Jeśli kochacie horrory, z pewnością słyszeliście już o wyczekiwanym "Kodzie zła" z Nicolasem Cage'em, który trafi do kin 12 lipca. O najnowszym filmie Osgooda Perkinsa (doskonałe "Zło we mnie"!) Maciej Satora pisze, że mógłby go nakręcić sam Szatan. Czym "Kod zła" zasłużył sobie na ocenę 9 na 10? Przeczytajcie naszą recenzję. Jej fragment znajdziecie poniżej, a cała jest już dostępna na karcie filmu POD LINKIEM TUTAJ. ***
"Kod zła" – recenzja
Zło wokół mnie autor: Maciej Satora
Beep, beep, beep… beep, beep, beep… Cześć kochanie, dobrze, że w końcu dzwonisz. Pamiętasz o regularnym zmawianiu pacierza? – przez słuchawkę telefonu pyta bohaterkę matka. Kilkadziesiąt minut później Lee Harker (
Maika Monroe), ambitna agentka FBI, przyzna się jej, że po różaniec nie sięgnęła ani razu w całym swoim życiu.
Przeraża mnie to – wyznaje matce, na co ta reaguje konwulsyjnym śmiechem.
Masz rację, modlitwy nie pomagają. Modlitwy nic nam nie dają – mówi w końcu. Te dwie sceny rozrzucone na strukturalnej osi niespodziewanie chwytają clue ukrytej grozy dzieła
Osgooda Perkinsa. Zło istnieje nieprzerwanie, w walce z nim jesteśmy nadzy i bezbronni. Tarcza z dogmatu kulturowej konwencji to jedynie prowizoryczny strach na wróble – bardziej niż przeciw wróblom, stawiamy go raczej wobec demaskacji własnego, błogiego oszustwa.
Tymczasem protagonistka "
Kodu zła" nie jest jedną z tych, które na wygodnym kłamstwie budują swój spokój ducha. Ten nadchodzi dopiero wtedy, gdy supeł wielopłaszczyznowej zagadki rozwiąże się w jedną prostą nić. Ktoś mógłby pomyśleć, że właśnie dlatego trzyma w portfelu legitymację Federalnego Biura Śledczego, ale ten ktoś nie doceniłby metafizycznej siły ukrytej pod powierzchnią świata ludzi. Lee Harker czuje coś więcej – jedni nazwą to intuicją, inni duchowym przewodnikiem schowanym gdzieś poza czasem i materialnością rzeczy. Ona sama nazywa to "dłonią na ramieniu", która, trochę jak rewers sokratejskiego daimonionu, składa w całość porozrzucane poszlaki, wskazuje niemożliwą do racjonalnego wyjaśnienia drogę, prowadzi za rękę. Rewers, bo dłoń zapomina o podstawowej sprawie – ostrzeganiu przed złymi decyzjami. Być może połowiczne medium jest lepsze niż żadne, jak powie o bohaterce przełożony agent Carter (
Blair Underwood), ale to on wróci do ciepła rodzinnego domu, zamiast sterczeć na mrozie z tlącym się niedopałkiem i szeptami przeszłości pod kopułą czaszki. Ten półgłos historii nie jest klarowną opowieścią. W głowie agentki Harker zlewa się w ambientowy szum, tonalną kakofonię trudnych do zdekodowania dźwięków o przeróżnych częstotliwościach. Szpony niewyjaśnionej traumy odmówiły jej dostępu do archiwum własnej pamięci. Nić została przecięta, ciągłość zaburzona.
Zło, Harker i film Osgooda Perkinsa definiować można przez tę samą bezczasowość. Uśmiech Billa Clintona znad policyjnego biurka cumuje świat jakoś w latach 90., ale to sugestia dużo bardziej estetyczna niż rocznikowa; przypominająca raczej o nastroju "
Milczenia owiec" zamiast Ameryce końca wieku. Perkins buduje bowiem rzeczywistość z ponadczasowych drogowskazów grozy. Puste drewniane domy, opustoszałe ulice, opętane lalki i seryjny morderca to przecież starte na krawędziach klocki LEGO, przekazywane z pokolenia na pokolenie kolejnym reżyserom gatunku. Nawet Perkinsowska protagonistka zapożycza nazwisko od heroiny Brama Stokera; tej, której telepatyczne połączenie z Draculą staje się przyczynkiem do jego ostatecznego ujęcia. Mimo tego "Kod zła" układa te wszystkie elementy w niespotykany dotąd sposób – to film, który bardziej niż swoją zawartością, straszy demonicznym okiem patrzącym przez wizjer kamery. Ciężko to uchwycić, jeszcze ciężej nazwać; mówimy wszak o wrażeniu i jego konsekwencjach, psychosomatycznej reakcji na miks obrazu i dźwięku. Wiem jednak, że nowe dzieło Osgooda Perkinsa od początku buduje atmosferę religijnej podniosłości, dając poczucie właściwe jedynie dla uczestnictwa w skażonym diabelskim szlamem nabożeństwie.
Całą recenzję filmu "Kod zła" można przeczytać na jego karcie POD LINKIEM TUTAJ. "Kod zła" – fabuła
Agentka FBI Lee Harker zostaje przydzielona do nierozwiązanej sprawy seryjnego mordercy sprzed lat. W wyniku nieoczekiwanego obrotu zdarzeń ujawnione zostają dowody okultyzmu obecne podczas dokonywania zbrodni. Harker odkrywa osobiste powiązanie z zabójcą i zrobi wszystko, aby go powstrzymać, zanim ten uderzy ponownie.
"Kod zła" – zwiastun