"The Last of Us Remastered" - czy warto zagrać na PlayStation 4?

Filmweb /
Filmweb Sp. z o. o. Sp. k.
https://www.filmweb.pl/news/%22The+Last+of+Us+Remastered%22+-+czy+warto+zagra%C4%87+na+PlayStation+4-106494
Minął raptem rok od premiery "The Last of Us" i już dostajemy wersję podkręconą na potrzeby PlayStation 4. Pozostaje pytanie: dla kogo przeznaczona jest tak szybka powtórka z rozrywki?


Recenzję "The Last of Us" w wersji na PlayStation 3 autorstwa Michała Walkiewicza możesz przeczytać klikając w ten link. Poniższy tekst dotyczy zremasterowanej wersji wydanej na PlayStation 4 i różnic w stosunku do oryginału.

Oczywiście można przyjąć, że to ordynarny skok na portfele graczy. Przecież kto miał zagrać, ten zagrał. Z pomocą przychodzą jednak statystyki – smutne dla Microsoftu, wesołe dla Sony. Część użytkowników Xboksa 360 kupiła PlayStation 4. W Polsce zaś Sony jest bliskie konsolowego monopolu, na co spory wpływ ma kolosalne opóźnienie wejścia Xboksa One, ale także to, że dla całkiem sporej grupy to PlayStation 4 jest pierwszą konsolą w ogóle.

  

Zanim przejdziemy do tego, co znajdziemy w remasterze, warto w kilku słowach przypomnieć, o czym jest najważniejsza gra zeszłego roku. "The Last of Us" to, z braku lepszego porównania, przepisana w formie gry "Droga" Cormaca McCarthy'ego. Co prawda trochę postrzelamy i raz czy dwa wdamy się w szarpaninę z zarażonymi maczużnikiem ludźmi, ale sednem gry nie jest radosna rzeź, tylko wyjątkowo ponura i świetnie napisana opowieść o znoju w postapokaliptycznym, przetrzebionym przez morderczego grzyba świecie. Naughty Dog szturmem wzięli Parnas gier wideo, tworząc grę – co powtarza się już jak mantrę – kompletną. Poza nielicznymi usterkami technicznymi nie ma w "The Last of Us" elementu zrobionego po łebkach. 

  

Co zaś znajdziemy w "The Last of Us Remastered"? Przede wszystkim gra działa w 60 klatkach. W menu mamy możliwość przełączenia się na 30 FPS, zapewne po to, by sprawdzić, czy jest to dramatyczna różnica, czy też mamy oko laika, dla którego nie ma znaczenia, co dzieje się na ekranie. Poprawione siłą rzeczy (przy okazji podniesienia rozdzielczości) są postacie głównych bohaterów, animacje i całe dobrodziejstwo teksturowego inwentarza. Różnice te widać dopiero wtedy, gdy grało się w wersję z PlayStation 3, ale zaręczam, że nie trzeba do tego dwóch egzemplarzy gry... Już rok temu "The Last of Us" było – poza innymi zaletami – najpiękniejszą grą na konsole ówczesnej generacji. Teraz tylko to potwierdza.

  

"The Last of Us Remastered" wydane zostało wraz ze wszystkimi dodatkami, które były na PlayStation 3. Mamy tu i pakiety map do multiplayera, i poziom trudności "Grounded", i fenomenalne "Left Behind", które jest swego rodzaju wstępem do historii znanej z podstawowej wersji gry. Na szczęście Naughty Dog postanowiło nie wklejać na siłę dodatku w główną grę. Rozszerzenie jak Bóg przykazał – osobno, a najlepiej po skończeniu podstawki.

Miłym (ale znów – tylko z perspektywy gracza PS3) dodatkiem jest odblokowanie od razu trybu "Survivor" i "Grounded". Oba są po prostu poziomami trudności, przy czym "Survivor", który dawał niezły wycisk, jest i tak niczym w porównaniu z "Grounded". Jeśli jesteście masochistami, można zacząć grę od razu od poziomu trudności dla wariatów.

W zasadzie jedynym dodatkiem, którego nie było w wersji podstawowej, jest tzw. tryb fotograficzny. To gratka dla tych, którzy uwielbiają chwalić się "selfie" z gier na portalach społecznościowych. W każdym momencie możemy zatrzymać grę, ustawić odpowiednio kamerę i strzelić fotkę, którą potem podzielimy się ze znajomymi. 

  

Pozostaje więc powrócić do pytania zadanego na początku: dla kogo powstał remaster "The Last of Us"? Osoby, którzy skończyły grę na PlayStation 3, zainteresują się nową wersją chyba tylko ze względu na drugi komplet trofeów. Jeśli ktoś jest trofeową córą Koryntu, proszę bardzo. W innym przypadku to tak naprawdę kupowanie dwa razy dokładnie tej samej gry. Oczywiście wyższa rozdzielczość i 60 FPS robią swoje, ale tak na dobrą sprawę "The Last of Us" wizualnie urywa głowę już na PlayStation 3. Jeśli bowiem skończyliście "The Last of Us" na PlayStation 3, remaster nie jest Wam do niczego potrzebny. Żadnych nowości, żadnych dodatków fabularnych, zero poprawek w zachowaniu Ellie czy w przypadku nielicznych potknięć graficznych.

Weterani, dopóki nie są maniakami trofeów bądź różnicy w liczbe klatek, mogą spokojnie darować sobie dogrywkę z "The Last of Us Remastered". Osoby, które w "The Last of Us" nie grały powinny jak najszybciej to naprawić, najlepiej przy pomocy edycji "Remastered". 
Udostępnij: