenia: siostry zagrają w filmie fabularnym, w którym znajdzie się scena autentycznego wywoływania duchów. Czy jednak sytuacje, które na żywo wydają się groźne i niesamowite, okażą się równie atrakcyjne po przeniesieniu ich na taśmę filmową? Zwłaszcza jeśli swoich trzech groszy nie dorzucą spece od efektów specjalnych?

"Planetarium" to opowieść rozpisana na trzy dające pole do popisu role. Portman (nie była w tak dobrej formie od czasów "Czarnego łabędzia"!) gra tu po trosze showmankę, zimną jak lód femme fatale oraz opiekuńczą starszą siostrę. Ciekawie wypada również córka Johnny'ego Deppa balansująca między byciem niewinnym podlotkiem a złowieszczym medium. Wreszcie Emmanuel Salinger jako naznaczony traumami z przeszłości wizjoner, który próbuje zbawić staroświeckie francuskie kino.

Całą recenzję Łukasz Muszyńskiego można przeczytać TUTAJ
Udostępnij: